wtorek, 23 maja 2017

Wspomnienia z Ameryki Południowej. Wywiad z Dominiką

Dominiko, ostatnie 168 dni spędziłaś na drugim krańcu świata. Obserwowałam Cię na portalach społecznościowych przez całą wyprawę i nie mogłam się napatrzeć na te nieziemskie widoki!

1. Powiedz mi proszę, jak się czujesz po powrocie z raju?;)

Z jednej strony bardzo cieszyłam się na powrót do rodziny i przyjaciół, z drugiej żal było mi opuszczać Amerykę Południową, ponieważ z czasem nabrałam ochoty na jeszcze więcej. Ostatnio przeczytałam sentencję o tym, że po podróży zmienić się możesz tylko ty sama, ale miejsca do których wracasz i życie które się toczy pozostają niezmienne. Ja dokładnie tak się czuję.


2. Skąd pomysł, by jechać do Ameryki Południowej? Czy to było odwieczne marzenie, czy może raczej spontaniczna decyzja? 

Marzenie o podróżowaniu zawsze kołatało mi się po głowie. Więc kiedy w końcu z Pauliną podjęłyśmy decyzję o wyjeździe, ja zdałam się na jej wybór. Ona od dawna marzyła o podróży po Ameryce Południowej. Ja działam często spontaniczne i na wszelkie pomysły dotyczące podróżowania jestem otwarta. Jeżeli wymyśliłaby podróż po Antarktydzie, też bym pojechała;) A teraz, z perspektywy czasu mogę dodać, że Ameryka Południowa nie jest najłatwiejszym miejscem do podróżowania, więc wyprawa razem właśnie tam była bardzo trafnym pomysłem.


Boliwia, Wyspa Słońca na Jeziorze Titicaca

3. Domyślam się, że aby pojechać na tak długo, musiałaś odejść z pracy?

Tak, zgadza się. Po trzech latach pracy w biurze z pełnym przekonaniem postanowiłam odejść... 

4. Z tego co wiem, pojechałyście same we dwie, nie bałyście się? 

Ja - ani trochę :) Ale ja tak mam. Może z wiekiem mi się to wyrówna - w końcu strach to naturalna emocja i czasami też się przydaje. Poza drobnym wyjątkiem nie spotkało nas jednak nic niebezpiecznego, a nieprzyjemne sytuacje, które czasami miały miejsce, wiele nas nauczyły. Paulina miała więcej obaw niż ja, ale często (i na szczęście) okazywały się one niesłuszne. Osobiście uważam, że nie można poddać się strachowi, ponieważ wtedy zawsze będziemy stali w miejscu.


Ekwador,  tzw. "Huśtawka na Krańcu Świata"


5. Jak wyglądały Wasze przygotowania? Robiłyście szczepienia? Zabrałyście duże bagaże?

Przygotowania tak naprawdę nie trwały długo. Zrobiłyśmy szczepienia obowiązkowe (żółta febra) i dwa z kilku zalecanych, wykupiłyśmy ubezpieczenie zagraniczne, zostawiłyśmy kilka upoważnień na wszelki wypadek, zaopatrzyłyśmy się w odpowiednie plecaki (po 70 litrów) i buty, zakończyłyśmy sprawy w pracy i ruszyłyśmy w drogę.

6. Miałyście opracowaną trasę czy jechałyście bez planu i wymyślałyście wszystko na bieżąco? 

Trasę miałyśmy opracowaną bardzo powierzchownie. Ze względu na to, że Paulina znalazła tanie loty do Rio de Janeiro, nasza podróż zaczęła się od Brazylii. Miałyśmy również umówione spotkanie w połowie października z naszymi znajomymi w Santiago de Chile i to były nasze jedyne wyznaczniki. Pozostałą trasę planowałyśmy spontanicznie, często słuchając rad innych podróżników.


Brazylia, Rio, Ipanema o Zachodzie Słońca

7. Mogłabyś proszę nakreślić Czytelnikom Waszą trasę? 

Podróż rozpoczęłyśmy w Brazylii, dalej jadąc na południe dotarłyśmy do Argentyny i obrałyśmy kierunek na Santiago de Chile. W Chile, poza Santiago, zwiedziłyśmy Patagonię (południowa część kraju ) i Pustynię Atacama (północna). Dalej już kierowałyśmy się na północ przez Boliwię, Peru i Ekwador. Ze stolicy Ekwadoru, Quito, Paulina wróciła do Europy, a ja pojechałam dalej do Kolumbii i na samym końcu, spontanicznie, poleciałam do Meksyku na Półwysep Jukatan.


Chile, San Pedro de Atacama, wycieczka rowerowa
Chile, San Pedro de Atacama, księżyc na pustyni

8. Odwiedziłyście większość krajów Ameryki Południowej. Ile średnio czasu spędzałyście w każdym z nich? Gdzie byłyście najdłużej? 
W Brazylii, Chile, Peru i Boliwii spędziłyśmy po 3 - 4 tygodnie. Przez Argentynę przejechałyśmy stosunkowo szybko, ze względu na umówione spotkanie z naszymi przyjaciółmi. W Ekwadorze spędziłyśmy dwa tygodnie, a w Kolumbii, podróżując już samotnie, spędziłam tydzień. Na koniec mojej podróży przeznaczyłam miesiąc na zwiedzenie Meksyku.


Chile, Patagonia, Lodowiec Grey

9. Brzmi cudownie;) Które przyrodnicze miejsce urzekło Cię najbardziej? 

Ciężko jest mi wybrać jedno miejsce, ale na pewno Wodospady Iguazu zrobiły na mnie niezapomniane wrażenie. Czułam się tam tak, jakbym przeniosła się w sam środek filmu przyrodniczego:) Ale muszę dodać, że wiele miejsc przyrodniczych zapadło mi głęboko w pamięć: Patagonia, Pustynia Solna Uyuni, Pustynia Atacama, Machu Picchu i przecudny Las Palmowy w Kolumbii, oraz nieodkryta jeszcze przez turystów Laguna Bacalar w Meksyku.


Wodospady Iguazu
Chile, Patagonia, gdzieś na szlaku...
Boliwia, Pustynia Solna Uyuni
Chile, San Pedro de Atacama
Niezwykły las palmowy w Kolumbii

10. A które miasto najlepiej wspominasz? 

Bardzo dobrze wspominam Rio de Janeiro, urzekły mnie pejzaże tego miasta, gdzie tkanka miejska poprzecinana jest wzgórzami, parkami, lagunami. Życie za dnia toczy się na Ipanemie i Copacabanie, a wieczorami przenosi się do tętniącej zabawą dzielnicy Lapa. Super wspominam też Buenos Aires, miasto pełne kolorów, knajp, kawiarni, restauracji, ludzi, a także Limę - może ze względu na możliwość okrywania tego miasta z Peruwiańczykami, co jest zupełnie innym wymiarem poznawania nowego miejsca. Artystyczne Barranco z galeriami sztuki, barami z muzyką na żywo i wystawna Miraflores, położona na wzgórzu nad oceanem, zapadły mi głęboko w pamięć.

Rio de Janeiro, fawela
 Buenos Aires, dzielnica La Boca
 Buenos Aires z góry

11. Czy przydarzyły się Wam jakieś ciekawe przygody? 

Jak najbardziej - w podróży przygody to element nieodłączny. Tak naprawdę każdy nowy dzień to przygoda - konieczność organizowania każdego kolejnego dnia od początku, poznawanie nowych miejsc od zera, nowych ludzi, targowanie się z kierowcami taksówek, szukanie miejsc do spędzenia nocy. Często zdarzały się rzeczy niezaplanowane i zaskakujące - jak np. wtedy, gdy wyszłyśmy do sklepu po zakupy, ale tam nie dotarłyśmy, ponieważ miejscowi zaprosili nas do siebie do domu; jak poznałyśmy i zaprzyjaźniłyśmy się z jednymi z najlepszych muzyków Limy i jak mieszkałyśmy u znanego w Peru reżysera i fotografa; jak połamany i przeciekający w środku nocy namiot na krańcu świata w Patagonii; jak szyba, która na środku drogi odpada od autobusu...

Chile, San Pedro de Atacama, miejscowy przewodnik
Chile, San Pedro de Atacama, dymiące gejzery o 7:00 nad ranem

12. A jak z bezpieczeństwem? Miałyście jakieś nieprzyjemne sytuacje? Natknęłyście się na dzikie zwierzęta? 
W Ameryce Południowej na dzikie zwierzęta jest bardzo trudno się natknąć. Poza watahami bezdomnych psów nie spotkałyśmy dzikich zwierząt żyjących wolno. W dżungli, w Boliwii widziałyśmy ślady pumy oraz małpy wysoko w koronach drzew, a na trekingu do Machu Picchu miałam bliskie spotkanie z agresywnym psem, ale na szczęście najadłam się tylko strachu. Nieprzyjemne sytuacje zdarzały się, ale było ich niewiele. Do najbardziej niebezpiecznej doszło na plaży w Peru, wieczorem, kiedy zostałam okradziona przez miejskiego złodzieja. Z tej sytuacji wyciągnęłam dużo wniosków i z perspektywy czasu uważam, że czegoś mnie to nauczyło. Ekstremalnym przeżyciem był też treking w Patagonii, gdzie zimno, zmęczenie i ból odbierały nam często siły i przyjemność z wędrowania. Ale i tego doświadczenia nie zamieniłabym na inne:)

Brazylia, Park ptaków

13. Radziłyście sobie z tamtejszą florą bakteryjną?
Poza drobnym wyjątkiem w Sao Paulo w Brazylii problemy zaczęły się w Boliwii. Wiele spotkanych przez nas osób miało podobne doświadczenia. Wydaje mi się, że niemal nie sposób uciec przed tamtejszą florą bakteryjną, a my, mając nieprzystosowany system pokarmowy, łatwiej poddajemy się drobnym infekcjom. Te problemy nie były jednak na tyle poważne, żeby zatrzymać nas w miejscu.


14. W jaki sposób się przemieszczałyście? Korzystałyście z lokalnych środków transportu? Latałyście samolotami na dłuższych trasach? 

Naszym głównym środkiem transportu były autokary. Tu mogę podkreślić, że autokary w Ameryce Południowej są zdecydowanie bardziej komfortowe niż te w Europie! Pociągi w Ameryce Południowej praktycznie nie jeżdżą. Na dłuższych trasach, tzn. w Chile i w Peru korzystałyśmy z przelotów samolotami.

15. A jak spędziłyście Boże Narodzenia i Nowy Rok?
To niesamowita historia. Długo zastanawiałyśmy się gdzie i z kim spędzić święta. Już prawie dogadałyśmy się z dwoma sympatycznymi dziewczynami z Niemiec, które poznałyśmy w Boliwii, że Święta spędzimy razem w ślicznym kolonialnym mieście Arequipa w Peru. Jednak ze względu na uciekający czas zdecydowałyśmy, że nie możemy czekać zbyt długo na dziewczyny i ruszyłyśmy dalej na północ. Żeby nie zostać zupełnie same na święta, Paulina w ostatniej chwili napisała zapytanie na workaway, stronie dla wolontariuszy. Wątpiłam w pozytywną odpowiedz, ale ku mojemu zdziwieniu, nasi przyszli gospodarze zgodzili się przyjąć nas na tydzień na okres świąt. Miejsce do którego dotarłyśmy bardzo mnie zaskoczyło. Dotarcie tam okazało się nie lada wyzwaniem i bez pomocy naszego gospodarza ciężko byłoby je znaleźć. Oddalone od zgiełku miasta, w świętej dolinie, otoczone górami. Miejsce gdzie można naładować baterie. A do tego niesamowici gospodarze, Carlos i Pepe, oraz muzycy Valicia i Josue z którymi bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. Ten czas był dla mnie niezapomniany i minął nam głównie na długich i inspirujących rozmowach. KAI Residence okazało się miejscem, w którym artyści z całego świata nie tylko pracują, tworzą nowe projekty i zawiązują przyjaźnie, ale często też angażują się w projekty na rzecz lokalnej społeczności.

Peru, Machu Picchu, Dominika wraz ze swoją towarzyszką - Pauliną

16. Nie było Wam tęskno za domem w tym okresie?

Mi było, i to bardzo. Nie wiem czy zdecyduje się drugi raz na spędzanie świąt poza domem, chociaż z drugiej strony tak jak wspominałam ten czas zaowocował niesamowitymi przyjaźniami.

17. Jadłyście jakieś dziwne potrawy? Podobno w tamtym rejonie popularne są świnki morskie…

Świnki morskie rzeczywiście w pewnych rejonach (np. Peru, Ekwador ) są popularne, ale my nie zdecydowałyśmy się ich spróbować. Szczerze mówiąc nie jestem typem "kulinarnego odkrywcy" i nie odczuwam potrzeby próbowania wszystkich nowości. Jak najbardziej jestem otwarta na nową kuchnię, próbowałam wielu przeróżnych dań niedostępnych u nas - lody serowe, chicha (napój alkoholowy wytwarzany ze specjalnego gatunku kukurydzy, pochodzi od Indian z rejonu Andów), galaretka ze śmietaną serwowana w plastikowych kubeczkach na ulicy. Nieświadomie zostałam również poczęstowana przysmakiem w Brazylii - grillowanym sercem kurczaka, którego po wzięciu nie wypadało mi już nie spróbować. Ale najbardziej brakuje mi smaku owoców - tych zupełnie nowych i nieznanych w Europie (np. guanabana ) ale i tych dostępnych u nas, z tym że dużo mniej intensywnych w smaku.


Ekwador, świnka morska z grilla

18. Czy są jakieś stereotypy na temat Ameryki Południowej, które chciałabyś obalić?

Tak, zdecydowanie! Pogoda - jest tam zdecydowanie zimniej niż nam się generalnie wydaje. W naszym przypadku długie spodnie i długi rękaw to był standard. I wcale nie odpoczywałyśmy dużo na plażach, tak jak wydawało się wielu naszym znajomym, bo Ameryka Południowa to przede wszystkim podróże w głębi lądu. Inny stereotyp jaki chciałabym podważyć, to bezpieczeństwo w Kolumbii - jak w każdym innym kraju trzeba mieć się na baczności, szczególnie w Bogocie, ale jest to tak piękny i wyróżniający się kraj, że żal go pomijać! Ja planuje kiedyś jeszcze raz polecieć do Kolumbii, bo udało mi się zobaczyć jedynie niewielką część tego państwa, a ten krótki pobyt narobił mi ogromnej ochoty na więcej:)

Wcale nie tak ciepło;) Boliwia, Pustynia Solna Uyuni (Paulina)

19. Gdzie najczęściej sypiałyście? Korzystałyście z couchsurfingu, czy raczej z hosteli?
Spałyśmy głównie w hostelach. Jedynymi wyjątkami były dwutygodniowy wolontariat (workaway), gdzie do dyspozycji miałyśmy prywatny domek, camping w Patagonii oraz nocleg u znajomych w Santiago de Chile i w Limie. Na początku Paulina próbowała zorganizować couchsurfing, ale ze względu na to, że podróżowałyśmy spontanicznie ciężko było zgrać się terminowo z osobą oferującą nocleg.

20. Jak plasują się standardowe ceny za nocleg w tamtym regionie świata? 

To oczywiście zależy od kraju - Boliwia jest najbiedniejszym krajem Ameryki Południowej i ceny tam znacznie różnią się od cen w Chile czy w Argentynie, państw zdecydowanie najdroższych (spośród krajów które odwiedziłyśmy ). Ceny wahały się w przedziale między 6 a 14 euro. 

Chile, San Pedro de Atacama

21. A jak z kosztami za wstępy do tak znanych atrakcji jak Machu Picchu?

Wstęp do Machu Picchu kosztował 70 dolarów. Generalnie cała dwudniowa podróż do Machu Picchu okazała się bardzo droga, bo trzeba wliczyć w to jeszcze przejazdy licznymi autobusami, taksówkami ( jeżeli ktoś decyduje się na dojazd pociągiem to jest to jeden z najdroższych przejazdów na świecie) oraz nocleg. I trzeba mieć na uwadze że ilość osób mogąca odwiedzić dziennie miasto Inków jest ograniczana do 2500 osób. Ale jak najbardziej warto! Przeżycie jest niepowtarzalne!

Peru, Machu Picchu, tuż po sylwestrze;)

22. O rety. 70 dolarów! To ponad trzy razy więcej niż zapłaciliśmy za wejście do Świątyń Angkoru w Kambodży.... Powiedz mi jednak proszę, czy miejscowi byli do Was przyjaźnie nastawieni? 

W większości  zdecydowanie tak! Jedynym krajem w którym miejscowi byli nastawieni nieufnie była Boliwia. Zresztą Boliwia generalnie nie jest krajem łatwym do podróżowania. Jest to najbiedniejszy kraj Ameryki Południowej, do tego najwyżej położone państwo na świecie, a to pociąga za sobą wiele następstw. Nieraz przyszło nam się zmierzyć z trudnościami ( m.in. choroba wysokościowa, problemy żołądkowe, pluskwy, przejazdy autokarami).

Peru, Cusco, dziewczynka z lamą
Peru, babunia z napojem Inka Cola w ręku

23. Czy dużo osób podróżuje w ten sposób po Ameryce Południowej? Poznałyście jakichś ciekawych ludzi? 
Wbrew pozorom bardzo dużo. Spotkałyśmy wiele samotnie podróżujących kobiet, zdecydowanie więcej niż mężczyzn. Po tej podróży naprawdę odniosłam wrażenie, że kobiety są czasem dużo odważniejsze, zorganizowane i zdeterminowane w sięganiu po marzenia. Nie chcę natomiast generalizować, ponieważ po drodze poznałyśmy wielu inspirujących ludzi, niezależnie od płci. Mam nadzieję, ale też czuję, że te przyjaźnie pozostaną z nami na długo:)

24. Czy przez cały czas jechałyście same, czy może wybierałyście się na poszczególne wycieczki z nowo poznanymi osobami?
Jak najbardziej, często łączyłyśmy się w większe grupy, co dobrze nam robiło dla złapania dystansu i oddechu, bo przecież przebywanie ze sobą 24/7 czasami prowadzi do konfliktów. A poznawanie nowych ludzi i dzielenie się przeżyciami i informacjami to duża frajda. Ja generalnie uważam że poznawanie ludzi i ich historii to było jedno z najwspanialszych doświadczeń tego wyjazdu.

Chile, San Pedro de Atacama

25. Czy w tamtych stronach ludzie znają angielski, czy raczej bez hiszpańskiego, ciężko dać sobie radę? 

W Ameryce Południowej ludzie na ogół nie znają bądź nie posługują się językiem angielskim. Osoby po studiach w dużych miastach już bardziej, natomiast z takimi miałyśmy sporadyczny kontakt. Natomiast dużym zaskoczeniem był dla mnie Półwysep Jukatan w Meksyku, gdzie ogromna ilość amerykańskich turystów powoduje, że Meksykanie dobrze posługują się językiem angielskim. Wracając do Ameryki Południowej, tam mieszkańcy nic nie robią sobie z tego, że przyjezdny w ograniczony sposób posługuje się ich językiem i rozmawiają z tobą jak z rdzennym mieszkańcem, więc czasem zrozumienie ich to wyższa szkoła jazdy. Z początku było to dla mnie trochę uciążliwe, ale z czasem doceniłam to, ponieważ było to jak darmowa lekcja hiszpańskiego;)

Boliwia, gdzieś w Uyuni

26. A jak z Twoim hiszpańskim? Uczyłaś się przed wyjazdem, czy może poszłaś na żywioł?;) 

Poszłam na żywioł. Nie miałam wcześniej do czynienia z hiszpańskim, ale pojechałam z nastawieniem uczenia się w drodze. Do tego miałam książkę do nauki hiszpańskiego, a w Boliwii zapisałyśmy się na kurs językowy. Więc po jakimś czasie byłam w stanie dogadać się z mieszkańcami.



27. Z doświadczenia wiem, że w długiej podróży dobrze się czasem zatrzymać, odsapnąć. Zdarzały się dni, kiedy po prostu nie robiłyście nic szczególnego? 

Jak najbardziej! I te dni wspominam bardzo dobrze. To był czas kiedy mogłyśmy dłużej posiedzieć przy stole, przy śniadaniu, porozmawiać z innymi podróżnikami, zadzwonić do rodziny i przyjaciół albo obejrzeć film! Przez cały wyjazd obejrzałyśmy może ze 3 - 4 filmy, więc cieszyłam się na taką sporadyczną możliwość:)

Chile, San Pedro de Atacama, Dolina księżycowa o zachodzie słońca

28. Do którego z odwiedzonych krajów, najchętniej byś wróciła?

Na pewno chciałabym zobaczyć północną, bardziej dziewiczą część Brazylii, ponownie wróciłabym z ogromną chęcią do Peru, bo poznałyśmy tam niesamowitych ludzi, a poza tym pozostało kila miejsc których mimo chęci nie udało nam się zobaczyć. Ciągnie mnie też do Kolumbii, ponieważ spędziłam tam tylko tydzień i udało mi się zobaczyć tylko niewielką jej część, ale ten tydzień wystarczył żeby zachłysnąć się tym krajem. No i na koniec cudowny Meksyk, którego widziałam tylko część, a chętnie zgłębiłabym rejony mniej turystyczne, czyli część środkową i część od strony Pacyfiku.
Meksyk, Wyspa Holbox

29. Najpiękniejszy moment wyprawy? 

Zawiązywanie przyjaźni. I pojawiające się często uczucie nieograniczonego szczęścia.

Chile, Patagonia, gdzieś na szlaku:)
 Boliwia, Wyspa Słońca (Paulina)

30. A teraz? Jakieś nowe plany? Może szykujesz się na kolejny wyjazd? Wybierasz się w podróż, czy wracasz do Niemiec?

Od maja rozpoczynam pracę w Niemczech, ale prawdopodobnie tylko do końca tego roku. A potem mam nadzieję na wielkie zmiany. Nowy rok 2018, nowe wyzwania:)

31. Chciałabym zapytać o kwestię, która szczególnie interesuje wszystkich, po przeczytaniu takiego wywiadu, to jest ile należy przeznaczyć na taką wyprawę? Wiadomo, że każdy ma inne potrzeby i inaczej rozporządza swoimi finansami, ale może podasz jakieś widełki cenowe? 

Jako limit na naszą wyprawę obrałyśmy 1000 euro /miesiąc. Niestety nie zawsze udawało nam się ten limit zachować. Najdroższe okazało się Chile, gdzie spędziłyśmy miesiąc i do tego dużo przemieszczałyśmy się samolotami. Najtaniej pobyt wyszedł nam w Boliwii, gdzie przez miesiąc wydałyśmy niecałe 800 euro. Naturalnie wszystko zależy od tego, jak intensywnie chcemy podróżować. W Meksyku, gdzie odpuściłam intensywne podróżowanie i często (w końcu!) raczyłam się urokami niebiańskich plaż, dzień kosztował mnie nie więcej niż 20-25 euro. Skąd wzięłam pieniądze? Przez trzy lata pracowałam w Niemczech odkładając na wyjazd.

 Ekwador

32. Dokąd chciałabyś pojechać następnym razem? 

W głowie mam mnóstwo pomysłów na podróże, ale ograniczając się do następnego wyjazdu, to chętnie trekingi po górach zamieniłabym na trekingi po wulkanach, a duże miasta na małe wioski i biały piasek pod stopami. Następny kierunek - mam nadzieję Azja Wschodnia. Po drodze może uda mi się zaplanować krótkie wypady - od dawna chodzi mi po głowie Gruzja, a niedawno koleżanka podrzuciła mi pomysł wojażu po Ukrainie.

Wspaniale! Dominiko, bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę Ci samych owocnych wypraw! Mam szczerą nadzieję, że kiedyś spotkamy się na trasie:)

4 komentarze:

  1. To jest jakaś niziemska bomba! Dwie dziewuszki w Ameryce Pd.,a w porywach jedna, sama sobie i ten piękny świat do zdobycia...Imponujące,godne podziwu i naśladowania. Daria-uwielbiam Twoich Rozmówców! Zdjęcia tak piękne,że wydają się nie z tej ziemi. Przeniosłam się w inny świat. Chcę jeszcze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, pełen szacunek dla Dziewczyn! Inspirują i dodają odwagi;)

      Usuń
  2. wspaniały artykuł, przeczytałam z wielkim zainteresowaniem! wyprawa zupełnie niesamowita!

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz