niedziela, 24 listopada 2013

Legendarne Syrakuzy

 z 10 listopada...

Następnego dnia (po Catanii), udaliśmy się wszyscy razem na południowy - wschód wyspy do słynnych Syrakuz, historycznego miasta, z którego wywodził się Archimedes (słynny filozof przyrody, fizyk i matematyk). Ta antyczna kolonia grecka, która w V w p.n.e. przeżywała swój największy rozkwit, cieszyła się wielkim bogactwem i stanowiła uznaną potęgę Sycylii, była jednym z najbardziej znaczących miast-państw Basenu Morza Śródziemnego! To tu znajdował się największy teatr na wyspie - Neapolis, uważany za największe osiągnięcie architektury teatralnej i techniki scenicznej epoki greckiej. To na Ortygii, będącej historycznym centrum Syrakuz, tworzyli niegdyś tacy poeci jak Teokryt czy Ibn Hamdis. To właśnie ta malutka wysepka, stanowi do dzisiaj naturalny port miasta i jako jego najstarsza dzielnica, pamięta czasy panowania greckiego, rzymskiego, bizantyjskiego, normańskiego, aragońskiego oraz okres baroku. Dziś, nie bez powodu, Syrakuzy mieszczą się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Myślę jednak, iż naszą wyprawę najlepiej zobrazuje fotorelacja, z tego pełnego wrażeń dnia :)

nasza trasa: Mesyna - Syrakuzy (ok 160 km)
Na początek polecam sycylijskie brzmienia :) można wczuć się w klimat!
Na początek postanowiliśmy zobaczyć Park Archeologiczny Neapoli,
w którym znajduje się wiele cennych pamiątek z przeszłości :)
amfiteatr rzymski
trzeci największy we Włoszech po Colosseum w Rzymie i Arenie w Weronie
pozostałości bazy ołtarzu Hierona II - wodza Syrakuz
tu tutaj, w odległej przeszłości, tyrani składali swoje ofiary...
teatr grecki - wzniesiony przez Hierona II w V w p.n.e.
Świetnie zachowany! Obejrzeć sztukę na takiej scenie - to byłoby coś!
Teatr ten powstał na zboczu wzgórza Temenite
 w tle nad drzewami widać morze i dalszą część miasta
panorama (fot. Maciej)
Mieścił podobno aż 24 tysiące widzów. Według legendy swoją sztukę (Persów) wystawił tu Ajschylos.
Dawne wejście do kamieniołomu, czyli jaskinia Ucho Dionizosa ;)
Należy do grupy antycznych kamieniołomów o nazwie Latomia del Paradiso.
Pod koniec okresu greckiego wydobywano z nich bloki biało-szarego wapienia,
używanego do konstrukcji budynków na terenie Syrakuz.
Wejście do podziemnego cmentarzyska (pod kościółkiem San Giovanni).
W tych starych katakumbach z IV wieku p.n.e. chowano jednych z pierwszych chrześcijan.
Podobno gdzieś na terenie parku znajduje się grobowiec Archimedesa!
spacer po Syrakuzach
kierujemy się w stronę Ortygii
jeden z dwóch mostów prowadzących na wysepkę - Ponte Nuovo
Ruiny doryckiej świątyni Apollina - najstarszej na Sycylii.
W pobliżu zatrzymaliśmy się na kawę i lody :)
W późniejszych czasach pełniła ona rolę kościoła,
muzułmańskiego meczetu, a nawet wojskowych koszar!
To co lubię najbardziej! Wtapiamy się w labirynt uliczek urokliwej Ortygii :)
Fontanna Diany na Placu Archimedesa
pomysłowa drabinka
Zbliżamy się do serca wyspy i jednocześnie całych Syrakuz :)
Barokowa katedra na Piazza Duomo
Kolejna z wielu sycylijskich  katedr. Muszę jednak przyznać, że miała w sobie to coś! Jest ona idealnym przykładem syntezy elementów pogańskich z chrześcijańskimi. Kolumny doryckie w jej wnętrzu nie są przypadkowe. W starożytności były one częścią świątyni poświęconej Atenie. Później jednak, postanowiono przekształcić ją w kościół chrześcijański. Na szczęście, pewien mądry człowiek nie pozwolił ich zniszczyć. Jej wnętrze ma swój niepowtarzalny charakter!
idziemy dalej ... w stronę nabrzeża :)
chwila zadumy w przytulnym zakątku ;)
I pomyśleć, że uliczkami tymi, w przeszłości spacerował Archimedes,
snując swoje matematyczne wywody :)
Może, to właśnie gdzieś, tutaj powiedział: Dajcie mi punkt oparcia, a poruszę Ziemię... 
Kto wie ;) 
Kiedy dotarliśmy do nadmorskiego bulwaru,
naszym oczom ukazała się pastelowa sceneria...
...nie mając w zanadrzu żadnego planu,
ruszyliśmy przed siebie promenadą nad samym morzem...
knajpka z ogródkiem ;)
przechadzka wokół Ortygii
Ta nadbrzeżna trasa, przypominała mi bardzo
francuskie miasteczko Antibes z nad Lazurowego Wybrzeża :)
szukając skarbów na maleńkiej plaży...
słonko pomału zachodzi
Mieliśmy naprawdę wiele szczęścia co do pogody!
W listopadzie bywa z nią różnie...
Teraz, kiedy myślę o Syrakuzach,
pierwszym, co przychodzi mi na myśl jest właśnie pastelowa Ortygia :)
Barwny zachód słońca, jaki towarzyszył nam tego wieczoru,
jedynie podkreślił chwile spędzone w mieście Archimedesa!
gra kolorów ponad kamieniczkami
Maszerując tak i rozmawiając, niepostrzeżenie obeszliśmy naokoło całą wysepkę:)
panorama Syrakuz w fioletowej tonacji
- widziana z Ortygii (fot. Maciej)

Kiedy późnym wieczorem, wracaliśmy autostradą do Mesyny, udało nam się zobaczyć kilka niedużych  eksplozji naszej kochanej Etny :) Zatrzymaliśmy się na parkingu i przez kilka minut, niemal jak urzeczeni, wpatrywaliśmy się w buchającą z głównego krateru lawę :) To było coś naprawdę ekscytującego! :)

4 komentarze:

  1. Ach ta pastelowa Ortigia..rzeczywiście wryła się w pamięć. Syrakuzy i na koniec dnia widoczna, bulgocząca czerwoną lawą Etna-to jedna z piękniejszych naszych wycieczek. Do tego ciepełko,pyszne sycylijskie przekąski ,szum morza i człowiek zapomniał,że mamy listopad! A kolorystyka Ortigii będzie na pewno uwieczniona na jednym z moich obrazów:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale pięknie! Szkoda, że nam się nie udało tam pojechać, ale jeszcze wszystko przed nami :) ! I Etna..zazdroszczę wciąż! A teraz twoja mama będzie miała co malować.. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No, koniecznie musisz Mamo coś namalować z naszych niesamowitych wypraw! :) Obrazów z Sycylii jeszcze nie masz w swojej galerii! A już niedługo pojedziemy razem do Taorminy i nie tylko... :) W sumie to już za 3 tygodnie! Wercia, nie zwlekajcie z rozsądnymi decyzjami!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Syrakuzy są przepiękna, chyba najładniejsze miasto na całej Sycylii :) ma taki fajny klimat :) super zdjęcia Kochana :*
    A.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz