piątek, 24 kwietnia 2015

Wspomnienia z Edynburga


Kiedy myślę o Edynburgu, natychmiast przypomina mi się Królewska Mila (to dosłowna długość głównej arterii miasta ) oraz strome wąskie uliczki (lub schodki), które odchodzą od niej, zarówno na prawo jak i lewo. Przed oczami widzę wielki zamek usytuowany na wulkanicznej skale, gdzie ów królewski trakt ma swój początek (Castlehill). W mych wspomnieniach, zostawiamy tę ogromną twierdzę za plecami i ruszamy spacerem w dół, kierując się na Lawnmarket, uważając jednocześnie, by nie poślizgnąć się na  mokrej od deszczu, brukowanej ulicy.


Jest bardzo wcześnie, zwłaszcza dla takich śpiochów jak my;) Dopiero co wypiliśmy po pierwszej edynburskiej kawie w naszym hostelu na Grassmarket ("Trawiastym rynku", gdzie w średniowieczu znajdowały się targ bydła oraz szubienica - miejsce egzekucji). Oboje marzymy o drzemce po zarwanej nocce, jednak na zakwaterowanie w pokoju jest jeszcze za wcześnie. Do 13:00 pozostaje kilka godzin... Bierzemy się w garść. Szare, pochmurne niebo oraz lekki kapuśniaczek, nie zniechęcają nas do wstępnej przechadzki po stolicy Szkocji (od roku 1437).

Po obu stronach mijamy rozrosłe (jak na budownictwo średniowieczne) na siedem pięter kamienice oraz sklepiki z pamiątkami. Tutaj, w "szkocką kratę" znaleźć można nawet stringi i podwiązki;) Królują zaś berety, rękawiczki i szaliczki, wszystko podobno z kaszmiru. Zaglądamy z ciekawością w boczne przejścia i zakamarki (tzw. closes), z których rozpościerają się widoki na północną - nową część miasta. Przystajemy na chodniku, by po raz pierwszy w tej krainie, posłuchać Szkota grającego na dudach. Krok po kroku, odkrywamy wszystkie sekrety, jakie skrywa Edynburg...

flaga Szkocji
lokalizacja miasta na mapie
 Królewska Mila w deszczu i szarościach. Nie martwiliśmy się o pogodę. Nasz pobyt w Edynburgu miał być słoneczny! Tak zapowiadali i tego się trzymaliśmy. Czuliśmy, że prędzej czy później słońce się pojawi. Cieszyliśmy się raczej, że możemy poznać miasto także od tej mrocznej, niesamowicie klimatycznej strony:)  Deszcz po prostu pasuje do tak wiekowych grodów!
 jeden z wielu bocznych przesmyków
Co nas zaszokowało, choć pewnie nie powinno (bo przecież Szkocja i cała WB to kraj protestancki!). W dawnych kościołach katolickich znajdują się centra kultury, szkoły organizujące zajęcia dodatkowe (języki, brydż, joga), kawiarnie lub, jak w przypadku The Hub (strzelisty kościół powyżej) - centrum organizacyjne edynburskich festiwali (a jest ich od groma) a nawet i opera!
Edynburg śmiało nazwać można stolicą kultury. To miasto rodzinne wielu pisarzy, filozofów i wynalazców (UWAGA! To Szkoci wymyślili telefon, faks, telewizję, grę w golfa, penicylinę, silnik parowy(!) owsiankę (!), płaszcz przeciwdeszczowy, rower, znaczki pocztowe, banknoty, bankomat, zamrażarkę, lekarstwo na malarię, metodę zdejmowania odcisków palców i inne) Znajdują się tu aż cztery uniwersytety! Bardzo podobało się nam, że do wielu muzeów oraz galerii wstępy były darmowe:) Choć nie jesteśmy wielkimi pasjonatami muzeów (lubimy te, które rzeczywiście się wyróżniają), uważamy, że to wielki plus dla miasta!

Odstraszył nas z kolei wstęp do zamku. Jak już kiedyś wspominałam, jesteśmy zagorzałymi przeciwnikami "zbyt drogich wstępów oraz wszelkich wstępów do miejsc kultu (szczególnie świątyń i kościołów!)".  Nie jesteśmy już studentami, a jednak,  nawet dla osób uczących się (!) na zamek nie było zniżki! Kultura i zabytki powstały dla ludzi i powinny być w zasięgu ręki dla wszystkich!!! Symboliczna opłata na utrzymanie obiektu? Owszem, popieram. Jednak nas dwoje, zwiedzenie zamku, wyniosłoby niemal 50 euro! Pracujemy, zarabiamy i moglibyśmy sobie na tę "przyjemność" pozwolić. Ale szczerze mówiąc, nie mieliśmy ochoty. Dla zasady. Udało się im nas zniechęcić. 

 Katedra św. Egidiusza  -  to chyba jedyny katolicki kościół, w którym wewnątrz nie było kawiarni;) Piękna świątynia, robi wrażenie! (i w przeciwieństwie do katedr irlandzkich, wstęp nic nie kosztuje)
 średniowieczne klimaty
Czerwone budki telefoniczne oraz skrzynki na listy - to chyba jedyne elementy krajobrazu, które przypominały nam, że znajdujemy się w Wielkiej Brytanii. W trakcie tego krótkiego pobytu, zdążyliśmy zauważyć, że Szkoci to wielcy patrioci i trzymają się raczej tożsamości szkockiej, niż brytyjskiej. (Zresztą powszechnie wiadomo, że mieli referendum na temat odłączenia się od WB) Mają także własną, osobną walutę! Wydają się otwarci i przyjaźniej nastawieni:)
targ rękodzieła w jednym z "byłych" kościołów - niesamowity:)
 Około południa, z zegarkiem w ręku (lub na horyzoncie) zaczęło przedzierać się słoneczko:)
Odrobinę zdziwiło nas, że miasto stare oddzielone jest od miasta nowego mostem (Północnym), pod którym wcale nie płynie rzeka. Znajdują się tam tory oraz dworzec kolejowy ze sklepami. Wydaje mi się, że białe, "magazynowe" dachy stacji, zakłócają trochę krajobraz i estetykę Edynburga. No ale z drugiej strony, każde miasto jest inne i cieszy się swoimi prawami;) Na szczęście niedaleko jest park!
 stare miasto, widziane z Mostu Północnego
Dudziarz ze Szkocji :)
szkocka melodia grana na dudach
Miasto Literatury:) To tutaj pisali - Robert Louis Stevenson (Dziwna historia dra Jekylla i Mr Hyde'a), Arthur Conan Doyle (Sherlock Holmes), poeta Robert Burns (Ogniska już dogasa blask), Walter Scott (Waverley lub Sześćdziesiąt lat temu) oraz Rowling (Harry Potter). To tutaj, w XVI w powstała pierwsza szkocka drukarnia, to tutaj znajduje się Muzeum Pisarzy. Co więcej, każdego lata w Edynburgu odbywa się Festiwal Książki. W 2004r miasto otrzymało miano Stolicy Literatury UNESCO. Miłośnicy książek mogą skorzystać z wycieczek tematycznych -  Śladami pisarzy.

Po południu udaliśmy się na odpoczynek do hostelu. Trzeba było naładować baterie! Kiedy po drzemce, znów wyszliśmy na miasto, przywitało nas słońce i zostało już z nami do końca pobytu!:)
 zamkowe wrota:)
 widok na miasto z zamkowego wzgórza 
(na horyzoncie Góra Arthur's Seat na którą także się udamy)
  Nie każdy wie, że to w Szkocji, pod Edynburgiem po raz pierwszy sklonowano owcę! Dolly przeżyła 6 lat:) 
 Znów na Królewskiej Mili, w słoneczku:) chcę wracać!
 Jedna z wijących się, niczym esy floresy uliczek. Zarówno stare, jak i nowe miasto Edynburga znajdują się od 1995 roku na Liście UNESCO. Nie dziwię się!
 Do pubu w kilcie? Oczywiście, że tak! Obowiązkowo;)
 widok na stare miasto ze wzgórza Calton Hill
 zachód słońca nad Edynburgiem
 zmierzch nad Victoria Street
 Piwko i szkocka muzyczka na żywo (Smak szkockiego piwa bardzo pozytywnie nas zaskoczył! Spróbowaliśmy kilku odmian z tych mniejszych, niekomercyjnych browarów - polecamy!)
 Ten wesoły pan, naprawdę świetnie śpiewał oraz przygrywał na kilku instrumentach:)
 Inni też podśpiewywali;)
 Canongate - niższy fragment Królewskiej Mili. Zajrzeliśmy do Muzeum Ludzi Edynburga (People's story), w którym dawniej mieściło się więzienie oraz Muzeum Edynburga -wstęp wolny!
 Pałac Holyrood - rezydencja królowej Elżbiety i jej męża Filipa. W XVI wieku mieszkała tu Maria Stauart - królowa Szkotów.
 Kolejny dzień, kolejne wzgórze! Wspinamy się na Arthur's Seat:)
wysiłek popłaca;)
 To wulkaniczne wzniesienie ma 251m n.p.m. W tej części świata, wulkany czynne były ok 350mln lat temu, to one ukształtowały krajobraz Szkocji.
 Zdecydowanie warto było się wdrapać, by zobaczyć tę cudną panoramę!
Z powrotem na Grassmarket. Co ciekawe, istnieje pewna historyjka, związana z tym niewielkim ryneczkiem. W XVIII wieku, za dzieciobójstwo, powieszono tu niejaką Maggie Dickson. Po egzekucji doszło do kłótni "o ciało ofiary" między jej rodziną  a studentami medycyny, którzy zapragnęli wykorzystać trupa do ćwiczeń (konkretnie przeprowadzenia sekcji zwłok). Ostatecznie, to rodzina skazanej otrzymała prawo do zabrania zwłok. Jednak trup nie do końca był trupem! Tuż przed pogrzebem, okazało się, że jakimś cudem ofiara przeżyła i ocknęła się. Uznano, że to z pewnością znak prosto z niebios i Maggie została ułaskawiona.
 widok na zamek spod naszego hostelu
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że pod Edynburgiem znajdują się wielkie podziemia, a raczej całe ukryte ulice, sięgające kilku pięter w głąb. W momencie, gdy miasto nie mogło już rozrastać się wszerz (podobnie jak w Hongkongu), rozpoczęto budowanie wzwyż. Kamienice sięgały wówczas nawet do 14 pięter! Najniżej, czyli w piwnicach, mieszkali najbiedniejsi. Kiedy w mieście wybuchła zaraza cholery, pospólstwo (gdzie panowały najgorsze warunki sanitarne),  zostało" odcięte" od światła dziennego i zasypane w piwnicach . Tym samym, sporą część ludności skazano na zagładę...
Wszystkim, którzy pragną dowiedzieć się więcej o podziemiach Edynburga, polecam ten bardzo ciekawy filmik! Naprawdę robi wrażenie i zawiera wiele ciekawostek o mieście i jego historii!
Terier Bobby'ego, psiak, który trwał przy grobie swego pana przez 14 lat...
Obaj, zarówno pan jak i jego wierny przyjaciel, pochowani są na cmentarzu Greyfriar.
 W kawiarence Elephant House J.K. Rowling napisała pierwsze części Harry'ego Pottera:)
Victoria Street
 podziwiając miasto z Victoria Terrace
 Przy Muzeum Pisarzy
Wałęsając się bez większego celu, przez przypadek dotarliśmy na obrzeża Edynburga, aż nad oddaloną od centrum, rzeczkę Water of Leith.
 Spokojna niczym małe miasteczko, dzielnica Dean Village
 Nie mogłam nie spróbować lokalnych specjałów! Haggis (szkocka kaszanka), Neeps (puree z lokalnej rzepy) and Tatties (puree ziemniaczane). Dziwne, ale smaczne;)
Stek Aberdeen Angus z tamtejszej wołowiny
Porridge, czyli owsianka (tutaj z bananami i miodem) - nie przepadam za tego typu smakami (i za owsianką i za kaszanką) ale wychodzę z założenia, że w życiu, a już zwłaszcza w podróży trzeba próbować nowych smaków (w tym koniecznie lokalnych kuchni!) Nie wahajcie się!
 Szkockie funty szterlingi  - obowiązują jedynie na terenie Szkocji.
Czasami płaciliśmy funtami brytyjskimi, a wydawano nam funty szkockie. Wartość mają tę samą, jednak poza Szkocją nikt ich nie używa...
Czy wiecie,  że każdy szkocki klan czy też ród, posiada swój własny tartan, czyli swoją własną odmianę szkockiej kraty? Tkaniny te mają przeróżne i naprawdę piękne kolory! Dobrze, że były takie drogie, bo pewnie nie umiałabym zdecydować, która najbardziej mi się podoba;)
 W Edynburgu ciężko się nie zakochać... Zaskakiwał nas na każdym kroku! Miasto o dwóch twarzach, choć jednocześnie bardzo spójne. Zachwyca swym średniowiecznym temperamentem!
 Hm.. co by tu jeszcze zagrać?;)
 Panorama miasta - widok z dachu Narodowego Muzeum Szkocji
 W ogrodach Princess Street Gardens na podzamczu - ostatnie spojrzenia na stare kamieniczki...
Podobnie jak mieszkańcy, my także postanowiliśmy zrelaksować się w słońcu. Szkoda trochę, że nastawiłam budzik (oczywiście przysnęliśmy na trawce w błogostanie;)), bo może uciekłby nam samolot i trochę dłużej pobylibyśmy w tym niesamowitym mieście.
Lecąc nad Szkocją...
Dla tych, którzy chcieliby jeszcze trochę popatrzeć na Edynburg, oraz dowiedzieć się więcej o tamtejszej kuchni, polecam szkocką podróż Roberta Makłowicza:)

Tak, stało się. Zakochaliśmy się w Szkocji. Ja osobiście zadurzyłam się w niej od pierwszego spojrzenia, od momentu, gdy nasz lądujący już samolot, wynurzył się z powłoki chmur i ujrzałam szkockie Highlands -  górskie szczyty pokryte śniegiem, a także nadmorskie wioseczki rybackie. Planujemy wrócić tam, jak najszybciej się da, by doświadczyć również szkockiej przyrody:)

Wskazówki:
-Spaliśmy w hostelu Kickass Hostels https://kickasshostels.co.uk/ na Grassmarket, niemal pod samym zamkiem:) Wszędzie blisko. Sala 10-osobowa. Warto zabrać własne kłódki do szafek (za wypożyczenie w recepcji każą sobie dodatkowo płacić). Wszystko czyste i nowoczesne. Dostęp do dobrze wyposażonej kuchni. Za 2 noce za nas oboje zapłaciliśmy około 80 euro.

-Z lotniska jeżdżą tańsze i droższe autobusy. Koszt tańszego to niecałe 2 funty/osobę.

- W Edynburgu bardzo tanio i smacznie zjeść można w The Standing Order (na tyłach Primark'u) http://pl.tripadvisor.com/Attraction_Review-g186525-d523129-Reviews-The_Standing_Order-Edinburgh_Scotland.html Natknęliśmy się na to miejsce przez przypadek. Niesamowity lokal! Człowiek ma wrażenie, że stołuje się w dawnej sali balowej a za wszystko płaci grosze. Przykładowo, pełne szkockie śniadanie kosztowało nas 3funty, za herbatę/kawę z dolewką 1 funt. Wracaliśmy tam już potem przez cały pobyt. Codziennie promocje w menu i pyszne lokalne piwa!

3 komentarze:

  1. Gratulacje Darιa, bardzo ładny opis. Byłem w Edynburgu, ale nauczyłem się wielu nowych rzeczy od ciebie.
    Pozdrowienia z Grecji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Stavros! Bardzo się cieszę, że posta Ci się podobał:) Nigdy nie chwaliłeś mi się pobytem w Edynburgu;) Pozdrawiam serdecznie i ściskam!

      Usuń
  2. Ale mieliście wrażeń!!! Architektura miasta przywodzi na myśl Gandawę i tamte rejony,ale nie do końca.Tam cegła,tu kamień ,miasto rzeczywiście ma niesamowity klimat.Uwielbiam wąskie uliczki,widać,że nawet w Szkocji można je odnaleźć...No cóż ,trzeba będzie kiedyś przespacerować się nimi osobiście:)
    Życzę Wam więcej takich krótkich,spontanicznych,bogatych we wrażenia eskapad!

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz