sobota, 29 listopada 2014

New Ross

Założone przez normańskiego hrabiego jeszcze na początku XIII wieku New Ross, to trzecie co do wielkości miasteczko hrabstwa Kilkenny. Położone jest na obu zboczach doliny Rzeki Barrow w południowo-wschodniej Irlandii (około 30 km od wybrzeża).

herb miasteczka przedstawia psa goniącego za jeleniem w okolicy New Ross (symbolizuje polowania z czasów średniowiecza)
 rzeka Barrow
 Most, który widać po lewej jest siódmym z kolei, wybudowanym w tym miejscu. Pierwszy powstał na przełomie XII - XIII w i był drewniany.
Żaglowiec Dunbrody - replika statku Patricka Kennedy'ego,
czyli prapradziadka prezydenta USA J.F. Kennedy'ego.
Prapradziadek prezydenta wypłynął niegdyś "oryginałem" do Stanów.
centrum (po lewej stronie rzeki) widziane z zarośli
 przesmyk
 w centrum
 Żaglowiec Dunbrody to największa atrakcja miasteczka:)
Latem ściąga tu wielu turystów, można zwiedzać!
 jesienne alejka
z widokiem na ratusz
 panorama prawego brzegu
 wieża zegarowa ratusza na tle zielonych wzniesień
dwie ptaszyny
 dachy New Ross
 kolorowe witryny sklepików
 barko-restauracja o zachodzie słońca
 na bulwarze
wspinając się stromą uliczką na prawym brzegu
 Zamek Rosbercon jest obecnie własnością prywatną.
Jest to dawna siedziba dominikańskiego opactwa utworzonego jeszcze w XIII wieku. W niektórych źródłach, ta część New Ross traktowana jest jako osobne miasteczko.
 Niewielki stary cmentarzyk znajduje się zaraz za zamkiem
New Ross w XIX w
(fot. Wikipedia)
 lokalizacja na mapie

czwartek, 27 listopada 2014

Morning Ireland

"Czas w Irlandii liczy się inaczej. Nie ucieka, nie biegnie. Płynie i zostawia ślady. Może i niekiedy gwałtownie przyspiesza, ale potem znów zmienia tempo i pozwala ludziom po prostu być, pamiętać, szukać,  marzyć"
Irlandia. Celtycki splot


Jeszcze przed wyjazdem dostałam w prezencie książkę Irlandia. Celtycki splot (z zachęcającą dedykacją wewnątrz okładki: "Abyś odkryła każdy zakątek zielonej wsypy") Ernesta Brylla oraz Małgorzaty Goraj-Bryll, w której para opisuje swoje życie oraz wspomnienia z Irlandii. Wciągająca, już od pierwszych stron mnie zainteresowała. Opowiadają o ciekawostkach, które nie zawsze można znaleźć w przewodniku. Kiedy gdzieś jadę, bardzo lubię poszerzyć wiedzę i horyzonty o danym miejscu, szczególnie gdy jadę na dłużej.. Co więcej, widziałam już w tutejszej księgarni kilka barwnych albumów z fotografiami, książek o kulturze, irlandzkim poczuciu humoru (zakupiona!), kuchni, legendach czy tradycjach a także przydatne mapy i atlasy samochodowe. Był i słownik Języka irlandzkiego, który całkowicie różni się od znanego nam angielskiego! Na szczęście mało kto na ulicy go używa! Z pewnością w odpowiednim momencie publikacje o Irlandii nabędę;)

Tymczasem, pierwsze dni w Irlandii mijają nam spokojnie. Niespiesznie się aklimatyzujemy, wczuwamy, zaprzyjaźniamy z tym niewielkim krajem i jego aurą:) Republika ta liczy sobie ok 5 mln mieszkańców, jej powierzchnia zaś, jest ledwie trzy razy większa od Województwa Zachodniopomorskiego. Otoczenie sprzyja, ludzie nastawieni są przyjaźnie, z uśmiechem, otwarci:) Akcent irlandzki nie przeraża już tak, jak na początku, z "tubylcami" się dogadujemy. Na zewnątrz złota jesień w wydaniu wyspiarskim. Rzeczywiście, dużo prawdy można doszukać się w powyższym cytacie - czas jakby płynie tu inaczej. Nawet jak ktoś się spieszy, to powoli;) Pozdrawiam!

środa, 26 listopada 2014

Podróż na sto stóp

Właśnie skończyłam powieść autorstwa Richarda C. Morais'a. I znów zgłodniałam! Tak też było po każdym rozdziale tej obfitej w przysmaki (mniej i bardziej wykwintne) historii. Tym razem, w kulinarną Podróż na sto stóp zabiera nas Hassan, młody chłopak z Indii. Wraz z dobrodusznym Hassanem wędrujemy - najpierw z Indii do Anglii, następnie z Anglii do Włoch, na koniec zaś osiedlamy się we Francji (z terenów górskich ostatecznie przenosimy się do Paryża).

Chłopak bardzo precyzyjnie opisuje swe odczucia oraz wspomnienia z dzieciństwa. Poznajemy lokalne specjały Bombaju, oczami wyobraźni widzimy jego kolory, słyszymy gwar na ulicach, czujemy egzotyczne zapachy Indii. Wraz z nim doznajemy życiowych wstrząsów, emigrujemy, tęsknimy za ojczyzną, szukamy swego miejsca na Ziemi, jednocześnie wkraczając w dorosłość. Później, już we Francji, zadomawiamy się w Lumiere, miasteczku położonym w górskiej dolinie, gdzie śledzimy dalsze losy bohatera.

Książka ta nie jest przesiąknięta słodkościami Bollywood'u (nie będę się teraz zagłębiać w to, kto je lubi a kto nie, nie w tym rzecz). Historia porywa szczerością, choć miejscami raził mnie styl tłumaczki. Mimo to, losy Hassana poruszają, a opowieść wciąga. Czytelnik zaprzyjaźnia się z młodym Hindusem oraz członkami jego rodziny, a nawet więcej, kibicuje mu w sukcesach kuchni indyjsko-francuskiej do ostatnich stron książki :) Polecam każdemu, kto podobnie jak ja, kocha jeść:)
Czuję, że teraz nadszedł czas na film!

 
 okładka książki Podróż na sto stóp

czwartek, 20 listopada 2014

Przystań na Lofotach

Górzyste północne wyspy to arcydzieło geologiczne, zanurzone w pieczołowicie pielęgnowanej tradycji"
National Geographic

To właśnie norweskie Lofoty stały się obiektem badawczym mojej pracy magisterskiej! Nie ukrywam, że o tak magicznym miejscu pisało się z przyjemnością i co najmniej na piąteczkę ;) Tymczasem, przygotowując się ostatnio do wyjazdu, w trakcie pakowania, przypadkowo znalazłam pogniecione i poplamione karteczki z dawno już zagubionym wierszem o Lofotach. Szczerze mówiąc, sądziłam że już przepadł na zawsze. A tu taka miła niespodzianka! Oto wiersz, który pisałam w pociągu z Bodo do Oslo, wracając z letniej - pierwszej wyprawy na wyspy (na karteczkach wyrwanych z notesu, małych papierkach "pożyczonych" od siedzących nieopodal norweskich nastolatek;)). Oto i on.... 

"Przystań na Lofotach"
(obraz Mamy)
Przystań na Lofotach
Czerwone, żółte, niekiedy niebieskie
domki na palach z białymi oknami
migoczą na tafli wody, a w oddali 
Norweskie Morze, utkane rybackimi kutrami

Drewniane, malutkie, niczym bajkowe
stoją na straży północnych obyczajów
koncerty mew, zwykle całodniowe
dodają uroku tej przystani na skraju

Przybyszu. Zatrzymaj się, 
tylko bez pośpiechu, przystań na Lofotach.
zakochaj się w tych domkach, zatoczkach, obłokach
po niebie czy też wodzie płynących?
Latem ciesz się słońcem, co usnąć zapomina
zimą czekaj zorzy, w nocy spektakl się zaczyna
Wędruj dziarsko wśród białych szczytów gór, 
idąc, nie bój się brnąć w dal
zasmakuj w tradycji, gdy suszony dorsz to król 
smakując, wsłuchaj się w szum fal
(wiersz autorski)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Kierunek - Liguria


Czasem przychodzi w życiu człowieka taki moment, kiedy ma już wszystkiego dość i nie tyle, że chce, ale wręcz musi się zrelaksować... Osobiście, najczęściej w takich momentach szukam tanich biletów lotniczych. A jeszcze kiedy mam dobry powód (np. odwiedzić bliską osobę, która przebywa akurat za granicą), nie zastanawiam się zbyt długo, tylko kupuję ;) Tak też się stało tym razem!

Spakowaliśmy zatem manatki do plecaków i wyruszyliśmy Polskim Busem do Berlina. Już tam czekały nas małe perypetie w postaci strajku pracowników S-Bahna, problemów z metrem oraz pomylonego autobusu. Zauważyłam jednak, że kiedy się dużo i często podróżuje, człowieka przestają dotykać takie błahostki, człowiek po prostu się cieszy, że jedzie. O 2:30 dotarliśmy na lotnisko, gdzie spędziliśmy "upojną" noc na twardawej ławce...

sobota, 1 listopada 2014

Cytat na listopad

"Is­tnieją dwa po­wody, które nie poz­wa­lają ludziom spełnić swoich marzeń. Naj­częściej po pros­tu uważają je za niereal­ne. A cza­sem na sku­tek nagłej zmiany lo­su poj­mują, że spełnienie marzeń sta­je się możli­we w chwi­li, gdy się te­go naj­mniej spodziewają. Wte­dy jed­nak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która pro­wadzi w niez­na­ne, strach przed życiem rzu­cającym no­we wyz­wa­nia, strach przed ut­ratą na zaw­sze te­go, do cze­go przy­wyk­li."
Paulo Coelho
nasza polska złota jesień i malownicza liściasta droga :)
 Las Arkoński (Szczecin)

Postanowiliśmy jednak zaryzykować ;) W związku z tym, po ostatecznym ukończeniu studiów i obronie prac magisterskich, małymi kroczkami zbliża się czas... na wielkie zmiany w naszym życiu ;) I choć budzą one naturalny strach (przed nieznanym), stanowią jednocześnie drogę do spełniania (także tych podróżniczych!) marzeń;)

ale najpierw, zasłużony odpoczynek na południu...nareszcie!
Trzymajcie kciuki!