wtorek, 2 maja 2017

Studio filmowe Atlas oraz Ksar Ajt Bin Haddou

Następnego ranka obudził nas upragniony przypływ energii i znacznie lepsze samopoczucie:) Żeby nie tracić dnia, skoczyliśmy na szybkie śniadanko (standardowy omlet) i zaraz potem łapaliśmy taksówkę (w Maroku w mniej turystycznych destynacjach transport ten kosztuje grosze) do Studia Filmowego Atlas, które od naszego hotelu, oddalone było o jakieś 5 km. 


Zatrzymaliśmy się tam na 1,5-godzinne zwiedzanie żywego muzeum filmu. Powstało tu wiele znanych produkcji, poczynając od filmu "Asterix i Obelix - Misja Kleopatra", poprzez "Miłość Szmaragd i Krokodyl", "Klejnot Nilu", "Aleksandra", "Królestwo niebieskie", "Gladiatora", na ostatnich sezonach "Gry o Tron" oraz "Wikingów", kończąc. Tego dnia hollywoodzkie klimaty nas nie opuszczały. Po odwiedzeniu studia, udaliśmy się bowiem do zabytkowego ksaru Ait Bin Haddou, który wprost emanuje egzotyką. To znakomity przykład saharyjskiej architektury glinianej południowego Maroka, który nie bez powodu w 1987 r został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wioska została założona prawdopodobnie jeszcze w XVI wieku i stanowiła przystanek na szlaku karawan. Tutaj również wpadliśmy w wir turystyki filmowej, z nutką ekscytacji przemierzając uliczki ksaru, którego domostwa stanowiły scenerię w wielu superprodukcjach:)

Nasza trasa: Ouarzazate - Atlas Film Studios - Ait Ben Haddou (ok 30 km, pół godziny drogi w jedną stronę. Do tego 1,5-godzinna przerwa na zwiedzanie studia filmowego Atlas)

Przed wejściem na teren studia filmowego
Pamiątkowe zdjęcie z autografami w muzealnej kolekcji:)
Idziemy zwiedzać, przewodnik prowadzi nas przez oszukane miasteczko;)
Tutaj wszystko ze styropianu lub sklejki, nie dajcie się zwieść;)
Hieroglify na kolumnach? Nie, to tylko tapeta;)
Widzieliście "Księcia Persji", "Wieżę Babel" lub "Mumię"? To właśnie tutaj kręcono niektóre ze scen - każda ekipa filmowa wprowadza jedynie niezbędne zmiany i plener gotowy;)
Prawie jak w Betlejem;) Powstało tu wiele ekranizacji o życiu Chrystusa.
W tym zaś domu, mieszkał jeden z bohaterów filmu o Medicusie (medyku).
Miasto Yunkai (Gra o Tron) mieści się nieopodal, w sąsiednim niezależnym studio filmowym, gdzie kręcono także najnowsze odcinki do Wikingów, kto oglądał?:) Podobno nową serię skończyli kręcić 3 tygodnie przed naszym pobytem w Ouarzazate, czyli gdzieś pod koniec września.
Świątynia egipska z produkcji "Asterix i Obelix: Misja Kleopatra"
A tym samochodem śmigał Michael Douglas w filmie "Miłość, szmaragd i krokodyl";)

Od naszego przewodnika (mówił po angielsku i francusku), dowiedziałam się, że każdy ma prawo zatrzymać się w tutejszym hotelu (na terenie studia filmowego), w którym nocują aktorzy przez okres trwania zdjęć. Oznacza to, że zajadając śniadanie przy hotelowym basenie, można natknąć się np. na a odtwórcę Jezusa z Nazaretu czy też Brendana Frasera, który przez trzy odcinki próbował pokonań zmartwychwstałą Mumię... Są też minusy, studio bywa wówczas zamknięte dla turystów.

Następnie udaliśmy się na dworzec autobusowy (wróciliśmy do Ouarzazate) i złapaliśmy busik (a może to była kilkuosobowa grand taxi, już nie pamiętam) do Ait Bin Haddou.
Widoki, które mijamy po drodze
Docieramy do celu i wysiadamy w nowszej części miasteczka
Przed szkołą wrzawa:)
Szukając ksaru...
Nareszcie! Naszym oczom ukazuje się nieziemski widok! Od lat o nim marzyłam:)
Wstęp na teren ksaru jest darmowy, choć czytaliśmy w sieci, że turyści z grup zorganizowanych płacili za wejście (cóż, siła perswazji przewodników). My zapłaciliśmy wyłącznie za wstęp do kazby (gliniana forteca/domostwo z wewnętrznym patio), których na terenie kasru znajduje się aż sześć. Są tu również stare domy kupieckie oraz  małe mieszkania prywatne, w których dziś mieszczą się sklepiki. Większość mieszkańców przeniosła się za rzekę, do nowej cz. osady.
Snujemy się uliczkami, tu - na południu, upał nie daje o sobie zapomnieć
Po raz kolejny Maroko umożliwiło nam podróż w czasie
Wszechobecne sklepiki z dywanami
Niektóre fragmenty osady grożą zawaleniem, nie wszędzie wolno wchodzić.
 Wnętrze jednego z domostw
Wspinamy się na wzgórze
Ten widok do dziś śni mi się po nocach! W dole widać wadi (lub ued), czyli suchą dolinę rzeki Ouarzazat, której porywisty nurt przybrał na czas pory suchej formę skromnych strumieni.
Zbliżenie na jedną z kazb (zaraz się do niej udamy)
Widoki charakterystyczne dla południowego Maroka
Pustynny pejzaż
 Skalne okienko na szczycie twierdzy

Zwiedzamy najpiękniejszą z kazb
Ciekawski mieszkaniec
Spojrzenie z kazby na uliczkę ksaru
Nigdy nie zapomnę, tego egzotycznego widoku z okna
Architektura południowego Maroka. Zakochałam się w glinie!
Odkrywając zakamarki kazby
Wędrując przez osadę
Tuż za nami Ait Bin Haddou w całej swej okazałości
Nie mogłam się napatrzeć...
Sklepik
Po kamieniach i workach z piaskami przeskakujemy strumienie rzeki
Podziwiamy panoramę z drugiego brzegu rzeki
Knajpka z widokiem na kazbę
Zjedliśmy tam najlepszą, podczas podróży przez Maroko, zupkę harirę
Zaczepiamy młodego chłopaka, żeby zapytać gdzie najłatwiej złapać transport powrotny do Ouarzazate. Po chwili przywołuje nam grand taxi, ustalamy cenę i już mkniemy przez podobne pejzaże. Drodzy Czytelnicy, czy są wśród Was podobni zapaleńcy arabskich klimatów? No ja po prostu ubóstwiam Afrykę Północną i Bliski Wschód, nic na to nie poradzę!;) cdn

10 komentarzy:

  1. Zazdroszczę taki przygód, sama jako mama trójki czekam z nimi do 50-tki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam, może wcześniej się uda! Trzymam mocno kciuki;)

      Usuń
  2. Piękne miejsce. :) Chciałabym kiedyś je odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! To jedno z piękniejszych miejsc w Maroku!:)

      Usuń
  3. Co za cudowne zdjęcia...rozmarzyłam się.Można poczuć klimat tamtych miejsc...Niestety nie dotarliśmy tam onegdaj,a to chyba marokańska wisienka na torcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może uda nam się razem zwiedzić południowo-wschodnie Maroko! Marzy mi się, super by było:)

      Usuń
  4. Póki co zobaczyłam jedynie Tunezję - wycieczka dookoła- ale jestem chętna zobaczyć więcej! Twoje zdjęcia wprost krzyczą do mnie, żebym ruszyła się wreszcie i kupiła bilet w tamtym kierunku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dzieła zatem;) Mi się też w Tunezji bardzo podobało, trochę za krótko ale wspomnienia przyjemne:) Tylko w tamte strony polecam wybrać się z facetem! Pozdrawiam i trzymam kciuki:)

      Usuń
  5. zabierz mnie następnym razem:D

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz