poniedziałek, 4 listopada 2013

Savoca autostopem

Wczoraj prawie pół dnia spędziłam na czytaniu w Internecie informacji, na temat podróżowania autostopem po Sycylii. Chciałam dowiedzieć się, czy Sycylijczycy chętnie zabierają autostopowiczów (zwłaszcza pary) i jak to generalnie tutaj wygląda. Jednak poza tym, że nie wolno (ale to w całej Europie) zatrzymywać samochodów na autostradach, wyczytałam same motywujące komentarze! (O tym, że dziewczyny mają więcej szans na złapanie stopa, w dodatku w takim kraju jak Włochy, nie trzeba chyba nawet wspominać. Próbowała już tego wielokrotnie moja kumpela Malwina - zakochana w Italii po uszy ;))
Dlatego dzisiaj, wraz z Maćkiem, postanowiliśmy przekonać się o tym na własnej skórze ;) I było warto, oj było! Z początku chcieliśmy odwiedzić miasteczko Randazzo, położone nieco bardziej w głąb wyspy, w pobliżu Etny. Ale z podróżami na stopa bywa tak, że same kreują się w trakcie ich trwania. W ostateczności, wylądowaliśmy gdzie indziej, ale teraz myślę sobie, że to nawet o wiele lepiej :) Jedynie na początku mieliśmy problemy ze złapaniem podwózki, ale później zorientowaliśmy się, że stoimy w nieodpowiednim miejscu. Kiedy tylko przenieśliśmy się dalej, wszystko zaczęło iść zgodnie z planem! :)

Śladami Ojca Chrzestnego...
W sumie 4 auta podrzuciły nas dzisiaj do celu. Najpierw 2 do miasteczka Santa Teresa di Riva, stamtąd kolejne 2, pod stromą górę serpentynową drogą, aż na szczyt, na którym znajduje się malutka miejscowość Savoca. Dlaczego właśnie Savoca? Wiele osób uważa, iż fragmenty Ojca Chrzestnego, nakręcone zostały w Corleone. Nic bardziej mylnego! Od dawna wiedziałam, że to jeden wielki mit! Być może, to nazwisko wielkiego mafiozo Corleone wprowadza wszystkich w błąd i automatycznie odsyła do miasteczka o tej samej nazwie. Być może sam Mario Puzo, najzwyczajniej w świecie się nim zainspirował. Kto wie, czemu nie? Ostatnio poczytałam jednak co nieco na ten temat, gdyż bardzo chciałam dowiedzieć się, gdzie Francis Ford Coppola faktycznie zekranizował dzieło powieściopisarza. I jak się okazało, większość scen sycylijskich, kręcono właśnie w Savoce w 1971 r. A że mieścinka ta, znajduje się niedaleko od Mesyny...

 Nasza trasa: Mesyna - Santa Teresa - Savoca
Łącznie w obie strony: 66,6  km w tym 6 podwózek. Brali nas sami faceci.
 Przerwa na lunch w Santa Teresa: bułka, pesto i mortadela!
Savoca - miasto sztuki. U celu! Jeszcze kilka zakrętów pod górkę i jesteśmy! Po chwili znów złapaliśmy stopa i tym razem nie musieliśmy się wspinać ;)
 "Zawsze chciałem pokazać mafię jako metaforę Ameryki.
I mafia, i Ameryka mają swe korzenie w Europie" - powiedział Coppola
klasyka
 Bar nie bar? Urokliwy, niepozorny. Nie wiem, czy rozpoznałabym go, gdybym nie poszperała wcześniej w sieci! Zwłaszcza, że w filmie nie był jeszcze zarośnięty winoroślą!
 Bar Vitelli - to tu kręcono niektóre sceny Ojca Chrzestnego :)
 Wewnątrz znajduje się niewielkie muzeum, poświęcone produkcji Coppoli. Wiszą tam zdjęcia z  planu. Miejsce to zrobiło na mnie ogromne wrażenie! Stałam tak i podziwiałam galerię;)
 wnętrze baru
fotografie
Mój krótki filmik, jakość może średnia ale dźwięk mandolin można usłyszeć:)
Savoca zaszokowała nas (pozytywnie) czymś jeszcze, spotkaliśmy tam może z 4 wędrowców! Czyżby wszyscy turyści postawili na komercyjne Corleone?! Tym lepiej dla nas!:) W  knajpce też ziało pustką. A ceny wcale nie były wygórowane!  Postanowiliśmy usiąść w tym samym miejscu, gdzie Michael Corleone w filmie i zamówić włoskie cappuccino. Smakowało wybornie! W tle zaś leciały spokojne sycylijskie melodie. Kiedy nagle usłyszeliśmy główny motyw z Ojca Chrzestnego... Nie żartuję, miałam dreszcze! Prawdziwy klimat, prawdziwe emocje!
 Ten kociak nie chciał pozować...
 Krajobrazy, które nas dzisiaj otaczały
miejskie wrota
 morze, góry i przyklejone do skał, malownicze domki
 Z cyprysem na pierwszym planie ;)
 Idziemy dalej, śladami Michaela Corleone...
 To właśnie w kościółku San Nicolo nakręcono ślub Michaela z Apollonią
 Nawet na tablicy informacyjnej przed świątynią można się o tym przekonać :)
 Savoca, che bella citta!
 Jednak nie tylko szlakiem klasyki Mario Puzo dziś wędrowaliśmy!
Savoca okazała się tak zachwycającym miejscem, że z największą przyjemnością snuliśmy się jej uliczkami, bez pośpiechu, z widokiem na góry i morze! Czuję, że nie raz jeszcze tam zawitamy!
zabytkowe domeczki
 Z drugiego wzniesienia, od innej strony. Mieścinka ta położona jest na kilku wzgórzach.
panorama (fot. Maciej)
 listopadowa roślinność ;)
 Sielankowe pejzaże
 A na horyzoncie Etna :)  Nad nią zaś: dym czy chmury? Chyba jednak dymek;)
 śródziemnomorskie krajobrazy
Niestety czas wracać, by przed zmrokiem złapać podwózkę do Mesyny!

W drodze powrotnej do Santa Teresy, zatrzymał się przy nas pewien sympatyczny wiekowy Dziadziuś. Chyba nie wszystko rozumiał, co Maciek do niego mówi, a może miał lekki niedosłuch...w każdym razie zabrał nas oboje na przednie siedzenie do swego, równie podstarzałego autka. Siedziałam Maćkowi na kolanach, głowę zaś (ze względu na niski sufit) musiałam wystawić za okno...I tak jechaliśmy ;) Śmiechu było co niemiara! Pan też się chichotał pod nosem! Bezproblemowo! ;) Proponował podwózkę do Taorminy, ale akurat tym razem, nie było nam po drodze...Może w przyszłości?
Następnie ustawiliśmy się na trasie w kierunku na Mesynę. Chcieliśmy najpierw trochę się przejść, w związku z czym, karton z napisem Messina przymocowałam Maćkowi z tyłu do plecaka w ten sposób, że był on dość dobrze widoczny. I tak maszerowaliśmy sobie kilka minut, kiedy nagle słyszymy: Ktoś chyba do nas woła!? Nie zrobiliśmy nic, nie podnieśliśmy nawet autostopowego kciuka, najzwyczajniej szliśmy sobie z tą niewielką kartonową tabliczką, a jednak zauważył nas jakiś młody Włoch i zaprosił do swojej machiny. Pół godziny później dziękowaliśmy i machaliśmy mu na pożegnanie w samym centrum Mesyny. I jak tu nie lubić Włochów? I jak tu nie jeździć stopem? Ten dzień był wprost niesamowity! :) Trzeba będzie wkrótce to powtórzyć!

12 komentarzy:

  1. Super ! Kurczę tej wycieczki to Wam szczerze teraz zazdroszczę i wkurzam się, że jestem już w domu ! Na stopa i w takie miejsce..fantastycznie :) !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wercia nie ma co zazdrościć tylko następnym razem musicie na dłużej do nas zabawić, żebyśmy mogły się sobą nacieszyć i więcej razem zobaczyć nowych miejsc!!! :) Również na stopa! Buziaki!!!

      Usuń
  2. Potwierdza się moje spostrzeżenie:tam nie ma niefajnych miasteczek! Gratuluję autostopowiczowych przeżyć. Nie byłabym sobą gdybym nie dodała:"bezrękawnik w listopadzie..?! "Pozazdrościć..A Maciek na pierwszym zdjęciu wygląda jak gość z klanu Corleone..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość miasteczek jest tu po prostu śliczna!!! :) Zwłaszcza tych starych, nieturystycznych, ukrytych... jak wracaliśmy wczoraj stopem z tym młodym Włochem, dał nam niemal listę rzeczy, które koniecznie musimy jeszcze odwiedzić :) A niedługo, już w sumie za tydzień zwiedzamy razem!!! :) Tęsknię!

      Usuń
  3. I'm so proud of you my Dear!! I want to have a coffee there :) As soon as possible I want to see more photos!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anna next time you have to go with us! :)

      Usuń
  4. Jestem zachwycona,brak mi słów! Do tej pory Sycylię widziałam przez pryzmat Palermo,w którym byłam 40 lat temu..Muszę stwierdzić,że była to namiastka,a całe piękno ukryte jest w niepozornych miasteczkach położonych na wzgórzach wśród tej pięknej roślinności.Całuję Was mocno i życzę dalszych wspaniałych eskapad!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babciu dziękuję za komentarz! W grudniu poznasz Sycylię od podszewki, podróżując wraz z nami po jej czarujących zakątkach :) Ja z kolei jestem ciekawa miasta Palermo, gdyż słyszałam o nim bardzo zróżnicowane opinie, te dobre i te złe. Chcę jednak wyrobić sobie własną :) Pozdrawiamy wraz z Maćkiem! Buziaki!

      Usuń
  5. So you were hitchhiking really! Great! And the village of Godfather! It seems very nice and interesting. I have to come back also to visit that place!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yes we were! And it was so positive experience! Now we want much more! Maybe tomorrow we will try again... ;) Come back to us our Hungarian friend! :)

      Usuń
  6. Twoje posty idealnie oddają urok Włoch :) Fajnie, że zdecydowaliście się na autostopową przygodę, zawsze można z tego wynieść dużo miłych wspomnień :) Milion buziaków, A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kawa, wino, piwo...nieważne, ale ja chcę do tego urokliwego baru! Najlepiej zaraz :)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz