niedziela, 31 stycznia 2016

Azjatycka przygoda wzywa!

Odliczałam miesiące (bilety mamy od sierpnia), odliczałam tygodnie, odliczałam dni a teraz odliczam już tylko godziny. Do naszego wyjazdu pozostało ich nieco ponad 48. Wciąż nie mogę w to uwierzyć! Zawsze marzyłam, by odejść z pracy (najpierw uzbierać fundusze;)), zostawić wszystko i wyruszyć gdzieś daleko. By nie być skrępowanym urlopami. By poczuć smak wolności. By podróżować dla samego podróżowania. By być w drodze. By zaznać całkiem innej egzotyki i lepiej wczuć się w atmosferę danego miejsca. By nie musieć (aż tak) się spieszyć. By odpocząć na rajskiej wyspie.  By odkrywać azjatyckie smaki! Te marzenia mają się niebawem spełnić... 

Przygotowania (głównie merytoryczno-techniczne) trwają od dłuższego czasu. zakupy, pakowanie, wyprowadzka z mieszkania i sprzątanie. Wszystko naraz. Ekscytacja miesza się ze strachem. Wyprawa śni się po nocach. Co prawda, wybraliśmy "region dla początkujących". Niemal wszyscy backpackerzy zaczynają od Azji Południowo-Wschodniej. To dobra destynacja żeby się sprawdzić - tak czytaliśmy. Rzucająca wyzwania, a jednak względnie bezpieczna. Mimo to, w duszy od dawna rodzi się lęk. Przed długim lotem, tropikalnymi chorobami, wężami (tak, mam straszną ofidiofobię). Żądza przygody walczy z lękiem przed nieznanym (choć przecież tak się przygotowywałam - książki, filmy, artykuły, blogi, fora, notatki). Napisałabym: oby wszystko poszło zgodnie z planem, ale nie. Niech wszystko dzieje się spontanicznie, bez planu! Niech każda (pozytywna) przygoda goni następną (pozytywną) przygodę! Mamy, co prawda, zarys trasy. Wiemy, co chcielibyśmy zobaczyć. Ale jeśli w drodze pojawią się inne, dodatkowe, ciekawsze opcje - jesteśmy otwarci:) To nasz pierwszy taki wyjazd! Tak długi i tak daleki. A jakże przez to fascynujący;) Sami widzicie, że uczucia mieszane. Oby nasze wątpliwości prędko się rozwiały! 


Tym razem  jednak nie będzie relacji na żywo. Wątpię bym miała dostęp/siły/ochotę na marnowanie czasu w jakiejś kafejce internetowej przed ekranem komputera. Laptopa nie zabieram, bo nie chcę być uwiązana. Jedziemy na wakacje! Pragnę się nimi w pełni cieszyć, korzystać z każdej chwili! Dlatego, wieczorami mam zamiar pisać dziennik (a przynajmniej notatki), a po powrocie przekształcę go w blogowe opowieści. Oczywiście, łapiąc od czasu do czasu wifi, będę dawała znać, co u nas słychać, gdzie jesteśmy i co porabiamy. Zaglądajcie tutaj jeśli macie ochotę nas śledzić:)

1 komentarz:

  1. Powodzenia kochani! Już jesteście w Bangkoku,Malwina do Was dołączyła z opóźnieniem ale najważniejsze,że cała i zdrowa. Aklimatyzujcie się,odpoczywajcie i w drogę! Życzę tylko pozytywnych wrażeń. Ale bądźcie ostrożni,mama się martwi:)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz