niedziela, 23 czerwca 2013

Wyprawa na Bornholm

Ten pomysł już od dawna zaprzątał moje myśli. Wyprawa rowerowa na Bornholm. Kiedy już zdecydowaliśmy, że pojedziemy, nie mogłam się doczekać! Plan ulegał ciągłym transformacjom, termin był przekładany ze względu na warunki pogodowe, osobowe i finansowe. Miało być w majówkę, miało być we dwoje. Potem w szóstkę. Ostatecznie pojechaliśmy sami w czerwcu. I warto było poczekać odrobinę dłużej. Słońce dopisało, temperatury w namiocie w nocy okazały się w sam raz! Przetrwaliśmy bez większych problemów, chociaż z przygodami:)

Zarwana nocka, trzy godziny snu. Ledwo zdążyliśmy na prom do Kołobrzegu... Na miejscu w Nexo wypożyczyliśmy rowery i w upale, z ciężkimi tobołkami, jakoś po dwóch godzinach odnaleźliśmy z radością (wcześniej upatrzone) pole namiotowe - na Bornholmie nie można rozbijać się na dziko. Całkiem puste - przez te kilka dni wyłącznie do naszej (i pewnego zająca) dyspozycji :) Z pobliskiej farmy co rusz dolatywały do nas ciekawe, wyrafinowane zapaszki;) Następnie dała się we znaki przebita dętka, trzeba było wymienić rower w marinie - no życie! Nad ranem obudziła nas pierwsza burza...Namiot spisał się dzielnie! Przez pierwsze dwa dni odkrywaliśmy wyspę na rowerach. Trzeciego, żeby z wszystkim wyrobić się na czas, pojeździliśmy autobusami miejskimi. 

Jaki jest Bornholm? Sielski, spokojny, wiejski, rybacki... na południu płaski z plażami, na północy pagórkowaty z klifami, pełen bujnej roślinności, nadmorskich krajobrazów, wiatraków, małych kościółków, wędzarni oraz bajecznych, kolorowych domków, które nadają tej duńskiej enklawie swojski, nietuzinkowy klimat. A ludzie? Żyją tu bezstresowo jak na południu Europy, nikt by nie pomyślał nawet, że to Skandynawia. Bardzo mi się to podobało i już tęsknię!
nasze destynacje na Bornholmie
 w poszukiwaniu pola namiotowego... :)
chwila postoju
 Hacjenda z widokiem na morze :)
Farma "naszego" rolnika - miejsce święte. 
To tutaj mieliśmy dostęp do bieżącej wody, prysznica i prądu:) 
Niedrogo i przyjaźnie, no może poza zapaszkami!
 w drodze na południe
 Temperatura wody średnia, ale nóżki pomoczyliśmy
 duńskie piwko na plaży Dueodde
Dueodde Fyr - największa latarnia Danii
(ma 47m wysokości, przy naszych polskich latarniach wydaje się mała)
 Kolejny dzień. Zmierzamy do Årsdale!
(po prawej biały młyn holenderski z XIX w)
 urokliwa chałupka
 parkujemy rowery i idziemy na przechadzkę po mieścinie
 wiatrak holenderski jest jednym z ośmiu na wyspie
mały porcik rybacki w Årsdale
 Wjeżdżamy do Svaneke!
 bornholmskie klimaty
 marina w Svaneke
 Duży wybór lokalnych piw - wszystkie ze Svaneke,
tylko które wybrać? I dlaczego takie ceny?!
 mój kochany znów obmyśla trasę:)
 odpoczynek z widokiem na dachy Svaneke
 panorama na przepiękne dachy...
 czerwony kościółek w Svaneke
 barwny zaułek
 pod wiatrakiem w Svaneke
 Østermarie - po lewej cztery kamienie runiczne,
po prawej ruiny starej świątyni. 
Obecnie obok znajduje się nowszy kościół z XIX w
 zmęczenie dało się we znaki - pomału wracamy do bazy;)
 w drodze do namiotu:)
Kolejny dzień - nowe przygody! 
czekamy na busa na pchlim targu w Nexo
(ludzie z okolic wystawili chyba to, co w domu wydało się już zbyteczne)
  Østerlars Rundkirke - największy i najstarszy rotundowy kościół na wyspie
Pochodzi z XII w! Budowla składa się z absydy,
owalnego prezbiterium oraz okrągłej nawy.
Kościół ten ma aż 3 kondygnacje i niegdyś był ufortyfikowany.
 Gudhjem - wisienka na torcie!
(jak dla mnie najbardziej urokliwa mieścina wyspy)
 Lunch-konserwa na ławce z widokiem na dachy?
Bezcenne!:)
 z moim kochanym Współpodróżnikiem :)
 porcik ze wspaniałą lodziarnią
 spacerujemy
 Charakterystyczne kominy wędzarni - bardzo ich dużo na wyspie,
to dlatego tradycyjną potrawą Bornholmu są wędzone śledzie
 sielski ogródek
 Coraz bardziej na północ - przystanek w Allinge
 Tradycyjna zabudowa wyspy 
- niska, barwna i optymistyczna jak z bajki :)
 Na wyspie tworzy wielu artystów! 
Na każdym kroku spotykaliśmy przydomowe galeryjki :)
 widok na porcik rybacki w Allinge
porosty zabarwiły skały na mój ulubiony kolor :)
 W północnej, bardziej pagórkowatej części wyspy pogoda nagle zaczęła ulegać zmianie,
jednak nadało to magiczny klimat naszemu kolejnemu celowi.
u progu ruin zamczyska Hammershus
eksplorujemy tajemnicze ruiny...
 Nie wiem czy wynikało to z faktu, że byliśmy przed sezonem,
ale zamek był niemal pusty, wstęp bezpłatny i 
w dodatku bez ograniczeń można było poruszać się po całym jego terenie.
Czego chcieć więcej? :)
W tej wieży znajdowały się lochy!
 A później ponownie wyszło słońce...
Tak nam się podobało odkrywanie zamku, 
że zostaliśmy tam dłużej, niż było w planach i zrobiliśmy sobie piknik :)
 panorama okolicy
Mandeltarn - baszta zamku górnego
Zamek położony jest na wzniesieniu o wysokości ok 75m npm
 Hammershus budowano powoli przez prawie trzy wieki poczynając od 1256r
Niegdyś był trudnym celem do zdobycia 
i największym tego typu obiektem w całej Skandynawii.
Zdjęcia niewiele pokażą -to trzeba zobaczyć na własne oczy!
 Na wieczór ostatni przystanek - stolica Bornholmu
 Pan Nawigator sprawdza trasę :)
 Starówka w Ronne
 centrum
uliczka z czerwonym barem
 u nas pod Netto nie ma tylu rowerów ;)
 marina w Ronne
 Dzień ostatni - szwendamy się po Nexo
 Relaksujemy się w oczekiwaniu na nasz katamaran,
pijemy ciemne duńskie piwko, zajadamy szproty z puszki
 i wspominamy zakątki Bornholmu :)
Kto wie, może jeszcze tu wrócimy!

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy pomysł na podróż i piękna fotorelacja. Mieliście zacną miejscówkę na rozbicie namiotu - wokół zieleń, widok na morze, pusto, tylko pozazdrościć:) Buziaki;**
    Kalina-Porwak;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie zamek Hammershus przebił wszystko. Ronne niezbyt ciekawe... ogolnie północ wyspy znacznie ciekawsza od południa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle śliczne zdjęcia :) Cudne krajobrazy, zazdroszczę wycieczki :D A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję dziewczyny za komentarze :) Zgadzam się Macieju, mi też najbardziej podobało się na północy!

    OdpowiedzUsuń
  5. PÓŁNOC zdecydowanie ciekawsza, POŁUDNIE to idealne miejsce na błogi relaks i plażowanie - cudne plaże - z pewnością Majorka Północy!! I te ścieżki pełne malin... :))
    Najlepiej więc podzielić czas na wyspie - najpierw aktywne rowerowe szaleństwo i zwiedzanie części północnej, a po kilometrach tras w nogach 2 dni na południu i na korzystanie z pięknych plaż oraz wpaść choć na godzinę, dwie do świetnego parku wodnego.
    Warto też zajrzeć do "środka" wysypy i przedrzeć się przez bajeczny las.
    Wpadajcie na Bornholm, ta perełka Bałtyku jest na wyciągnięcie ręki.

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda :) My wprawdzie zwiedzaliśmy w trochę innej kolejności ale zgadzam się z powyższym komentarzem :) Ominęliśmy też park wodny, nie mieliśmy aż tyle czasu i było jeszcze odrobinę za zimno na kąpiele. Przejeżdżaliśmy rowerami przez las i faktycznie atmosfera była magiczna :) Osobiście najbardziej podobało mi się w miasteczku Gudhjem a mojemu chłopakowi w Zamku Hammershus :) Pozdrawiam i również szczerze Bornholm polecam!:)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz