poniedziałek, 6 października 2014

Konkurs bloga Italia by Natalia


Jakiś czas temu wysłałam swój tekst Nasze sycylijskie dolce vita do wakacyjnego konkursu, ogłoszonego na blogu Italia by Natalia, którego temat brzmiał  Podziel się wspomnieniami z Italii. Dziś okazało się, że zajęłam w nim III miejsce :) Czuję się bardzo szczęśliwa! Wyróżnienie to, sprawiło mi ogromną radość! Zdając sobie sprawę z ilości zgłoszeń, kompletnie nie spodziewałam się miejsca "na podium"! A jednak, udało się! :) Bardzo dziękuję Organizatorom Konkursu za tak miłe wyróżnienie i opublikowanie mojej relacji na Waszym blogu. Pozdrawiam serdecznie! :)


Na zdjęciu nagrody, które przyszły pocztą po kilku dniach - same pyszności!!! Oto kawa z Neapolu, suszone pomidorki i papryczki, makaron w 5 smakach z Bazylikaty, pesto pistacjowe z okolic mej ukochanej Etny, migdały z Syrakuz, sól morska z Trapani, czekolada (o słonym posmaku) z sycylijskiej Modiki, oliwa z Toskanii, mleczko migdałowe i mydełko oliwkowe :D Dzięki Natalio!!:)

czwartek, 2 października 2014

Autostopem przez życie? Koniecznie!

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz czytałam tak świetną książkę o podróżach. Od pierwszych jej stron, wprost nie mogę się oderwać! Z drugiej zaś strony, nie chcę jej skończyć zbyt szybko i właśnie po takie opowieści sięgam najchętniej ;) Kiedy jestem zajęta czymś innym i  nie czytam (bo akurat nie mogę), myślę o niej, a także o momencie, w którym znów będę mogła wrócić do "podróży". Czy przesadzam? Sami musielibyście przeczytać i ocenić. Ja jednak, już od kilku dni przemierzam szlakiem wyobraźni Rosję, Kazachstan, Kirgistan, Chiny i Laos, a moim nieodłącznym kompanem i przewodnikiem jest Przemek Skokowski (student z Gdańska, podróżnik), autor "pamiętnika" Autostopem przez życie. Przed nami kolejne kraje, których wprost doczekać się nie mogę!

Powiem tak. Z publikacjami dotyczącymi podróży bywa bardzo różnie... Miałam fantastyczne, ale też i negatywne doświadczenia w tej kwestii. Lubię kilku "sprawdzonych" autorów, którzy piszą niezawodnie i do ich książek wracam z radością lub też niecierpliwie czekam na nowe teksty. Jednak nieraz zdarzało mi się trafić na zapiski z podróży do egzotycznego regionu, opowiedziane w sposób tak monotonny i nieciekawy, że niestety (nie znoszę tego robić) byłam zmuszona odłożyć książkę na półkę. Choć nie wiem jak bardzo chciałam czytać dalej, nie mogłam, bo zasypiałam... 

Pozytywne opinie na temat relacji z podróży Przemka, rzucały mi się w oczy od dłuższego czasu. W końcu postanowiłam kupić książkę i śmiało mogę przyznać, że były to dobrze zainwestowane pieniądze. Przemek ma dar do opowiadania o swych przygodach, opisuje wszystko w niezwykle wciągającym stylu! Akcja toczy się wartko, co stanowi ogromny plus! Przekaz zawiera dużo luzu, dystansu do świata, humoru, ale pojawiają się także chwile refleksji, grozy a nawet wzruszeń. Czytając książkę, ma się wrażenie, jakby znało się i lubiło autora od wielu lat. Czuje się wyraźnie, że to po prostu normalny i szczery chłopak.

 fot. http://www.empik.com/autostopem-przez-zycie-skokowski-przemyslaw,p1095362817,ksiazka-p
Fragmenty:

"Rozmawialiśmy o naszych planach na zwiedzanie Chin, więc pochwaliłem się swoim listem, który miał miał mi pomagać przez resztę podróży. Jednak zamiast udzielić wsparcia, brutalnie zgaszono mój entuzjazm. 
-Nie uda ci się. Nie znasz języka, Nie będą się zatrzymywać. Za darmo nikt cię nie weźmie. W Chinach nie znają autostopu. Nie przeżyjesz miesiąca w Chinach za 130 dolarów - i tym podobne.

