piątek, 12 czerwca 2015

Małe jest piękne!

Małe miasteczka zawsze uwodzą mnie najbardziej i to właśnie je z wyjazdów wspominam najchętniej. Choć zazwyczaj brakuje im szalonych atrakcji, popularnych festiwali czy pełnego wrażeń życia nocnego, czymś przyciągają. Pytanie czym? A może właśnie tą swoją intymną, nie narzucającą się specyfiką? Miło odwiedzać jest  miejsca znane, ale czyż nie milej odkrywać te nieznane? Te, których "nikt poza nami nie widział". Te, w których wyobrażamy sobie, iż byliśmy pierwsi. Te, które odkryliśmy zupełnie sami;)

Mieścinki, w których mieszkańcy uśmiechają się do nas z okien (bo ci "przybysze z daleka" to dla nich samych atrakcja miesiąca!) lub pytają grzecznie, czy na pewno nie zbłądziliśmy (bo kto by chciał przyjechać do takiego grajdołku!?) Górskie wioski gdzieś na krańcu świata, w których tubylcy zapraszają Cię do siebie na kawę (Zdarzyło się nam na Sycylii, zaraz po tym jak Maciek pomógł pewnej babince przenieść ciężkie wiadro fig pod dom;)). Pipidówki, o których istnieniu nie miałbyś pojęcia, gdybyś całkiem przez przypadek (być może przy okazji jakiegoś nieoczekiwanego autostopu) do nich nie trafił. Miejsca, których nie jest pewna sama Wikipedia;) Takie z pewnością są najlepsze. Mam ich w głowie mnóstwo, ale zebrałam ulubione (znów miałam duży problem z Italią, ale jakimś cudem zdecydowałam się na to jedno).

Dajcie się czasem ponieść. Wyrwijcie się choć na jeden dzień z 'metropolii', którą akurat zamierzacie odwiedzić i wybierzcie się na prowincję. Na pewno traficie w miejsce, o którym nawet się Wam nie śniło;) Zapraszam na małą przejażdżkę po pipidówkach, miasteczkach i kameralnych miastach Europy, w których czas płynie znacznie wolniej... A może całkiem się zatrzymał?;)

Savoca, Włochy. Górska mieścinka na Sycylii, z widokiem na morze. Skrywa plenery z pierwszej części filmu Ojciec Chrzestny i wiele innych niespodzianek;) Zakochałam się od pierwszego wejrzenia i potem jeszcze trzy razy wracałam... Wiem, że wrócę ponownie!

Allinge, Dania. Zrobiliśmy tam dosłownie godzinny przystanek w trakcie objazdu po Bornholmie. Klimatyczna wioska rybacka w północno-wschodniej części wyspy. Posiedzieliśmy na skałach porośniętych żółtymi porostami i patrzyliśmy na Bałtyk:) Warto się tam zatrzymać!

Cagnes-sur-Mer, Francja. To była dopiero przygoda! Ludzie z naszego roku, z uwagi na deszcz, zamulali w pensjonacie, a my z Malwinką wybrałyśmy się na wycieczkę! Pożyczyłyśmy niebieski parasol i ruszyłyśmy: najpierw busem a potem już stopem, do samego serca klimatycznego francuskiego miasteczka, Pomimo całkowicie przemoczonych ubrań i butów, miałyśmy naprawdę dużo frajdy i niesamowitą satysfakcję;) W takim otoczeniu można moknąć!

Inistioge, Irlandia. To jest dopiero niesamowita pipidówka! Nie ma tam dosłownie nic, a jednak uwielbiam tę mieścinę;) Niska zabudowa, kilka ulic na krzyż, knajpka jedna czy dwie oraz kamienny 10-arkadowy most, biegnący nad rzeką Nore. No i oczywiście stary irlandzki pub;) A wszystko to w rozległej dolince, otoczonej zielonymi pagórkami...:)


Mdina, Malta. Tzw. ciche miasto w samym centrum wyspy w bardziej arabskich niż europejskich klimatach. Rzeczywiście. Pomimo faktu, iż zaraz po stolicy, Mdina jest drugim najpopularniejszym wśród turystów miejscem na wyspie, jest tu dość spokojnie. Brukowane uliczki i niewysokie budynki w złotym kolorze, otoczone solidnymi murami, z których rozpościera się widok na całą Maltę!

Å, Lofoty, Norwegia. Norweska wioska na krańcu świata. A właściwie, to na południowym krańcu archipelagu Lofotów. Czerwone domki z drewna ustawione na palach, nad samym brzegiem Norweskiego Morza. Skrzek mew, zapach suszonych ryb i dwa interesujące zjawiska: latem nieustający dzień, zimą zaś spektakle w wykonaniu zielonkawej zorzy polarnej:)

Kotor, Czarnogóra. Miasto-twierdza usytuowane w Boce Kotorskiej (mówi się, że to południowy fiord Europy). Średniowieczny klimat Kotoru uwodzi na każdym kroku! Brukowane uliczki, suszące się na każdym kroku pranie, odbijające się w lazurowej wodzie góry,wyróżniające się wśród skał cyprysy i przesympatyczni mieszkańcy Bałkanów. Odkryjcie!

San Marino, jedno z mniejszych państw świata i najstarsza republika. Położone na szczycie Góry Monte Titano. Za każdym razem czułam się tam, jakbym przeniosła się w czasie:) Nie ulega wątpliwości, że San Marino to baśniowa kraina! Przekonajcie się sami!

Sozopol, Bułgaria. Dawniej miasto handlowe. Obecnie, niewielkie bułgarskie miasteczko z charakterystycznymi, wysuniętymi na piętrze, drewnianymi domkami (podobnymi jak w Nesebyrze). Turystów tam zdecydowanie mniej, niż w pobliskich kurortach. Na ulicach spokojnie, wręcz pusto! W pobliżu malownicza plaża z widokiem na mieścinkę. Warto spędzić tam dzień lub dwa:)

Lindos, Wyspa Rodos. Moim zdaniem najpiękniejsza grecka mieścinka. W otoczonej wzniesieniami dolince, białe domki z płaskimi dachami. Wśród nich wąskie uliczki, tworzące poplątany labirynt.  Wszystko to u stóp wzgórza, na którego szczycie znajduje się dorycka świątynia Ateny. W dole, po obu stronach zatoczki z błękitną wodą. Jedna z nich, ta bardziej dzika, oferuje niemal pustą plażę z czystą, ciepłą wodą. W ciągu dnia, kiedy doskwiera upał, Lindos wydaje się wymarłe. Pod wieczór miasteczko ożywa. Na wielu dachach znajdują się taverny, bary i dyskoteki. Pamiętam, jak siedzieliśmy z rodzinką w jednej z knajpek, podziwiając widoki. Z jednej strony rozświetlone łuną księżyca morze, z drugiej zaś, oświetlone latarniami, ruiny antycznego teatru... Wrócę...  

Uchisar, Kapadocja. Malownicza wioska w samym sercu Turcji, położona w sąsiedztwie charakterystycznych skał z tufu wulkanicznego. Przyjemnie było tak spacerować, z przepysznym kebabem w ręku;) Drzewa oliwkowe, winorośle, dźwięki dobiegające z meczetu, niewielkie skalne domki oraz dawne jaskinie po troglodytach. Kapadocja zachwyca!

Brugia, Belgia. Jeżeli przerażają Was tłumy włoskiej Wenecji, istnieje dla niej flamandzka alternatywa;) Choć może nie jest to miasteczko, tylko już dość spore miasto, jego starówka otoczona kanałami, wprost zwala z nóg;) Kamieniczki, mostki, uliczki, knajpki, kościółki, łodzie, dorożki i zielone skwerki. Doprawdy, nie sposób się nie zakochać w takiej czekoladce!

Jeśli rozkochaliście się w jakimś uroczym, nieznanym miasteczku, o którym mało kto słyszał i mało kto wie, dajcie koniecznie znać w komentarzach, chętnie się wybiorę! Bo małe, jest piękne!:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz