poniedziałek, 9 października 2017

Transylwania - Biertan i podróż w czasie

Poranek w Biertanie należał do tych idealnych... Spanie na dziko jest moim zdaniem znacznie bardziej energetyzujące, niż spanie w łóżku. Świeże powietrze i odgłosy natury koją wszelkie stresy, pozwalają wkroczyć w tę najgłębszą fazę snu. Człowiek budzi się zrelaksowany, z uśmiechem na ustach, a przede wszystkim budzi się wcześniej. Kiedy wyszliśmy z namiotu, resztki porannej mgły wciąż unosiły się nad doliną. Słońce oświetlało wieżyczki warownego kościoła a miasteczko pomału budziło się do życia. Przygotowaliśmy prowizoryczne śniadanko (w formie pikniku), wyciągnęliśmy ­­­­­opróżnioną już do połowy butelkę wina i w tak idyllicznych okolicznościach przyrody siedzieliśmy, obserwując miasteczko z góry i nasłuchując. 



I znów, jak wieczorem, psy prześcigały się w szczekaniu, a owady w bzyczeniu. Wilgotna trawa łaskotała nas po nogach. Pachniało łąką, krowami i latem. Gdzieś z oddali dobiegał nas śmiech cieszących się wakacjami dzieciaków. Warkot samochodów praktycznie nie zakłócał naszej sielanki. Umilało je za to muczenie krów, pianie kogutów, dzwonki wędrującego nieopodal stada owiec oraz stukot wozów konnych. I znów ogarnęło nas to osobliwe, budzące sentymenty uczucie. Ponownie cofnęliśmy się w czasie. Dzisiejsza Rumunia wielokrotnie przypominała nam „kraj lat dziecinnych”. Czasy, kiedy w każdej wolnej chwili biegało się po podwórku... 


Biertan na mapie Rumunii
Poranek w Biertanie - ulokowaliśmy się na "tarasie" wzgórza, dzięki czemu zachowaliśmy prywatność, mając jednocześnie świetny punkt obserwacyjny:)
Nasz sielski widok z namiotu - coś, czego nigdy nie zapomnę
Jemy śniadanko, starając się nacieszyć oczy - do oporu!
Znów przebijamy się przez cmentarz i kierujemy w stronę miasteczka - wieczór wcześniej przeskakiwaliśmy przez płot, nie mając pojęcia, że tuż obok ktoś zrobił wielką dziurę w siatce;)
Na żywo było jeszcze piękniej, uwierzcie mi na słowo!
 Przekraczamy jedną z kilku bram i naszym oczom ukazują się wrota kościoła NMP
Widok z jednego z okien
 To jedna z najlepiej zachowanych tego typu świątyń w Transylwanii. Nic dziwnego - otaczają ją 3 pierścienie murów obronnych! Pierwszy z nich powstał na przełomie XV/XVI w, ostatni w wieku XVII. W najwyższym punkcie mury wznoszą się na 12 m wysokości. Największa twierdza, która nigdy nie została zdobyta. Wieże przetrwały w stanie pierwotnym.
Sama osada, podobnie Prejmer i Rasznów, została założona przez siedmiogrodzkich Sasów, którzy mieszkali na tych ziemiach przez niemal 700 lat. Wszystkie trzy na liście UNESCO.
Siadamy w jednej z ław i podziwiamy gwiaździste, gotyckie sklepienie. Przed nami zabytkowy ołtarz w formie tryptyku, liczący ponad 500 lat.
Stąd niemal nie widać, ale jakieś 1,5 cm na lewo od mojej głowy - na zboczu tego zielonego wzgórza nocowaliśmy w namiocie. Miejscówka idealna, zresztą sami widzieliście:)
Dosłownie zakochałam się w tej mieścinie. Każdemu, kto zdecyduje się odwiedzić Transylwanię polecam odwiedziny w tym miejscu. Nie pożałujecie! Nam nie chciało się wyjeżdżać.
Co ciekawe, ze względu na funkcje obronne, Biertan przez kilka lat stanowił siedzibę biskupów.
Jeszcze raz rzucamy okiem i czmychamy. gdyż twierdzę oblega coraz więcej turystów.
W drodze na wylotówkę
Łapiąc stopa do Mediasz:) 

Pobyt w Biertanie, choć krótki, tak bardzo zapadł mi w pamięć (i serce), iż postanowiłam wyróżnić go osobnym wpisem. Nie da się tego dobrze opisać, trzeba pojechać. Niebawem ciąg dalszy!

4 komentarze:

  1. Ale piękny widok z namiotu! Czegoś takiego się nie zapomina :) Bardzo ładnie literacko, cudnie się czyta :* Buziaki, Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komplementy Kochana :* Sama też czuję, że mój styl się poprawił, wciąż nad nim pracuję i pewnie jeszcze sporo czasu minie, nim będę w pełni zadowolona. Ale progress jest!:) Buziaki!<3

      Usuń
  2. Coraz więcej poezji w Twoich opisach..Bzykające owady,łaskocząca trawa,zapach krów..no i winko z samego rana-hm...prawdziwie artystyczne klimaty:)) Jest co powspominać w jesienne chłodne poranki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz więcej poezji w Twoich opisach..Bzykające owady,łaskocząca trawa,zapach krów..no i winko z samego rana-hm...prawdziwie artystyczne klimaty:)) Jest co powspominać w jesienne chłodne poranki.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz