środa, 16 listopada 2016

Road trip po Andaluzji. Odwiedziny w Sewilli

Kiedy późnym wieczorem dotarliśmy do Sewilli, Ela z Manuelem i Rajsą (ich uroczą, roczną psinką) już na nas czekali. Nie widzieliśmy się od 2 lat, trzeba więc było się nagadać;) Spać oczywiście poszliśmy późno. Przez te wszystkie, mniej lub bardziej, oczekiwane spotkania i nadrabianie zaległości, stało się to standardem w czasie tej wyprawy;)


Następnego dnia, ruszyliśmy na eksplorację andaluzyjskiej stolicy. Z racji tego, że to czwarte, co do wielkości miasto Hiszpanii, postanowiliśmy zatrzymać się w Sewilli na trzy dni i stąd też zrobić mały wypad do Kadyksu. Z mieszkania naszych gospodarzy do słynnej katedry i centrum historycznego szło się jakieś 20 minut spacerkiem, który potraktowaliśmy jako świetną rozgrzewkę. W przypadkowym barze usiedliśmy na śniadanko - lokalne tosty, smaczna kawa i świeży sok z pomarańczy miały nas wzmocnić na najbliższe godziny. Ela obiecała, że

niedziela, 13 listopada 2016

Road trip po Andaluzji. Kameralnie w Kordobie

Następnego dnia ruszyliśmy w dalszą drogę. Z rana podjechaliśmy po Asię, która, jak już wcześniej wspominałam, postanowiła wybrać się z nami (taka okazja mogłaby się już nigdy nie powtórzyć!). Z niemałym smutkiem pożegnaliśmy w duchu Grenadę i obraliśmy kierunek na Kordobę.


Po raz kolejny zdecydowaliśmy się na mniej obleganą - widokową trasę z zamieram zatrzymania się po drodze w jakimś miłym miasteczku:) Ostatecznie zrobiliśmy nawet dwa przystanki - pierwszy w Alcala la Real z fortecą na wzgórzu, drugi w Baenie, gdzie napiliśmy się kawy.

środa, 9 listopada 2016

Road trip po Andaluzji. Daj się uwieść Grenadzie!

Następny dzień zapowiadał się jeszcze bardziej obiecująco. Przede wszystkim, rano obudziło nas słońce, które zasadziło nam po motywującym kopniaku w nasze, lubiące pospać zadki. Spakowaliśmy manatki, pożegnaliśmy Malagę i skierowaliśmy się na północny-wschód. Żeby nie tracić czasu, zapadła decyzja, że śniadanie upolujemy gdzieś po drodze.


Już sama jazda samochodem sprawiała nam dużo frajdy. Zrezygnowaliśmy nawet z autostrady. Droga wiła się wśród wzgórz i dolin rzecznych. Co kilkanaście kilometrów mijaliśmy białe, znane jedynie miejscowym mieścinki, a w radio leciały klimatyczne hiszpańskie przeboje:) W pogodnych nastrojach dojechaliśmy do celu.

Mówi się, że "kto nie widział Grenady, ten nic nie widział". Czy to nie przesada, myślałam?

poniedziałek, 7 listopada 2016

Road trip po Andaluzji. Startujemy z Malagi

Po czterech miesiącach intensywnej pracy sezonowej, doszliśmy do wniosku, że należy się nam porządny odpoczynek, a najlepiej jakaś przygoda. Bez większego namysłu, kupiliśmy bilet w jedną stronę do Malagi. Niech żyje spontan! Jedziemy zwiedzać Andaluzję i niech się dzieje co chce! Kiedy i jak wrócimy? Wyjdzie w praniu. Po raz pierwszy, zdecydowaliśmy się na wypożyczenie samochodu. Stwierdziliśmy, że w ten sposób zobaczymy znacznie więcej. W dodatku, dostaliśmy zaproszenie od koleżanki Eli- szczecinianki, która od niedawna na stałe mieszka w Sewilli:) Mimo, że do ostatniej chwili wahaliśmy się co do kolejności zwiedzania atrakcji, wszystko zaczęło układać się w logiczną całość. Pozostało zakupić przewodnik i przygotować się merytorycznie;)


Malaga przywitała nas wilgotną, ciepłą mżawką. Na szczęście, samochód na lotnisku wydano nam od ręki, dzięki specjalnemu voucherowi, załatwionemu wcześniej przez znajomą (nie posiadamy karty kredytowej, a karta płatnicza w przypadku wypożyczania auta nie załatwia sprawy). Poczułam ulgę, bo martwiłam się, czy opcja ta zadziała. Załadowaliśmy plecaki do bagażnika białego Polo, ustawiliśmy nawigację na pensjonat Calle Molino i pełni optymizmu ruszyliśmy ku nowym przygodom:) Znów doznaliśmy tego nieopisanego uczucia wolności. Brak daty powrotnej

wtorek, 1 listopada 2016

Cytat na listopad

"Gdy raz połknie się podróżniczego bakcyla, nie ma antidotum. Wiem, że będę szczęśliwie zainfekowany do końca moich dni." 
Michael Palin

jesienny Szczecin