Byłem zły i zbity z tropu. Zero zrozumienia, że nie wszystkich na świecie stać na codzienne wydawanie 20 dolarów na autobus czy pociąg, o taksówkach już nie wspominając.(...)

Jednak, kiedy już leżałem w łóżku i patrzyłem w ciemność, ogarnęły mnie wątpliwości. "A  co jeśli tak jest naprawdę, jeśli dziennie nie uda się zrobić tych 300km?". Dziesiątki podobnych pytań kłębiły mi się w głowie. Wtedy przywołałem się do porządku, mówiąc sobie to, co zwykle w napadzie paniki: "Skokowski, co ty chrzanisz? Masz 23 lata, zwiedziłeś pół świata i martwisz się tym, co będzie jutro?". Zacisnąłem zęby i wziąłem się w garść. 
Dzisiaj, pisząc ten tekst, mam już za sobą 7000km przejechanych autostopem w Chinach. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to najlepszy środek transportu w tym pięknym kraju. Chińczycy są wspaniali, drogi szerokie, a jedzenie przepyszne i spokojnie  można tu przeżyć za grosze. Dlatego nigdy nie daj sobie wmówić, że czegoś nie dasz rady zrobić. Dopóki nie spróbujesz sam, nigdy się nie dowiesz."

"Zdawałem sobie sprawę, że patrzę na historię, która ma ponad 2000 lat, ale wszyscy naokoło wydają się to przyjmować bez odrobiny refleksji czy zadumy. Przychodzą nie po to, żeby podziwiać, ale że jest to tak zwane must see w Chinach. Zaliczyć i odhaczyć na liście. Najgorsze, że przypomina to wielki jarmark. Głośno i tłoczno, tak że przejść się nie da. Biznes się kręci.
Po raz kolejny popatrzyłem na wojowników, na konne zaprzęgi, a następnie na turystów, i nagle mnie olśniło.  Nie tego szukam, nie tego chcę, to nie dla mnie. Jestem podróżnikiem a nie turystą. Szukam rzeczy zwykłych, które dla jednych kojarzą się z codziennością, a dla innych z tradycją, historią, kulturą. Tego szukam i to chcę poznawać. Jasne, plułbym sobie w brodę, gdybym nie zobaczył Muru Chińskiego czy Terakotowej Armii. No więc zobaczyłem co miałem zobaczyć, i wystarczy. Zwiedzanie w chińskim wymiarze jest ciężkie (...). Odwróciłem się na piecie, odnalazłem wzrokiem wyjście i ruszyłem na poszukiwanie codzienności. Z uśmiechem na ustach, bo mimo, że zapłaciłem majątek za bilet, to podróże są jedną z nielicznych rzeczy, za które płacimy, a które sprawiają, że w rzeczywistości stajemy się mądrzejsi" 

 Cóż mogę dodać, szczerze polecam książkę Autostopem przez życie, szczególnie młodym ludziom, którzy z jakiś powodów boją się spełniać marzenia!

środa, 1 października 2014

Cytat na październik

Tym razem cytat w formie piosenki (Lizbona, Rio i Hawana)

Cudna i mądra piosenka, daje do myślenia, wsłuchajcie się...
Mnie osobiście mocno motywuje.
Polecam na jesienne nastroje!

Są dni, kiedy masz naprawdę dość,
i chcesz uciec od siebie i ludzi najdalej, jak tylko się da.
Lizbona, Rio i Hawana kuszą cię.
obiecują ci zmianę, lepsze życie, nową twarz.

Więc gnasz.
Każdy dzień to nowy port...
ale czujesz
ramiona tak ciężkie od smutku i krtań pełna łez.
Im dalej jesteś, tym wyraźniej widzisz to,
że ta podróż musi w Tobie zacząć się.

Nie trać ani dnia.
Gorzki żal to mit.
Żadnej z twoich skarg
nie usłyszy nikt.

W najpiękniejszym z miast
Ci nie będzie lżej,
więc Lizbony blask
najpierw w sobie miej.

Już wiesz:
długi rejs nie da ci nic,
jeśli duszę masz ranną
a pamięć uwiera jak cierń.
Lizbonę, Rio i Hawanę nawet też
spróbuj nosić w sobie,
na deszczowy dzień (...)
Anna Maria Jopek

Lizbona, grudzień 2011