piątek, 27 stycznia 2017

Road trip po Andaluzji - kosztorys i podsumowanie

Kosztorys i podsumowanie road tripu po Andaluzji:

Termin: 12.10 - 21.10. 2016 roku

Ilość dni na miejscu: 9 dni w Andaluzji + 1 dzień w Gibraltarze

 Baena, pueblo na trasie z Grenady do Kordoby, gdzie piliśmy kawę


Odwiedzane po kolei miasta i ilość spędzonych dni w każdym z nich:
Malaga (1) - Loja - Grenada (2) - Alcala la Real - Baena - Kordoba (1) - Sewilla (1) - Kadyks (1) - Sewilla (1) - Osuna - Olvera - Setenil de las Bodegas - Ronda (1) - Zahara de la Sierra - Grazalema -  Jaskinia Pileta - La Linea - Gibraltar (1)
 *w pozostałych miasteczkach spędziliśmy tylko po kilka godzin

 Nasza trasa na mapce (widać na niej tylko większe miejscowości)
Alcala la Real

Przybliżona ilość kilometrów, którą przejechaliśmy:
1040 po Andaluzji i około 20 po Gibraltarze = 1060 km
*średnio 106 km na dzień, ale zdarzyły się 2 dni, że nawet nie wsiadaliśmy do auta

Koszt biletów lotniczych: 

czwartek, 26 stycznia 2017

Gibraltar. Spacer w chmurach, małpy i ucieczka do Afryki

Gruba warstwa chmur, która przywitała nas dziesiątego dnia w miejscowości La Linea, wywołała niesmak i znużenie. Bo czy zwiedzanie Gibraltaru bez słońca ma w ogóle jakiś sens?! Na własnej skórze przekonaliśmy się, że niestety nie ma. W dodatku, mglisto-szary poranek szybko okazał się zapowiedzią prawdziwych kłopotów... 



Wjazd samochodem na teren Gibraltaru nic nie kosztuje. Dokumenty na granicy są sprawdzane, więc lepiej jakiś dowód lub paszport przy sobie mieć. Na początku postanowiliśmy objechać słynną skałę i udać się na grób Władysława Sikorskiego, który zginął tu 1943 r w katastrofie lotniczej. Jak widać na poniższych zdjęciach, tego dnia gibraltarska skała do połowy tonęła w chmurach. Pomyśleliśmy, że skoro żadnych widoczków nie uświadczymy, to może chociaż podjedziemy do tych małp... Na próżno. Okazało się, że wjechać na górę samochodem prywatnym nie wolno. Zatrzymał nas strażnik. Wobec tego, pozostał nam wjazd kolejką linową (w 2 strony za osobę ok 30 euro), co w niepogodę wydało się raczej bez sensu lub wspinaczka. Ale w końcu czego się nie robi, żeby

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Road trip po Andaluzji - Sierra de Grazalema


Ostatni dzień w Andaluzji postanowiliśmy poświęcić na objazd Parku Naturalnego Gór Grazalemy (odpowiednik polskiego rezerwatu przyrody, nie mylić z parkiem narodowym) oraz jego białych pueblos. Pierwszym, które odwiedziliśmy tego dnia była, położona nad sztucznym jeziorem o lazurowej wodzie, Zahara de la Sierra. Miasteczko z zamkiem na szczycie, założone zostało przez Arabów i do dziś nazywane jest "mauretańskim orlim gniazdem".


W następnej kolejności, pojechaliśmy się do samej Grazalemy, jednak najpierw przyszło nam przeciąć jedno z jej górskich pasm. Przełęcz, którą pokonaliśmy przyprawiała chwilowo o zawroty głowy! Choć droga przypominała skorupę ślimaka i u wrażliwców mogłaby spowodować chorobę lokomocyjną, pod względem widokowym zdecydowanie warta jest zachodu. Miałam jedynie nadzieję, że żaden z głazów nie spadnie nam na szybę lub nie zepchnie nas w przepaść;) Na szczęście, wypożyczone Polo dało radę - po mozolnej wspinaczce z przerwami na punktach widokowych, czekał nas przyjemny zjazd, wprost do serca Grazalemy. 

czwartek, 19 stycznia 2017

Road trip po Andaluzji. Toasty z widokiem na Most w Rondzie

W ostatniej chwili zdążyliśmy na zachód słońca w Rondzie. I całe szczęście! Dzięki temu, mieliśmy szansę podziwiać jej oszałamiający most w różnych odsłonach. Najpierw, w ostatnich promieniach słońca, następnie o zmierzchu, później o zmroku, aż w końcu w ciemnościach. Na punkcie widokowym siedzieliśmy ponad dwie godziny, turyści przychodzili i odchodzili, barwy się zmieniały, w międzyczasie nadeszła noc, a my piliśmy wino (kupione w jednej z bodeg Olvery), rozmawialiśmy i nie mogliśmy dosłownie oderwać wzroku... Też byście nie mogli...

wtorek, 17 stycznia 2017

Andaluzja - la ruta de los pueblos blancos

Po ostatnim sewilskim śniadanku w towarzystwie Eli i jej psinki, wyruszyliśmy w dalszą drogę. Na południe. Tego dnia chcieliśmy całkowicie skupić się na mniejszych mieścinkach, o których będąc w Andaluzji, nie sposób zapomnieć. Mowa tu oczywiście o los pueblos blancos, białych miasteczkach, poprzyklejanych do wzgórz prowincji Malagi i Kadyksu. Na samym szlaku, znajduje się ich około 20, jednak w rzeczywistości białe wioseczki można spotkać na każdym kroku. Raz po raz ukazywały się nam na horyzoncie, wywołując zachwyt i umilając drogę. Cały region został nimi obsypany!


Wiedzieliśmy oczywiście, że nie damy rady odwiedzić wszystkich i z początku mieliśmy problem, na które z pueblos się zdecydować (poza Setenil de las Bodegas - tam, chcieliśmy udać się na 100%). Selekcja równie trudna, jak wybór

czwartek, 12 stycznia 2017

Road trip po Andaluzji. Kadyks na czterech łapach;)

W naszym jednodniowym wypadzie do Kadyksu nie byłoby niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że nad ocean wybraliśmy się z Elą i jej czworonogiem;) Raisa spisała się na medal, zarówno w podróży samochodem, jak i w trakcie wałęsania się po mieście. Zdobyła nawet jedną wieżę! Biorąc pod uwagę wypełnione przygodami życie, jakiego na co dzień dostarczają jej właściciele, trudno się dziwić. To prawdziwa psia hippiska, która niejeden już dzień spędziła szalejąc na plaży w Tarifie i niejedną już noc przespała w surferskim busiku, zaparkowanym gdzieś na klifach. Dorzucając do tego ogniska pod gwiazdami w rozbawionym - ludzkim towarzystwie jej właścicieli... Mało który psiak, ba - mało który człowiek wiedzie taki sielski, godny pozazdroszczenia żywot:)


Kadyks powstał już w starożytności. Mówi się, że jest najstarszym miastem Hiszpanii. Jego atrakcyjna lokalizacja i dynamiczny rozwój wzbudzały powszechną zawiść i skłaniały do napaści, przez co miasto wielokrotnie przechodziło z rąk do rąk. Pokojowo i agresywnie, dłużej lub krócej, w różnych odstępach czasowych, przesiadywali tu Grecy, Kartagińczycy, Rzymianie, Wizygoci, Maurowie, Hiszpanie, afrykańscy piraci, Holendrzy i Anglicy... Czytając o historii Kadyksu, można dosłownie złapać się za głowę. Z pewnością warto tu zajrzeć! Bo choć zgodnie stwierdziliśmy z Maćkiem, że sycylijskie Trapani

niedziela, 1 stycznia 2017

Cytat na styczeń

"Właściwie, najlepszy prezent jaki mogłeś jej dać to życie pełne przygód"
Lewis Carroll

Spełniając marzenia na dachach Fezu;) Maroko 2016

2016 Rokiem Cygańskiego Życia

Cóż to był za rok! Chyba najbardziej podróżniczy w całym moim życiu! Jak do tej pory, oczywiście;) Trochę żal, że już się zakończył... Teraz naprawdę wiem, że wszystko, czego pragniemy może się ziścić! Wszystko zależy od nas i właściwego nastawienia! Dlatego spełniajcie marzenia moi drodzy!

Mimo, że pierwszą połowę stycznia spędziłam głównie na chorowaniu (upierdliwie ciągnące się przeziębienie, przywlokłam jeszcze z roku 2015), był to okres pełen ekscytacji i przygotowań do naszego wyjazdu. Większość wieczorów spędziliśmy na czytaniu przewodników i blogów, sporządzaniu notatek oraz pakowaniu  manatków;)

Drugiego lutego wyruszyliśmy w najpiękniejszą podróż naszego życia! 7 tygodni wolności, wiatru we włosach, słońca, pysznego jedzenia, uśmiechniętych twarzy i poczucia absolutnego spełnienia.