wtorek, 20 grudnia 2011

Lizbona

"Szenioresz pasażerosz" usłyszałyśmy w samolocie do Lizbony
( 'Szanowni pasażerowie';))
 Lądujemy nad Mostem 25-ego Kwietnia (i nad rzeką Tag) w Lizbonie
No i przybyłyśmy do kraju Vasco da Gamy!
Dworzec na Rossio -
to tutaj dowiózł nas aerobus z lotniska
Schodki prowadzące do Zamku św. Jerzego
Klatka schodowa z kafelków - to bardzo w ich stylu;)
Zaczynamy spacer po Alfamie, tzn najstarszej dzielnicy w Lizbonie 
Od początku szukałyśmy żółtych, starych,
charakterystycznych dla miasta tramwajów elektrycznych.
Przejażdżka takowym marzyła nam się od początku:)
Pan motorniczy musiał całą drogę bardzo się koncentrować, 
ponieważ przeciskaliśmy się bardzo wąskimi  i stromymi uliczkami,
szkoda byłoby uszkodzić taki zabytkowy pojazd ;)
Jedziemy tramwajem, jedziemy!
Alfons I Zdobywca (pierwszy król Portugalii) opisuje Alfamę następującymi słowami:
"(...) zamiast ulic mają tu strome ścieżki, a domy zbudowano tak blisko siebie, że z wyjątkiem dzielnicy kupieckiej trudno znaleźć tu ulicę szerszą niż na dwa i pół metra"
Lizbona widziana z żółtego tramwaju...
(electrico 12)
Niestety jak to w życiu bywa, 
na piękne błękitne niebo nadciągnęły ciemne chmury;)
Za dobrze być nie mogło!
sklepik z marzeniami
jeszcze ostatnie promyki słońca...
Czas trochę połazić, nasz tramwaj odjechał a my...
udałyśmy się przed siebie:)
Bez planu, bez pośpiechu, bez problemu!
z Malwiną na tarasie widokowym Bramy Słońca
Alfama nad rzeką Tag
Wszędzie schodki, stromizny, podjazdy i wiecznie pod górkę,
ale miało to oczywiście jakiś swój urok.
Z tego co wyczytałam, Lizbona, podobnie jak Rzym położona jest na siedmiu wzgórzach.
Dla odmiany, tramwaj czerwony.
Wyjątek potwierdził regułę;)
Zagłębiamy się w zakamarki Alfamy
Karawela z azulejos, a nad nią drzewko cytrynowe
"Targ Złodziei" na obrzeżach Alfamy
z nieco dziwnej perspektywy
Ciężko oderwać wzrok od tych kafelkowych fasad!
nadjeżdża słynny jednowagonowy Electrico 28
Strażnik suszącego się prania
"Od moich gaci - wara!"
Dzielnica ta najlepiej oddaje dawny klimat miasta.
Zielony zaułek
Dawniej mieszkali tu biedacy, żeglarze oraz pewnie czarne charaktery;)
Nie byłabym sobą - dachy Lizbony;)
w tle rzeka Tag
I, wybaczcie jeszcze raz - dachy Alfamy
(Nie przestały mnie zachwycać!)
Miła pani Portugalka zaprosiła nas do siebie na patio:)
Było to doprawdy urocze zacisze, 
w dodatku bardzo odnowione i zadbane.
prześwit
Spójrzcie w górę, a zobaczycie...pranie!
Tawerna z muzyką Fado...
Często znajdują się one w małych pomieszczeniach lub piwnicach.

Właśnie. Fado. To w Alfamie w XIX w narodził się nowy gatunek muzyczny
będący jednocześnie "wyrazem portugalskiej duszy"
Wąziutkie przejście:)
Swoją drogą można zgubić się w tym labiryncie uliczek!
Ale to właśnie lubię:)
Podobno to dzięki temu, iż Alfama położona jest na zboczu
(oraz sposobie budowania np gęste rozmieszczenie domów),
jej zabudowa przetrwała w 1755r wielkie trzęsienie ziemi 
o sile 9 stopni w skali Richtera
z nową bryką
Alfama od nieco innej strony:)
Usadowiły się na azulejos i zadowolone!
Po czym wdrapały się na dziwne drzewo
 i jeszcze bardziej zadowolone! Dziwne jakieś one...
Pod romańską katedrą Sedes Episcopalis
(siedzibą biskupa)
Jest to największa świątynia w mieście, pochodzi z XII wieku.
Co ciekawe, wcześniej był tu meczet Maurów.
W środku postanowiłyśmy troszkę odpocząć,
a przy okazji posłuchałyśmy świątecznych pieśni (może kolęd?)
Chór śpiewał głównie po łacinie a młodzi bardzo ładnie grali:) 
I znowu wyszło słońce...
wspinamy się na Zamek św. Jerzego
Inny widok na Lizbonę
Asia nie potrafiła pojąć, czego my tak szukałyśmy w tym przewodniku...
jej mina mówi wszystko;)
i małe domeczki
niczym pocztówka
Kto by się przejmował, że pranie wisi przed drzwiami?
Trzeba tylko uważać, aby się nie zaplątać!
Sąsiedzi są wyrozumiali względem siebie, nikt nie narzeka i nikt się kłóci,
że mu gacie widok zasłaniają! Nie to co u nas;)
Nad przepaścią!
A tak naprawdę, bardzo pomysłowe przejście do windy, 
która służy starszym osobom i chroni przed całodzienną wspinaczką do góry i na dół:)
Lizbona nocą
na Rua Augusta (wyłączona z ruchu kołowego)
Łuk triumfalny na końcu Rua Augusta
(widok od strony rzeki Tag)
Katedra Se w nocnym wydaniu
Dworzec Oriente (Gare do Oriente)
Szkieletowe zadaszenie robi wrażenie...
Nie mogłam się napatrzeć!
Właśnie stąd pojechałyśmy do Faro:)
Muszę jednak przyznać, że w dzień bez podświetlenia 
efekt nie był już taki interesujący, wręcz słaby... przeciętny...
Tam trzeba pojechać po zmierzchu!

Mam strasznie duży niedosyt tego miasta, nie byłyśmy jeszcze wszędzie...no ale wszystko przed nami;)

6 komentarzy:

  1. miska, slicznie przedstawilas nasza lizbe! zaluje jedynie, ze nie zrobilam zdjecia temu portugalowi w hallu dworca!!:D:D:D:D

    bu zia ki! sfasz fawor!

    OdpowiedzUsuń
  2. hahah ojj tak mozna marzyc o dworcowym portugalczyku XD

    A Lizbona cudna!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwłaszcza ta nocna Lizbona cudna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajne te tramwaje :Di cudne wąskie uliczki :*.kocham cie:*

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne komentarze;D czuję, że odnalazłabym się pomiędzy tymi gaciami^^:D
    Ważny punkt na liście podróży!;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak! Bardzo ważny! Dziękuję :* Ja chcę jeszcze raz ^^

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz