poniedziałek, 25 listopada 2013

Najpiękniejsze Miasto Śmiertelnych

"Najpiękniejsze miasto śmiertelnych" - Pindar (grecki twórca liryki chóralnej) 
 z 13 listopada...

Po dwóch dniach spędzonych w Mesynie (i jej okolicach), nadszedł czas, by znów zapuścić się w głąb wyspy, a nawet dalej - na samo jej południe. Naszym kolejnym celem, według opracowanej przeze mnie trasy, były dwie doliny. Z racji naprawdę sporych - sycylijskich odległości, zadecydowaliśmy, że zrobimy 2-dniowego tripa, z noclegiem w hostelu na trasie. Takie rozwiązanie nie ograniczało nas czasowo i dawało zdecydowanie większą swobodę ruchów. Byliśmy swoimi panami na szlaku ;) W drodze do antycznej Valle dei Templi w Agrigento (starożytnego miasta, niegdyś nazywanego Akragas, którego największy splendor przypadł na V w p.n.e.) mogliśmy pozwolić sobie na zboczenie z autostrady i odwiedzić Ennę, położoną niemal w sercu Sycylii. Dzień zapowiadał się wspaniale! :)  Wyruszyliśmy z samego rana...

nasza trasa: Mesyna-Agrigento (ok 260 km - 3 h jazdy autostradami)
sycylijska piosenka - polecam :)

W DOLINIE ŚWIĄTYŃ - AGRIGENTO
Chyba najlepiej obrazujący plan doliny, jaki znalazłam w Internecie,
widziałam też inne - bardziej dokładne ale jednocześnie strasznie nieczytelne.
Po dosyć długiej podróży z godzinną przerwą w Ennie,
dotarliśmy w końcu do naszego celu- świetnie zachowanego zespołu świątyń greckich.
Dolina Świątyń już od 1997 roku należy do dziedzictwa kulturowego UNESCO.

I tutaj pewna uwaga z mojej strony. Jest jedna rzecz, która niezbyt podoba mi się w kwestii zabytków UNESCO - wygórowane ceny biletów. Skoro dziedzictwo to, chronione jest dla nas - dla ludzi! Dla przyszłych pokoleń! opłaty za wstęp powinny być niewielkie lub symboliczne. Sprawiedliwie by było, gdyby na całym świecie, należność za wstępy do miejsc, znajdujących się na liście, była taka sama lub podobna. 5 euro (20 zł) dla studenta, 10 euro (40 zł) dla osoby dorosłej??? Podobnie do parku archeologicznego w Syrakuzach... W Barcelonie za obejrzenie wnętrza Casa Batllo, projektu Gaudiego było to nawet 16 euro! Czy to nie jest lekka przesada? Wstęp na Akropol w Atenach dla osób studiujących (z legitymacją) jest darmowy! Byłam mile zaskoczona... Nie wiem, czy zależy to od woli państwa, czy od jakiejś organizacji, czy może "wartości danego zabytku" (jeśli można ją w ogóle zmierzyć), ale moim zdaniem, to jakieś szaleństwo. Na szczęście Maciek poszperał nieco w Internecie i dowiedział się, że studenci architektury, sztuk pięknych i archeologii wejście do Doliny Świątyń mają za darmo (A czemu inni nie? Czemu nie obejmuje to również np. studentów turystyki, przyjmijmy, że przyszłych pilotów wycieczek?). Nie buntuję się dlatego, że jestem studentką turystyki i taka notka mnie nie dotyczyła. Buntuję się w imieniu wszystkich. Opłaty za wstęp do miejsc chronionych lub pod patronatem UNESCO są uzasadnione. Uważam jednak, że nie powinny być wygórowane. W przeszłości, nie raz zdarzyło mi się zrezygnować z zobaczenia jakiegoś ciekawego obiektu (w środku), tylko dlatego, że nie mogłam pozwolić sobie na drogi bilet np. ruiny megalitycznych świątyń na Malcie - do których wstęp trzeba w dodatku zarezerwować z miesięcznym wyprzedzeniem...Wariactwo. O drogich wstępach do katedry i jednego z kościołów w Dublinie nawet nie wspomnę. Jak można pobierać opłaty za wejście do miejsca świętego, w którym modlą się wierni?! Ludzie, nie dajmy się zwariować! To obłęd. Ostatecznie, w Agrigento oszukaliśmy pana z kasy, zapewniając, że jesteśmy studentami architektury. Pokazaliśmy też swoje karty Erasmusa, na których widnieje napis: beni culturali - dobra kulturalne. Weszliśmy za darmo, ale moi bliscy musieli zapłacić po 10euro na głowę...

dorycka Świątynia Zgody (Concordii)
To jedna z najlepiej zachowanych na świecie świątyń obok Theseionu na agorze w Atenach
oraz świątyni Hery w Pasteum w regionie Kampania na terenie Włoch.
Spacer po parku archeologiczno-krajobrazowym w świetle popołudniowego słońca,
był nie tylko żywą lekcją historii ale i przyjemnym odprężeniem :)
współczesna rzeźba o nazwie "Upadek Ikara"
Tereny wokół Doliny Świątyń wyróżniają się zielenią.
Otaczające ją pagórki, przypominają nieco Toskanię, a w oddali na horyzoncie widać morze!
pozostałości po dawnej nekropolii...
Kierujemy się wzdłuż starożytnych murów miejskich w stronę kolejnej ze świątyń.
Jak podaje mój przewodnik, mury te pochodzą z VI w. p.n.e.. Do ich stworzenia wykorzystano naturalne ukształtowanie terenu, w zaporę włączono skały oraz użyto bloków kamiennych. Cały mur wokół Akragas miał około 12 km i był przerywany licznymi bramami, z których do tej pory zidentyfikowano dziewięć.
W okresie największego rozkwitu (VI-V w p.n.e.) władcy Akragas zawładnęli w sumie jedną trzecią Sycylii.
To zamożne miasto eksportowało wówczas zboże, oliwy, wina oraz wyroby ze skóry.
Delektując się nie tylko antycznymi ruinami, ale całym pięknem doliny,
docieramy do następnej świątyni...
Dorycka Świątynia Junony we wschodnim krańcu doliny.
Z pagórka, na którym ta starożytna budowla sakralna została zbudowana,
rozpościerał się niesamowity widok na cały park!
...oraz jego bujnie zieloną okolicę :)
kontemplujemy :)
 panorama (fot. Maciej)
 Starożytne Akragas było wielokrotnie przejmowane i niszczone,
w związku z czym, nie raz zmieniała się jego nazwa (w nawiasach poniżej) 
Władali tu tyrani greccy Falaris oraz Teron. Później Kartagińczycy, Rzymianie (Agrigentum), Wandalowie, Goci, a następnie władzę przejęło Bizancujm, Arabowie (Gergent)oraz Normanowie (Girgenti). W 1927 r Mussolini zdecydował się przywrócić włoskim miastom,
nazwy, pod którymi były znane za czasów cesarstwa rzymskiego.
(obecnie odtwarzany) Ogród Kolymbetra z VI w p.n.e. - pełen unikalnych gatunków roślin.
Rosną tam m.in. drzewa pomarańczy, granatów i grejpfrutów, a także cedry, agawy, opuncje i inne.
katakumby
Teraz już szybko zapada zmrok. Ostatnie spojrzenie na Świątynię Concordii.
Zmierzamy do drugiej części parku.
Nigdy wcześniej nie podziwiałam zabytkowych ruin po ciemku! Wrażenia równie magiczne! :)
Świątynia Herkulesa
(najstarsza na terenie parku, pochodzi z VI w p.n.e.)
Budowla ta niestety zawaliła się w czasie trzęsienia ziemi.
Jej osiem kolumn - od strony południowej, podniesiono po Pierwszej Wojnie Światowej.
gaj oliwny pełen grających cykad
Nasze cienie niczym duchy w Mieście Śmiertelnych
W blasku księżyca...
Świątynia poświęcona Dioskurom - braciom bliźniakom i herosom - Kastorowi i Polluksowi.
 Następnie, wszyscy bardzo głodni, udaliśmy się na starówkę
do dzisiejszego Agrigento na przepyszną pizzę :)
 knajpka
uliczka obecnego Agrigento
 spacer po Agrigento
Na noc udaliśmy się do pobliskiej miejscowości San Leone :)

2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podobały te świątynie :) coś pięknego, szczególnie nocą :) a jeśli chodzi o opłaty to zgadzam się z Tobą w 100%! Często musiałam zrezygnować ze zwiedzania wielu obiektów (szczególnie w Barcelonie) ze względu na cenę. Powinni to zmienić i uregulować. Buziaki i czekam na kolejny post :)
    Wajs

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopiero teraz ,na spokojnie, z twoim świetnym komentarzem, doceniłam na nowo piękno tego miejsca. Początkowo zła na to,że dzień trwa tak krótko,teraz w pełni widzę magię Agrigento w wieczornej poświacie. Tak,to były niezapomniane przeżycia. Dodatkowo zakochałam się w tych zielonych"toskańskich"widoczkach,których nie omieszkam utrwalić na płótnie...

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz