poniedziałek, 30 listopada 2015

Dorwać jesień w Irlandii


To wcale nie takie proste, gdy wokół wszystko tętni zielenią! I to przez cały rok! Od początku października wyczekiwałam barwnej Lady Jesieni i wszędzie, gdzie tylko mogłam jej szukałam. W Górach Wicklow, w miasteczku, w pobliskim lesie. Niestety, Złota Paniusia strasznie ociągała się z przybyciem na Zieloną Wyspę. Momentami robiła wręcz łaskę, niespiesznie odsłaniając swe żółto-pomarańczowe szaty. Stąd też, jesienne zdjęcia zbierałam przez ponad dwa miesiąca, aż wreszcie, kiedy myślałam już, że Lalunia zaczyna się zmywać, ustępując miejsca buro-zielonej Zimie, dorwałyśmy ją z Mamą w okolicy Opactwa Tintern, gdzie przechadzała się nad potokiem. Niczym paparazzi, czyhając za drzewami, śledziłyśmy ją z ukrycia. Ostatkiem sił, udało się nam uchwycić jej bogate kreacje w pomarańczowo-złotych odcieniach. Miałyśmy wrażenie, że wręcz macha nam na pożegnanie. Już lada dzień odejdzie... w końcu niedługo Święta:)
Góry Wicklow

Nasze miasteczko i pobliski las

Thomastown i okolice
 Gorąca czekolada, doskonała towarzyszka na jesienny spacer:)

Ogrody zamku Johnstown

Czarodziejski lasek i Opactwo Tintern

1 komentarz:

  1. Trudno w Irlandii odnaleźć jesień,może dlatego,że prawdziwa to ta"złota polska".Tu zieleń ma przewagę nad wszystkim...
    Cudowne,magiczne Opactwo Tintern! Zawieźcie mnie tam znowu i zostawcie,a będę szczęśliwa:))

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz