wtorek, 17 stycznia 2017

Andaluzja - la ruta de los pueblos blancos

Po ostatnim sewilskim śniadanku w towarzystwie Eli i jej psinki, wyruszyliśmy w dalszą drogę. Na południe. Tego dnia chcieliśmy całkowicie skupić się na mniejszych mieścinkach, o których będąc w Andaluzji, nie sposób zapomnieć. Mowa tu oczywiście o los pueblos blancos, białych miasteczkach, poprzyklejanych do wzgórz prowincji Malagi i Kadyksu. Na samym szlaku, znajduje się ich około 20, jednak w rzeczywistości białe wioseczki można spotkać na każdym kroku. Raz po raz ukazywały się nam na horyzoncie, wywołując zachwyt i umilając drogę. Cały region został nimi obsypany!


Wiedzieliśmy oczywiście, że nie damy rady odwiedzić wszystkich i z początku mieliśmy problem, na które z pueblos się zdecydować (poza Setenil de las Bodegas - tam, chcieliśmy udać się na 100%). Selekcja równie trudna, jak wybór
czekoladki ze smakowicie wyglądającej bombonierki. Chciałoby się każdą... Postanowiliśmy kierować się na Rondę, a po drodze zatrzymywać się tam, gdzie nam się spodoba:) Dzień udany pod każdym względem!:) No, może poza jedną ryską na samochodzie...

Tak nas żegnały Dziewczyny;)
Nasza trasa: Sewilla - Osuna - Olvera - Seteni de las Bodegas - Ronda (ok 180 km)
Panorama  Osuny - nasz pierwszy przystanek! To właśnie tutaj, wjeżdżając na wzgórze, zarysowaliśmy lusterko naszego polo, z czym wiąże się osobna opowieść. Na inny raz;)
Zdecydowaliśmy się odwiedzić ją głównie dlatego, iż wieczór wcześniej przeczytałam, że na znajdującej się w miasteczku arenie byków, kręcono sceny do ostatniego sezonu Gry o Tron;)
Niestety, okazało się, że arena jest zamknięta... Co za pech! Mimo to, co niektórzy okazali się bardzo zdeterminowani, by jednak zajrzeć do środka;)
 Zrezygnowani, poszliśmy do baru na kawę, która w Andaluzji za każdym razem pozytywnie nas zaskakiwała. Nie wiem, czy nie smakowała mi nawet bardziej niż we Włoszech...
Skusiliśmy się również na lunch (talerz smażonych rybek i owoców morza).
Po posiłku, kiedy mieliśmy już niemal odjeżdżać, zauważyłam z okna, że w międzyczasie arena corridy została otwarta! Żebyście widzieli pęd, z jakim wyskoczyłam z samochodu;)
Radość przeogromna! Okazało się, że na teren obiektu wpuszczono grupkę turystów z przewodnikiem, my zaś, skorzystaliśmy z okazji i wbiliśmy się "na trzeciego";)
Pamiątkowa tablica z podziękowaniami od twórców serialu
Tabliczki przypominające sceny z Gry o Tron, które tu nakręcono. Nie popieramy corridy ale cieszymy się, że na arenę byków w Osunie udało nam się zajrzeć:)
Jedziemy dalej - kierunek Olvera
Tuż nad pueblo, góruje średniowieczny zamek z czasów Maurów (XII w). Czytałam, że nieopodal Olvery znajduje się jedna z największych plantacji oliwek na świecie!
Pokryte wapnem domki i rdzawa dachówka doskonale się uzupełniają
Cmentarz z widokiem, położony tuż przy zamku
Spacerować po uliczkach Andaluzji i nie wstąpić na kieliszek wina do bodegi? Byłaby to istna zbrodnia;) Wewnątrz siedzieli sami mężczyźni - dyskutowali i popijali lokalne trunki. Wzbudziliśmy niemałe zainteresowanie. Jeden z miejscowych próbował nawet z nami pogadać - niestety nasz hiszpański odszedł w zapomnienie i komunikowaliśmy się włosko-hiszpańskim miksem z domieszką akcentów migowych;) Cieszę się, że tam zaszliśmy, wypiliśmy po kieliszku białego wina - pyszne było, więc od razu zaopatrzyliśmy się w większą jego ilość - na wieczór w Rondzie, a przy okazji nawiązaliśmy kontakt z miejscowym gadułą:)
Beczki wina i szynki Serrano - zapasy bodegi;)
Bryka, którą pokonywaliśmy andaluzyjskie drogi:) Za nami pueblos blancos
Relaksujący, pełen odkryć dzień zwiastuje tylko uśmiechy na twarzach:)
Kolejne pueblo - usytuowane w wąwozie, Setenil de las Bodegas
 Zabudowa po drugiej stronie rzeki Trejo
 Przerwa na piknik - napawamy się widokami i słońcem
 Trasa spacerowa
Tylko spójrzcie na położenie niższej partii domków. Niestety, z tego co zauważyliśmy, stanowcza większość świeci pustkami - skały, które stanowią ich tylne ściany, ograniczają przestrzeń (pomieszczenia są malutkie) i powodują straszne zawilgocenie.
 Przykładowa izba
Wałęsamy się uliczkami pod urwiskiem
Nie tylko domki opustoszałe, na uliczkach też spokojnie...
I pomyśleć, że niektórzy Hiszpanie wciąż mieszkają w prawdziwym wąwozie
Setenil de las Bodegas - również tutaj - nad miastem dominuje zamek z czasów Maurów (zwiedzaliśmy, choć naszym zdaniem nie warto), na zdjęciu go nie widać
Byliśmy jednymi z nielicznych włóczęgów;) Sielsko!
Główny placyk miasteczka
Wiedzieliśmy, że Setenil de las Bodegas (które gdzieś, kiedyś Maciek oglądał na zdjęciach) okaże się ekscytujące, ale nie przypuszczaliśmy, że aż tak nam się spodoba!:)
Pod wiszącą skałą...
Już myśleliśmy, że to koniec niespodzianek, kiedy GPS poprowadził nas taką drogą;)

Spokojnie, to jeszcze nie zakończenie wędrówek po białych mieścinach, niebawem ciąg dalszy! Jednak najpierw zachód słońca, nocne przechadzki "sześć stóp pod ziemią" oraz mglisty poranek w malowniczej Rondzie. Zaglądajcie koniecznie! 

6 komentarzy:

  1. Znaleźliście super Pueblo-z tymi nawisami skalnymi i mieszkaniami w jaskiniach. Cudowne miasteczka w bajkowej krainie i tyle. Maćku duży plus za kolor koszulki-fajny kontrast na zdjęciach.Darii wygibaski pod areną też dodają kolorytu. Czuję się ten klimat,nawet bez winka..:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie udało się Wam tam dotrzeć! Może jeszcze będzie okazja ale to zdecydowanie jedna z ciekawszych atrakcji na naszej trasie:) Setenil jest warte odwiedzenia!

      Usuń
  2. Klimatyczne miejsce, a te ciemne chmury jeszcxe bardziej tu nadają uroku. Mimo, że te domki ze skałami mają tyle wad to jednak bardzo ciekawie to wygląda z zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to prawda, zgadzam się w pełni! To naprawdę niezwykłe, skalne miasteczko:)

      Usuń
  3. Cudowne widoki uwielbiam czytać i takich podróżach bo sama nie mogę na takie się wybrać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, w takim razie trzymam kciuki, żeby któregoś dnia Ci się udało!:)

      Usuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz