poniedziałek, 22 grudnia 2014

Nollaig Shona Duit :)

W zeszłym roku, życzyłam Wam Buon Natale z Sycylii, w tym zaś roku życzę Nollaig Shona Duit (Happy Christmas to all of You!) - jeszcze z Irlandii! A jutro o te porze będę już w drodze do domku, życząc Wam drodzy Czytelnicy po prostu Wesołych Świąt! Magicznej atmosfery w gronie rodzinnym, zdrówka, miłości, uśmiechu każdego dnia i wielu podróży w Nowym 2015 Roku :)

sobota, 20 grudnia 2014

Nad rzeką Barrow


Spacer po okolicach New Ross pozwolił nam zakosztować nieco wiejskich klimatów Irlandii :) Wędrowaliśmy sobie spokojnie, w miejscu, gdzie rzeka Nore (140km) wpada do rzeki Barrow (192km). Wraz z rzeką Suir (185km), która płynie przez Waterford, nazywane są Trzema Siostrami :) Wszystkie trzy łączą się na wschód od Waterfordu i wpadają do Morza Celtyckiego w południowo-wschodniej Irlandii, w pobliżu latarni morskiej Hook'a. Podobno, dawniej na obszarze ograniczonym przez rzeki Suir i Barrow istniało Królestwo Ossory. Warto jeszcze dodać, iż rzeka Barrow jest drugą (po Schannon) co do długości rzeką w kraju. Tym razem nie będę się więcej rozpisywać, sami popatrzcie jaki piękny dzień mieliśmy... 
mapka orientacyjna

czwartek, 18 grudnia 2014

Przedświątecznie w Irlandii

W Irlandii święta czuć już w pełni! I to czuć je zdecydowanie intensywniej niż w Polsce. Nie będę oceniać, czy to lepiej czy gorzej, gdyż dla mnie i tak, najbardziej wyjątkowe zawsze będą te, spędzane w domu rodzinnym. Pragnę raczej opisać swoje odczucia z irlandzkich przygotowań przedświątecznych. Na wyspie zapanowało wyjątkowe uniesienie. Tutaj, nastrój bożonarodzeniowy ogarnia dosłownie wszystkich! Z drugiej zaś strony, uroczysta atmosfera nie "osacza" człowieka. Mam wrażenie, że cała otoczka nie wydaje się tak komercyjna i zniechęcająca, jak to bywa u nas w kraju. Wzbudza przyjemne motyle w brzuchu, wywołuje uśmiechy na twarzach mieszkańców ale przy tym wszystkim nie torturuje osób, które są nastawione do świąt nieco bardziej sceptycznie.

Klimatyczny kominek
(Fot. http://quotes.lol-rofl.com/irish-christmas-dinner/ )

Oto kilka ciekawostek i różnic, które zauważyłam lub doczytałam:

1.  W okresie przedświątecznym,  Irlandczycy (pary, znajomi z pracy, przyjaciele, rodziny z dziećmi, no wszyscy!) udają się do restauracji na Christmas Party, gdzie wspólnie spędzają czas. Rozmawiają przy stole, śmieją się, spożywają świąteczny posiłek i słuchają muzyki. Są razem i cieszą się wyjątkową atmosferą. Co więcej, wszyscy (nawet starsze osoby) siedzą w czapkach mikołaja lub koronach Trzech Króli!, na stołach zaś czekają na nich świąteczne upominki (tzw. Christmas Crackers) - kartonowe cukierki z niespodzianką (zabawką, żartem, mottem, papierowym nakryciem głowy) w środku. W firmach organizowane są wyjścia integracyjne dla pracowników.

Christmas Party
 (fot. http://www.ethicalinstyle.com/ethical-christmas-crackers/)

2. Na ulicach sprzedają gałązki ostrokrzewu (tzw. holly) lub bluszczu, a nie jemiołę jak u nas! Gałązkami holly stroi się także groby bliskich.


Ostrokrzew Holly
(Ryc. Internet)

3. Mieszkańcy przystrajają domy, kominki (wyglądają bajecznie!), a nawet samochody;) Podobnie jak we Włoszech, w Irlandii popularne są szopki bożonarodzeniowe. W oknie stawia się święcę, która symbolizuje zaproszenie do domu dla Marii i Józefa.

grudniowy Waterford (zdjęcie własne)

4. Nikt nie ma nic przeciwko uroczym (lekko obciachowym) świątecznym sweterkom! Potrafią one wydawać dźwięki, naśladować brzuszysko Świętego Mikołaja, a nawet "płonąć", niczym ogień w kominku! Irlandczycy chętnie chodzą w nich do pubów:)

 (Ryc. http://www.irishmirror.ie)

5. Napotkane na ulicach dzieci, podskakując, śpiewają wniebogłosy 'Jingle Bells' :) Co więcej, na wyspie wciąż popularne jest kolędowanie! Mam nadzieję, że uda mi się spotkać jakąś rozśpiewaną grupkę kolędników!

6. Świątecznym przebojom poświęcona jest cała jedna stacja radiowa, 'Xmas Fm'. Co jest przyjemne, posłuchać tu można nie tylko tych, oklepanych do znudzenia kawałków :) Na ulicach z głośników też rozbrzmiewa świąteczna muzyczka :) To jest wspaniałe, kiedy akurat kupuje się bliskim prezenty:)

(Ryc. http://entertainment.ie/music) 


7. W Języku irlandzkim, Nollaig Shona Duit oznacza "Happy Christmas to you!". Niestety nie wiem jeszcze jak to wymówić, ale się dowiem!;) Warto pamiętać, że pozdrowienie "Merry Christmas" używane jest raczej w Stanach Zjednoczonych niż na wyspach.

  (Ryc. http://christopher-conservativeperspective.blogspot.ie/)
8. W Irlandii bardzo rzadko pada śnieg. Klimat jest tu łagodny, ze względu na sąsiedztwo ciepłego prądu morskiego, Golfsztromu. Wyobrażam sobie jak piękna musi być Irlandia w śniegu! Wręcz skrycie o niej marzę. Jednak tutaj, śnieg oznacza najczęściej klęskę żywiołową. Podobno, kiedy spadło go więcej, jakieś cztery lata temu, cały kraj był unieruchomiony a większość instytucji, w tym szkoły, zamknięta. Irlandczycy w okresie zimowym gromadzą ogromne ilości soli, które mają uchronić ich przed niespodziewaną zimą. Tutejsze rury, które osadzone są dość płytko pod ziemią, zamarzają, odcinając ludzi od wody; niekiedy przez kilka dni nie ma prądu ani ogrzewania. Nie ma żartów! Chyba zaczynam się domyślać, dlaczego Irlandczycy tak hołubią swoje kominki ;)

Irlandia w śniegu
(grafika z Internetu)

9. W okolicy Bożego Narodzenia niektórzy Irlandczycy robią sobie całonocny maraton po 12 pubach (tzw. Christmas Pubs Crawl). Kto wytrzyma najdłużej!? Świąteczna runda po pubach ma za zadanie zakończyć się porządnym kacem następnego dnia ;) Wiadomo, że Irlandczycy, podobnie jak Polacy słyną ze swej słabości do procentów ;) Chyba w przyszłym roku zakosztujemy tej niewinnej tradycji!

(Fot. http://www.todaysorlando.com)

10. Na świątecznym stole królują m.in. wędzony łosoś z chlebem sodowym, sałatka z krewetek, potrawy z ryb, pieczone i nadziewane: gęś, kaczka, bażant, kurczak lub indyk, szynka, przyprawione mięso wołowe, sos borowinowy, parówki (!!!), ziemniaki, warzywa (marchew, rzepa, brukselki) oraz coś a la nasz pasztecik (tzw. mince pie - babeczka z mięsem). Obowiązkowo sos gravy a na deser świąteczny pudding (tzw. Plum Pudding, choć jest bez śliwki!) z whiskey, rumem lub brandy. 

(Fot. http://life.ma)

11.  W dzień, kiedy Polacy już świętują i spożywają kolację wigilijną (24 grudnia), Irlandczycy dopiero pakują prezenty dla bliskich. Przed pójściem spać, dzieci zostawiają dla Mikołaja (Santa/Santy) wspomniany już placek mięsny oraz szklankę piwa Guinness (!!! nie mleka jak w Polsce), a dla jego renifera koniecznie marchewkę! Podobnie jak w amerykańskich filmach, przy kominkach lub nad łóżkiem wiesza się duże skarpety na podarunki.

W I Dzień Świąt (25 grudnia) obywatele Irlandii zostają raczej w domach, w gronie rodzinnym lub wybierają się do kościoła. Świąteczna msza stanowi dla nich bardzo ważny element Bożego Narodzenia, Irlandczycy to religijny i tradycyjny naród. Tego dnia rozdaje się prezenty najbliższym.

W Irlandii II Dzień Świąt (26 grudnia) nazywany jest Dniem Świętego Stefana (St. Stephen's Day, nie zaś Boxing Day jak w USA). Wręcza się wtedy upominki przyjaciołom lub znajomym. Święty Stefan jest także patronem wyścigów konnych, które w Irlandii są wówczas popularnie oglądane.

12. W świąteczny poranek co niektórzy decydują się na tzw. 'Christmas Day Swim', czyli skok ze skały i kąpiel w niezbyt ciepłym morzu ;) Tradycja ta najbardziej popularna jest w okolicy Dublina.

(Fot. http://www.irishcentral.com)

 Preferowana przez Irlandczyków świąteczna piosenka :) Polecam!

W Irlandii Boże Narodzenie to nie tylko 25 i 26 grudnia. W rzeczywistości, świąteczna atmosfera unosi się w powietrzu od 8 grudnia (Święto Niepokalanego Poczęcia) i trwa aż do 6 stycznia (Święto Trzech Króli). Niestety, ostatnimi czasy nieco się pozmieniało a Irlandczycy kładą nacisk w świętowaniu głównie na typowo tradycyjne dni. Komercja opanowała już chyba cały świat.

niedziela, 7 grudnia 2014

Zew przygody

Moi Drodzy,
od dłuższego czasu myślałam nad nową nazwą dla bloga 'Travel is like falling in love'. Kobieta zmienną jest. Stara nazwa przez 3,5 roku swej 'działalności' opatrzyła mi się, znudziła, jakoś tak wyblakła w mych myślach. Zapragnęłam polskiej nazwy, w dodatku takiej, która dobrze wyeksponuje moją rozjechaną po świecie naturę. I oto jest, wreszcie mnie natchnęło, tym razem w prostszy sposób. I dobrze. Krótka, zwięzła, i przede wszystkim polska - nowa nazwa bloga to Zew przygody. Zapraszam wszystkich stałych bywalców! Poza nazwą nic się nie zmieni, co najwyżej pojawią się nowe i z czasem jeszcze egzotyczniejsze przygody;) Pozdrawiam!

My Dears
Recently I've been thinking about new title for my blog 'Travel is like falling in love'. The woman is variable. The old name, after 3,5 years of its activity, started to get me bored and somehow faded in my mind. I startet to desire a shorter, more simply and especially Polish name for it. And this is it, Call of adventure! Everybody is welcome! Apart from the title nothing will change! Only in the course of time some new adventures will happen! Best regards!

I jak z takim majdanem podróżować? ;)
(Fot. Internet)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Klify w Tramore

Wycieczka na południowe wybrzeże!

 skaliste wybrzeże w okolicy Tramore
Dlaczego tylko panowie!?
 znalazł się nawet dzielny śmiałek!
 ciemne wulkaniczne skały -  to one zrobiły na mnie największe wrażenie
 klify i miasteczko Tramore na horyzoncie (we mgle)
wzburzone Morze Celtyckie
 ciekawa kolorystyka kamienistej plaży - wśród kamieni dominowały:
pomarańczowe, szare i czarne (a wśród nich rude glony)
 wsłuchując się w szum fal
 Tramore w tłumaczeniu z Języka irlandzkiego oznacza Wielką Plażę
surferskie klimaty
 mapka

Cyatat na grudzień

"W Irlandii rzeczy nieuniknione nigdy się nie zdarzają, a rzeczy nieoczekiwane zachodzą nieustannie"
John Pentland Mahaffy

Irlandia widziana z kosmosu
(fot. z Internetu)