czwartek, 12 maja 2016

Zakazane Purpurowe Miasto

Po wesołych przygodach w prowincji Ninh Binh, ruszyliśmy dalej na południe, aż do środkowego Wietnamu. Żeby nie tracić czasu, znów wsiedliśmy w nocny autokar (z leżankami), dzięki czemu już nad ranem spacerowaliśmy po cytadeli w mieście, które przez krótki okres czasu stanowiło stolicę kraju. Nie miałam jeszcze okazji być w Zakazanym Mieście w Pekinie, a tu nagle okazało się, że będziemy zwiedzać Zakazane Purpurowe Miasto w Huế. Czemu nie!?


Warto zwrócić uwagę na fosę i potężne wały (2km x 2km), którymi otoczone zostały cesarskie posiadłości. Wewnątrz wałów znajdują się wysokie (na 6,5m) i grube mury, za nimi zaś całkiem inny świat. Wystarczy przejść przez jedną z bram, by przenieść się w przeszłość, na dwór dynastii Nguyen. Tuż za nią, ujrzycie pierwszy, zewnętrzny dziedziniec, który prowadzi do pagód i obiektów sakralnych. Dalej w głębi, znajdziecie dziedziniec wewnętrzny oraz pawilony, należące do cesarza, jego matki, dzieci i konkubin. Tutaj już niewielu śmiertelników miało wstęp, jedynie najbardziej zaufani służący (eunuchowie)...


Z pewnością zauważycie znaczące wpływy architektury chińskiej. I słusznie. Państwo Środka okupowało Wietnam przez niemal tysiąc lat i zostawiło po sobie wiele "pamiątek" m.in. w postaci kamiennych smoków. Nie zapomnijcie zajrzeć do starego teatru!

Nasza trasa: Ninh Binh - Hue (580km i cała noc w autokarze)
Uproszczony plan cytadeli w Hue 
źródło http://en.vietnam.com/blog/walking-tour-to-the-citadel-of-hu%E1%BA%BF/
Już stając przed południową Bramą Ngo Mon, można się zachwycić! 
Widok od strony Rzeki Perfumowej
Za nami, tuż nad wejściem, jak niemal na wszystkich ważnych budynkach w Wietnamie, wisi zdjęcie Ho Chi Minha (w Wietnamie wciąż szanowanego komunisty). Wstęp to 150 tys. dongów=ok 6 euro.
Dziedziniec zewnętrzny - podobało mi się, że wszystko ozdobiono klombami kwiatów i drzewkami w donicach
Jedna ze świątyń
Kamienny smok reprezentujący piętno, jakie odcisnęli tu Chińczycy
 Efektowna brama i wszechobecne zdobienia
Sesja ślubna na terenie cesarskiego miasta:)
Włóczymy się po ogrodach a z nieba leje się żar...
 Bez mapki, w tym wielkim labiryncie można by się łatwo zgubić
Mury i sadzawka od strony północnej
Pałacowe podcienia
Stary teatr zrobił na mnie największe wrażenie!
Opuszczamy cytadelę od strony wschodniej...
i tradycyjnie idziemy na zupę!

Niestety, wybuchła wojna w Wietnamie, a "Hue miało pecha. Znalazło się niebezpiecznie blisko 17ego równoleżnika, dzielącego Północny i Południowy Wietnam. Niemal dokładnie na linii demarkacyjnej. A że było pomiędzy, dostawało mu się i od jednej, i od drugiej strony. Podczas ofensywy Tet w 1968 roku, będącej przełomowym momentem wojny w Wietnamie, na Hue spadło wiele bomb. Zniszczyły to, czego nie zdążył strawić pożar w roku 1947, w którym spłonęło 150 cesarskich budowli. Dopiero od 1993 roku, kiedy to Cytadela Hue znalazła się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, trwają prace renowacyjne. Nowością farby i złoceń błyszczą, odbudowane pod kierownictwem Polaka - Kazimierza Kwiatkowskiego, Sale Mandarynów. Pomiędzy nimi pysznił się kiedyś pałac, w którym urzędował cesarz." - fragment ze strony Voyage.pl. Warto zajrzeć, jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o życiu w Zakazanym Purpurowym Mieście. Polecam!

Teraz, mam jeszcze większą ochotę zobaczyć Zakazane Miasto w Pekinie! Na szczęście, wszystko jest możliwe...

1 komentarz:

  1. Perfumowa Rzeka...?Hm..brzmi ciekawie.Piękne miejsce,dobrze,że dbają i odnawiają. Dziękujemy Ci UNESCO !;)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz