wtorek, 5 grudnia 2017

Rumunia - kosztorys i podsumowanie

Kosztorys i podsumowanie wyprawy do Rumunii


Inspiracja: Po raz pierwszy zapragnęłam odwiedzić Transylwanię, kiedy kilka lat temu na lekcji angielskiego nauczyciel podsunął mi artykuł o regionie wampirów.  Zafascynowały mnie opisy i zdjęcia klimatycznych miasteczek, beztrosko usytuowanych pośród karpackich wzgórz...

Termin: 15-23 lipca 20117


Ilość dni na miejscu: 9

Loty:
Berlin - Bukareszt
Timisoara - Berlin (Ryanair)
*zabraliśmy 1 duży bagaż, w którym przewieźliśmy m.in. namiot i materac - nie ma lekko, latek przybywa, karimaty już nam nie wystarczają;) Starość nie radość :P


Odwiedzane po kolei miasta oraz ilość dni w każdym z nich: Bukareszt - Braszów - Zamek Bran - Zamek Rasznow - Prejmer - Braszów - Sighisoara - Dumbraveni - Biertan - Medias - Sybin - Raszinari - Sybin - Alba Iulia - Rimete Torocko - Wąwóz Cheile Turzi - Mihai Viteazul - Turda - Kopalnia Soli w Turdzie - Zemek w Hundeoarze - Deva - Timisoara

Przybliżona ilość kilometrów, którą przejechaliśmy: 1107 km
*Z czego 384 km pociągami i 723km autostopem
** Autostopem jechaliśmy w sumie 19 razy i nikt nigdy nie poprosił nas o pieniądze, choć przed wyjazdem słyszeliśmy, że w Rumunii to popularny zwyczaj.



Zarys naszej trasy

Średnia dzienna ilość wydatków na parę: 170,6 zł

Łączna suma wydatków za noclegi: 296 zł 
*2 hostele i 2 campingi, reszta bezpłatnie


Uśrednione koszta noclegu: 74 zł 
*za noclegi płaciliśmy tylko 4 razy - 2 razy spaliśmy w hostelach i 7 razy w namiocie, z czego 2 razy na campingach i 5 razy na dziko


Hostele i campingi, w których się zatrzymaliśmy:
Rolling Stone Hostel w Braszowie (1 noc)
Camping Villa Franca w Sighisoarze (1 noc)
B13 Hostel w Sybinie (1 noc)

Camping Mihai Viteazul w pobliżu Turdy(1 noc)
*reszta noclegów w plenerze na dziko, zwykle tam, gdzie zastała nas noc


Nocleg na dziko w Biertanie
 Hostel w Sybinie tuż przy głównym deptaku
Nocleg w okolicy Rimetei Torocku

Łączna suma wydatków za posiłki: 630,8 zł 


Średnie dzienne wydatki w knajpkach/piekarniach: 70 zł


Średnie dzienne wydatki na zakupy (spożywka): 31,3 zł

 Gulasz z mamałygą
 Sarmale - rumuńskie gołąbki
Przepyszne precle na słodko - z wiśniami lub czekoladą, jeszcze ciepłe!

Łączne koszta za transport za nas oboje: 159,2 zł

Średnie dzienne koszta transportu za nas oboje: 17,7 zł



 Droga do Alba Iulii - wśród słonecznikowych pół
Czekając na podwózkę

Wstępy na parę: 199 zł

Średnie dzienne koszta wstępów do atrakcji za nas oboje: 22,11 zł
*wstępy do zamków zwykle 10-12zł na głowę
**najdrożej wyszła nas Kopalnia Soli w Turdzie i zamek w Hunedoarze (po 30zł od osoby)
*** Wąwóz Cheile Turzi bezpłatny, do zamku Bran nie wchodziliśmy

 Zamek Bran, który podziwialiśmy z sąsiedniego wzgórza:)
 Kościół obronny w Prejmer (10zł za wstęp)
Bajkowa Sighisoara
Kościół warowny w Biertanie
Kopalnia soli w Turdzie

Inne pierdoły: 103zł
*głównie przechowalnie bagażów i drobne pamiątki

Waluta (RON)
1 Lej = 0,91zł (prawie jak 1:1)

 Sklepik z pamiątkami na Szeklerszczyźnie

Koszta nadprogramowe: tym razem brak- ufff ;)

Suma wszystkich wydatków na parę za 9 dni w Rumunii w lipcu 2017: 1535,19 zł

UWAGA - podana kwota nie obejmuje lotów!

Wspomnienia z wyprawy: BEZCENNE!:)

Bezpieczeństwo: Po powrocie, wiele osób pytało nas o bezpieczeństwo na miejscu, jakbyśmy wrócili co najmniej z Afryki;) Bez paniki! Ani razu nie czuliśmy się zagrożeni, spaliśmy w namiocie i jeździliśmy stopem, który okazał się łatwizną, czekaliśmy zazwyczaj do 5 minut. Cyganów widywaliśmy, owszem, ale nigdy nawet z nimi nie rozmawialiśmy. Jeśli chodzi o spanie na dziko, staraliśmy się wybierać miejsca z dala od domostw, by nikomu nie zawadzać i najlepiej pozostać niezauważonym. Rumunii przemili, uśmiechnięci i pomocni:)

Ceny: W sklepach i knajpkach odrobinę taniej ale generalnie podobne jak u nas. Zdziwiło nas, że nabiał mają droższy. Dobre lokalne wino można dostać w bardzo przyzwoitych cenach. Zupa w barze to koszt ok 3-5zł, drugie danie np.gulasz z mamałygą nie przekracza 20zł.



Podsumowanie: Z Rumunii wróciliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni i wypoczęci (nawet pomimo tempa zwiedzania, jakie sobie narzuciliśmy - ale nas właśnie taka aktywność najbardziej odpręża;)). W tym roku jakoś tam się złożyło, że jedynie podczas pobytu w Transylwanii udało nam się zaznać prawdziwego lata i upałów, pogoda w Polsce niestety nie rozpieszczała, przynajmniej w zachodniopomorskim;) W Karpatach za to, słoneczko solidnie przygrzewało naszej eskapadzie, my zaś korzystaliśmy na maksa, łapiąc heban, zwiedzając i degustując lokalne wina w pięknych okolicznościach przyrody i architektury. Rumunia sprawiła, że wielokrotnie przenieśliśmy się w czasie, o jakieś 20 lat wstecz, do Polski z lat dziecinnych. Nasze TOP3 to Sighisoara, Biertan i Rimetea-Torocko. Zakochaliśmy się w średniowiecznych miasteczkach i karpackich krajobrazach, najbardziej jednak w tym braku pośpiechu. Tam nie czuć jeszcze tego pędu życia, który dogania nas w Polsce. Idealny region żeby się oderwać od cywilizacji...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz