poniedziałek, 23 stycznia 2017

Road trip po Andaluzji - Sierra de Grazalema


Ostatni dzień w Andaluzji postanowiliśmy poświęcić na objazd Parku Naturalnego Gór Grazalemy (odpowiednik polskiego rezerwatu przyrody, nie mylić z parkiem narodowym) oraz jego białych pueblos. Pierwszym, które odwiedziliśmy tego dnia była, położona nad sztucznym jeziorem o lazurowej wodzie, Zahara de la Sierra. Miasteczko z zamkiem na szczycie, założone zostało przez Arabów i do dziś nazywane jest "mauretańskim orlim gniazdem".


W następnej kolejności, pojechaliśmy się do samej Grazalemy, jednak najpierw przyszło nam przeciąć jedno z jej górskich pasm. Przełęcz, którą pokonaliśmy przyprawiała chwilowo o zawroty głowy! Choć droga przypominała skorupę ślimaka i u wrażliwców mogłaby spowodować chorobę lokomocyjną, pod względem widokowym zdecydowanie warta jest zachodu. Miałam jedynie nadzieję, że żaden z głazów nie spadnie nam na szybę lub nie zepchnie nas w przepaść;) Na szczęście, wypożyczone Polo dało radę - po mozolnej wspinaczce z przerwami na punktach widokowych, czekał nas przyjemny zjazd, wprost do serca Grazalemy. 

Trasa w rezerwacie (zbliżenie) Ronda - Zahara de la Sierra - Grazalema
Nasza trasa w tym dniu: Ronda - Zahara de la Sierra - Grazalema - Jaskinia Pileta - La Linea (miasteczko tuż obok Gibraltaru, w którym zostaliśmy na noc), ok 170km
Ciężko się nie zatrzymać, gdy widzi się takie krajobrazy!
 Panorama Jeziora Embalse de Zahara-el Gastor
 Wychodzimy rozprostować nogi:)
Spacer po miasteczku Zahara de la Sierra
Podziwiamy bajkową okolice
Główny plac Zahary - u stóp urwiska
Mieszkańcy najwyraźniej przygotowywali się do jakiejś fiesty
Przesmyk
 Zamek, będący pamiątką po Maurach, dominuje nad białym pueblo
Ruszamy dalej, serpentynami pod górę...
Przebijamy się przez jedno z pasm rezerwatu Grazalemy. Na szczęście krajobrazy wynagradzały mozolną wspinaczkę, ba, wręcz zachęcały do robienia postojów :)
Już prawie dojechaliśmy - przerwa na lunch w plenerze
W dole, tuż za płotkiem widać Grazalemę!
Nie dość, że miasteczko obfituje w urokliwe uliczki, to jeszcze jego położenie zachwyca. Usytuowane w dolince, otoczone górami, gdzie nie spojrzeć, tam pocztówkowe ujęcie! 
Zostawiamy auto na parkingu i idziemy obejść miasteczko. Najpierw jednak wstępujemy na lokalną kawę do lokanego baru, żeby trochę wzmocnić siły i wczuć się w aurę mieścinki;)
Wapienne skałki oraz liczne formy krasowe sprawiają, że Rezerwat Przyrody Gór Grazalemy chętnie odwiedzany jest przez miłośników turystyki wspinaczkowej i grotołazów. 
Każde z odwiedzonych przez nas pueblos miało w sobie coś interesującego!
Typowy dla Południa kadr - suszące się pranie;)
Podobnie jak we wcześniejszych pueblos, turystów jak na lekarstwo. Dla nas to dobrze!
Kamienna fontanna z czasów Wizygotów

Na koniec, postanowiliśmy odwiedzić Cueva de la Pileta - jedną z okolicznych jaskiń, która słynie z oryginalnych rysunków naskalnych, pamiętających epokę górnego paleolitu. Warto zwrócić uwagę, że nie tylko jaskinie w Altamirze i francuskim Lascaux zostały wpisane na listę UNESCO. W 1998r  na liście tej uwzględniono również naskalną sztukę południowej części Półwyspu Iberyjskiego. Na oficjalnej stronie http://www.unesco.pl/ przeczytacie, że "malowidła naskalne na wybrzeżu śródziemnomorskim Półwyspu Iberyjskiego pochodzą z końcowej fazy okresu prahistorycznego. Wyróżniają się unikalnym stylem i tematyką, tworząc kluczowy zespół sztuki naskalnej, w żywy i graficzny sposób odtwarzający formy bytowania w krytycznej fazie rozwoju ludzkiego". Będąc tak blisko, musieliśmy zobaczyć to na własne oczy! Naprawdę, warto było!:)
 Kiedy dojechaliśmy na miejsce, okazało się, że przed wejściem już zebrała się grupka chętnych. Musieliśmy jednak poczekać godzinę na przewodnika.
Wchodzimy do wnętrza Ziemi;) Tutaj koniec zdjęć, nasz przemiły i ciekawie opowiadający (w 2 językach - hiszpańskim i angielskim) przewodnik wytłumaczył, że każdy z czynników zewnętrznych - nasz oddech, temperatura skóry, światło latarek a tym bardziej flesz, niszczą szatę naciekową jaskini jak i jej cenne malunki. Dlatego dzienna ilość grup odwiedzających jaskinię jest ograniczona a pomiędzy każdą z nich muszą być przerwy.  Zdjęć robić nie wolno, ale przy kasie zakupić można pocztówki. A wszystko to, by chronić wspólne dziedzictwo!
 Pileta uznana została za jedną z najważniejszych jaskiń Europy, posiada bowiem aż 3000 malunków wykonanych w kilku stylach i w różnych epokach. Do jej najbardziej charakterystycznych obrazków zalicza się ryba oraz ciężarna klacz. Podobnie jak w przypadku popularnych jaskiń, Pileta została odkryta przypadkowo, przez mieszkającego w okolicy farmera, Jose. Wypasając kozy, zauważył chmarę nietoperzy, które akurat wylatywały z groty.

Odwiedzenie jaskini okazało się fantastycznym i bardzo wartościowym pomysłem! Zawsze marzyłam, żeby na własne oczy zobaczyć oryginalne, jaskiniowe piktogramy, te zaś datowane są na 30-10 tysięcy lat wstecz, kiedy to Pileta zamieszkiwana była przez prehistorycznych osadników (grupa ok 10-15 myśliwych i zbieraczy). Brzmi niewiarygodnie? Dla nas też, tym bardziej jestem szczęśliwa, że się zdecydowaliśmy! Koszt biletu to 8 euro za osobę, warto! Zważywszy na rozmiary pieczary - 2,3 km długości, 30 m wysokości i 60 m szerokości, w speleologów przemieniliśmy się na ponad godzinę. 

Po jaskiniowych eksploracjach, skierowaliśmy się w stronę Gibraltaru. Niby do przejechania pozostało nam tylko 80 km, ale droga okazała się kręta i do nadmorskiego miasta La Linea de la Concepcion (hiszpańska sąsiadka terytorium brytyjskiego) dotarliśmy już po zmroku. Na szczęście dość szybko znaleźliśmy nocleg w Hostal Paris (30 euro za nas oboje za noc) i udaliśmy się do knajpki na zasłużoną kolację. Postanowiliśmy opić sukces naszej 9-dniowej trasy po Andaluzji i wznieść toast za nowe, czekające nas już od następnego dnia przygody;)

2 komentarze:

  1. Jaskinie jaskiniami,ale panorama jeziora wymiata:) Aż pędzel świerzbi do malowania...Cudowne mieścinki,uliczki i zakątki- rozmarzyłam się...Byle do lata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię, kiedy moje zdjęcia Cię inspirują! :)

      Usuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz