środa, 18 maja 2016

Sajgon i Delta Mekongu. Pożegnanie z Wietnamem

Naszym ostatnim przystankiem w Wietnamie był Sajgon, zaś ostatnią atrakcją wycieczka na Deltę Mekongu (jakoś sporo rejsów odbyliśmy w tym Wietnamie;)). Wykupiliśmy go jeszcze w Hoi An w biurze Sinh Tourist (koszt 10$ za osobę). Tym razem, postawiliśmy na opcję typowo komercyjną. Niestety nie zostało nam wystarczająco czasu, by planować coś na własną rękę (czy też ryzykować, że coś nie wypali lub z czymś nie zdążymy). Następnego dnia mieliśmy (opłacony już) autobus do stolicy Kambodży, Phnom Penh. Nasz pobyt w Wietnamie skończył się zdecydowanie zbyt szybko, podobnie jak ten w Laosie (te dwa kraje szczerze nas oczarowały, więc było do przewidzenia, że ostatniego dnia będzie nam trochę smutno). Postanowiliśmy jednak cieszyć się do samego końca!

poniedziałek, 16 maja 2016

Skuterami do świątyń Mỹ Sơn

Będąc przez kilka dni w Hoi An, postanowiliśmy zrobić sobie wypad do pobliskich ruin dawnego sanktuarium Mỹ Sơn. Nazwa ta oznacza Piękną Górę i rzeczywiście, świątynie znajdują się u stóp wzgórza, które podczas naszych odwiedzin, raz po raz wyłaniało się zza chmur. Między IV a XIII wiekiem naszej ery, ziemie te należały do Królestwa Champa (jego zasięg obejmował środkową i południową część dzisiejszego Wietnamu). Chamowie wyznawali hinduizm i żyli w zgodzie z kulturą hinduską. W tamtym okresie, sanktuarium Mỹ Sơn, zwane niekiedy Małym Angkorem, stanowiło niezwykle ważny ośrodek polityczno-religijny (choć przez swój rozmiar może wydawać się mało prestiżowe, w środowisku archeologów porównywane jest do takich  kompleksów świątynnych jak Borobudur w Indonezji, Bagan w Birmie, czy też Ayutthaya w Tajlandii).


Do kompleksu Mỹ Sơn wybraliśmy się na skuterach. Jak zwykle! Poza jedzeniem, nic nie sprawiało mi w Azji większej radości, niż śmiganie na jednośladach!;)

sobota, 14 maja 2016

Blask lampionów w Hoi An

Ciężko się oprzeć wdziękowi miasteczka Hoi An, znajdującego się w środkowym Wietnamie. To obowiązkowy przystanek wszystkich podróżników, podczas przemierzania kraju z północy na południe lub na odwrót. Trudno się dziwić! Spacerowanie po unikatowej starówce, składającej się na stare kupieckie domy z XVI wieku (ich fasady są żółte, okiennice zielone a wnętrza drewniane) oraz wąskie uliczki, za każdym razem sprawiało mi mnóstwo przyjemności! A jeśli dodać do tego blask kolorowych lampionów po zachodzie słońca, lokalne specjały kulinarne, pobliską plażę i fakt, że owe stare miasto oraz okoliczne ruiny My Son uratował, nikt inny, jak Polak!? Od początku wiedziałam, że musimy zatrzymać się tam na dłuższą chwilę, przynajmniej trzy dni! Tak też zrobiliśmy, po raz kolejny dając się ponieść wakacyjnej aurze...


Będąc w Hoi An, człowiek nieustannie ma ochotę przysiadać w niezliczonych knajpkach. Wśród starych kamieniczek, poukrywanych jest kilka, które można zwiedzać (wewnątrz mieszczą się malutkie muzea, domy rzemiosła i kultury, świątynie, pagody). I choć na starówkę obowiązuje bilet wstępu, opłata za 3 dni upajania się jej pięknem, wydaje się naprawdę symboliczna (około 4-5euro za osobę). Bilety sprawdzane są wyrywkowo, przez tajniaków;) Na upartego, wystarczy udać, że szuka się biletu w kieszeni, a oni nie wnikają i puszczają dalej - bez biletu nie wejdziecie jednak do sześciu historycznych obiektów, które wejściówka owa obejmuje. Kto czyta bloga regularnie wie, że jestem przeciwna wysokim opłatom za wstępy. Uważam jednak że kilka euro za trzy dni to nie wiele, w rozwijających się krajach Azji tym bardziej. Kupując bilet pomyślcie za to z  uśmiechem (i dumą) o Kazimierzu Kwiatkowskim, polskim konserwatorze zabytków, który powstrzymał władze miasta przed wyburzeniem starych budynków pod nowe osiedla mieszkalne:)

czwartek, 12 maja 2016

Zakazane Purpurowe Miasto

Po wesołych przygodach w prowincji Ninh Binh, ruszyliśmy dalej na południe, aż do środkowego Wietnamu. Żeby nie tracić czasu, znów wsiedliśmy w nocny autokar (z leżankami), dzięki czemu już nad ranem spacerowaliśmy po cytadeli w mieście, które przez krótki okres czasu stanowiło stolicę kraju. Nie miałam jeszcze okazji być w Zakazanym Mieście w Pekinie, a tu nagle okazało się, że będziemy zwiedzać Zakazane Purpurowe Miasto w Huế. Czemu nie!?


Warto zwrócić uwagę na fosę i potężne wały (2km x 2km), którymi otoczone zostały cesarskie posiadłości. Wewnątrz wałów znajdują się wysokie (na 6,5m) i grube mury, za nimi zaś całkiem inny świat. Wystarczy przejść przez jedną z bram, by przenieść się w przeszłość, na dwór dynastii Nguyen. Tuż za nią, ujrzycie pierwszy, zewnętrzny dziedziniec, który prowadzi do pagód i obiektów sakralnych. Dalej w głębi, znajdziecie dziedziniec wewnętrzny oraz pawilony, należące do cesarza, jego matki, dzieci i konkubin. Tutaj już niewielu śmiertelników miało wstęp, jedynie najbardziej zaufani służący (eunuchowie)...

wtorek, 10 maja 2016

Łodziami wśród gór, czyli niedziela po wietnamsku

Po dwóch dniach spędzonych w zatoce Ha Long, wyjechaliśmy wypoczęci i zadowoleni. Wszystko szło zgodnie z planem, a naszym kolejnym celem były malownicze góry w prowincji Ninh Binh. 


Zaczęło się od pewnej fotografii, na którą całkiem przypadkowo natrafiłam w necie. Zdjęcie przedstawiało malowniczą dolinę - lekko meandrującą rzekę, otuloną złotymi polami. Po obu jej stronach widniały majestatyczne, porośnięte zielenią góry. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia i wiedziałam, że będąc kiedyś w Wietnamie, muszę cuda te zobaczyć!

sobota, 7 maja 2016

Kadry z Zatoki Ha Long

Tyle już napisano o Zatoce Lądującego Smoka, że chyba nie ma sensu za bardzo się rozpisywać. Zapewne, kiedy słyszycie nazwę Ha Long, oczami wyobraźni widzicie turkusową wodę, utkaną setkami wapiennych wysp o rozmaitych kształtach. Jedno jest pewne, to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Niezaprzeczalny cud natury - pomnik przyrody, który ku własnemu nieszczęściu, znajduje się w pobliżu najważniejszego wietnamskiego portu, Hajfongu. Co w przyszłości grozi zatoce i jej mieszkańcom, nietrudno się domyślić. Chyba, co niektórzy zapomnieli, że to wyjątkowe miejsce już w 1994 roku trafiło na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i powinno podlegać całkowitej ochronie. Wielka szkoda, że w dzisiejszych czasach ponad wszelkimi wartościami stoją pieniądze...

piątek, 6 maja 2016

Chill out w Zatoce Ha Long

Naszym kolejnym przystankiem po Hanoi, była Cat Ba, jedna z niewielu zaludnionych wysp, która leży w obrębie Zatoki Ha Long. Zamierzaliśmy zatrzymać się tam na co najmniej dwa dni, odpocząć i nacieszyć się okoliczną przyrodą oraz oczywiście samą Zatoką:)

Na miejsce pragnęliśmy dostać się możliwie najtańszym i najszybszym sposobem. Maciej, nasz główny nawigator, wynalazł w Internecie tzw. pakiet combo, który wykupiliśmy w Hanoi (na dworcu) w biurze Huang Long. Obejmował on autokar do Hajfongu, stamtąd rejs na docelową wyspę a następnie przejazd busem do miasteczka Cat Ba. Transport sprawnie zorganizowany. Świetna sprawa i to za jedyne 10 euro od osoby. Choć dystans który mieliśmy pokonać to około 150 km,  nasza podróż trwała jakieś 5 godzin. Na miejsce dotarliśmy dopiero około 14-tej.


Co ważne, na blogu pewnego Amerykanina, znaleźliśmy recenzję przytulnego hoteliku i właśnie w nim postanowiliśmy się zatrzymać. Strzał w dziesiątkę! W Ali babie ugościli nas jak rodzinę!

wtorek, 3 maja 2016

Serce Wietnamu bije w Hanoi

Nadszedł wreszcie wyczekiwany dzień, kiedy po wszystkich laotańskich perypetiach i przygodach (które teraz bardzo mile wspominamy!), wsiedliśmy na pokład samolotu Vietnam Airlines. Podróż trwała ledwo godzinę, a my w duchu dziękowaliśmy losowi, że ominęła nas uciążliwa przeprawa autokarem przez góry (drogą lądową jechalibyśmy minimum 24h). Hanoi, zwane przez wielu Paryżem Wschodu, przywitało nas zachmurzonym niebem oraz dużo niższymi temperaturami (w dzień ok 17-19 stopni). Od dawna byliśmy przygotowani, że wylądujemy w innej strefie klimatycznej (Wietnam rozciąga się na ok 1800 km z północy na południe, stąd też zahacza o kilka stref klimatycznych), więc nie zamierzaliśmy się tym zamartwiać. To tylko na kilka dni, niedługo znów ruszymy na Południe. Tymczasem, dotarliśmy do wymarzonego Wietnamu i tylko to się liczyło!;)

niedziela, 1 maja 2016

Cytat na maj

"Odcięty od świata, cierpiałem pragnienie i chłód, ryzykowałem życie. Nie bałem się trudności i wysiłku. Żyłem pełną piersią. Niczego nie żałuję, niczego nie chciałbym zmienić. I nadal nie mam dosyć."
Jacek Pałkiewicz
Uliczka w Hanoi, Wietnam