sobota, 28 czerwca 2014

Dlaczego kocham Szczecin

W wolnej chwili od pisania magisterki, postanowiłam skorzystać z ładnej pogody, a przy okazji wypróbować też trochę nowy aparat :) I nagle uświadomiłam sobie, że nie było jeszcze posta z mojego rodzinnego miasta! Muszę to szybko naprawić:) Wpis ten, będzie co jakiś czas uzupełniany o nowe ujęcia ze Szczecina. Zapraszam serdecznie do zielonej stolicy Zachodniopomorskiego!:)

 Wały Chrobrego - pocztówkowy symbol Szczecina
 Odra, druga najdłuższa rzeka w Polsce
 Spacerując niedawno wybudowanym Bulwarem Piastowskim
 Widok z bulwaru na kamieniczki
 Jasne Błonia z urzędem miasta w tle. Miejscówka idealna na weekend!
 Pomnik Czynu Polaków (nazywany też Pomnikiem Trzech Orłów)
 Nad Rusałką
Japoński mostek zakochanych ;)
a oto i one! ;)
W parku
 Kto by pomyślał, że historia tego jeziorka sięga średniowiecza!
 Kamieniczki przy ul. Słowackiego - wprost uwielbiam ten widok!
i szczecińska Wenecja ;)

i bardzo przyjemna piosenka do posłuchania ;)
dlatego kocham Szczecin
cdn...

wtorek, 24 czerwca 2014

Trzeci Rok Bloga

"To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące"
Paulo Coelho, Alchemik

Symboliczny torcik ;)
Fot. z Internetu

Trzy lata minęły od pierwszego posta. Nie wiem kiedy to zleciało. Jestem bardzo szczęśliwa, gdyż od tamtej pory, od 24 czerwca 2011r blog niesamowicie się rozwinął i zmienił. Myślę, że wyłącznie na lepsze:) Wyrobiłam się już nieco jako blogerka, nabrałam wprawy, a posty cieszą się coraz większym zainteresowaniem, zresztą kto śledzi, ten wie :) Moje artykuły pojawiły się w magazynie Gazzetta Italia. Kolejny zostanie wydrukowany już wkrótce, tym razem w Przeglądzie Uniwersyteckim. Chciałam bardzo podziękować Wszystkim osobom, które tu zaglądają, to wiele dla mnie znaczy! Wasze komentarze motywują mnie i pozytywnie nakręcają! W ciągu trzech lat, blog został odwiedzony prawie 48 500 razy :) To wielki sukces! Jestem naprawdę dumna i podekscytowana! Możecie być pewni, że pisać będę dalej, zwłaszcza, że za tydzień kolejna wyprawa, od wczoraj zaś jestem w posiadaniu lustrzanki Sony Alfa ;) Przewiduję zatem nowe wpisy (weny na szczęście nie brakuje), zdjęcia w lepszej jakości (nareszcie!), kolejne artykuły  i co najważniejsze: więcej podróży! Jeszcze raz dziękuję wszystkim przypadkowym Gościom i stałym Bywalcom!

środa, 18 czerwca 2014

Rejs po Wełtawie

Drugiego dnia naszego pobytu w Pradze, zdecydowaliśmy się na 2godzinny rejs po Wełtawie (szczerze mówiąc zawsze mi się to marzyło!). Tak jak przypuszczałam, stolica Czech, obserwowana z rzeki, prezentowała się równie wspaniale! To był ten romantyczny akcent naszej wyprawy;) A na koniec przyszła burza i zaczęło walić piorunami, czego chcieć więcej? ;)

Wyspa Kampa
na horyzoncie dominujące nad Pragą Hradczany
płyniemy pod Mostem Karola...
 a tak się bawili seniorzy na sąsiedniej łajbie ;)
z widokiem na prawy brzeg Pragi
W związku z tym, że Wełtawa ma kilka poziomów wody i małych kaskad, statki zmuszone są wpływać do śluz, które to podnoszą je na wyższy poziom, w powrotnej zaś drodze obniżają
poziom wody podniesie się aż to końca tej mokrej linii :)
Zbliżamy się do Wyszehradu, a dopiero co rano tam spacerowaliśmy!
Wyszehrad
kaskady, które minęliśmy śluzami

Muszę jednak stwierdzić, że rejs po Wełtawie (60zł) nie jest aż tak atrakcyjny, jak ten po Sekwanie w Paryżu. Głównym minusem są właśnie te śluzy (dłużyło się nam czekanie aż poziom wody się podniesie/opadnie), straciliśmy na to godzinę - połowę rejsu). Drugi raz bym się nie zdecydowała...

niedziela, 15 czerwca 2014

Praga, moja ulubiona!


Upał, upał i jeszcze raz gorąc... Dwa noclegi u dość specyficznych (praskich) gospodarzy z Couchsurfingu (ale o tym później;)), spore ilości skonsumowanych knedlików z kapustą (białą i czerwoną, zasmażaną) i stanowczo zbyt mało (ok, mało to pojęcie względne) wypitych kufli czeskiego piwa;) Bardzo bardzo dużo chodzenia, odkrywania, wałęsania, szwendania i leniwego spacerowania (po 12h jednak bolą stopy), drzemka na trawie w parku, nieoczekiwane spotkanie z pewnym (sympatycznym) rozgadanym Czechem, zwieńczone polsko-czeską konwersacją, rejs po Wełtawie, burza z piorunami, dno piramidy finansowej, ostatnia wieczerza, pełnia nad Mostem Karola i 3 czekolady "Studenckie".  Czyli w skrócie nasz dwudniowy wypad do Pragi ;)

Dzień I (10.06)
 Wieża Prochowa
 zbliżamy się do starego miasta - za bramą inna bajka!
przy Uniwersytecie Karola
 Słynny zegar astronomiczny Orloj 
ale uciekliśmy stamtąd szybko, przez tłumy ludzi...
 Na starym rynku pan próbuje sprzedać Maciejowi wycieczkę segway'em ;)
Ten widok...to powód, dla którego nieustannie powtarzam, że Praga to moje ulubione miasto Europy:) Byłam tam już trzeci raz, a tym razem odkryłam tyle nowinek!
 na Kampie, czyli sztucznej praskiej wyspie,
oddzielonej rzeczką o nazwie Czarci Potok ;)
 tzw. Praska Wenecja
 "Sikająca fontanna" przy Muzeum Kafki
przerwa na zimne piwko ;) w tym upale - zbawienie
 gładkie, jak pupa niemowlęcia ;)
W tym właśnie miejscu, idąc żółwim tempem w ponad 30stopniowym upale, zdecydowaliśmy się na drzemkę. Nie tylko my zresztą, wszyscy uciekali przed słońcem i chłonęli cień. Jak gąbki.
 Czarci Potok, czyli Certovka
 Pamiątkowe graffiti na murze Johna Lennona
 lot nad kołem młyńskim
Czarci Potok i stare koło młyńskie w oddali
 pastelowo
 panowie muzykanci i góralskie przyśpiewki
 kończy się Most Karola, zaczyna się Mała Strana
 zabytkowe kamienice - najpierw kupieckie, potem szlacheckie, teraz...?
 ptaszysko
 klasztor na Strachowie, a w dolinie winnice :)
 panorama
 przyciągające wzrok fasady
ostatnie (tego dnia) spojrzenie na ulicę Malostrańską
i wspinamy się wyżej, na Hradczany
 dachy Pragi :)
 japońska młoda para
 Nowy Pałac Królewski a za nim widać już wieże Katedry św. Wita
 ślubne klimaty
Złota Uliczka 
 jeden z domków złotniczych
 niegdyś żydowscy złotnicy pracowali tu dla skarbu państwa
 w królewskich ogrodach
 restauracja, tak elegancka że mało kogo na nią stać ;)
 my udaliśmy się do innej, niskobudżetowej w dzielnicy Josefov ;)
z dala od atrakcji potrafi być naprawdę taniej
 kaczka, knedliki i czerwona kapusta
 knedliczki w sosie z kapustą faszerowane boczkiem i cebulką
symboliczny i pełen metafor pomnik Franza Kafki
 zmierzch na starym rynku
 widok z wieży ratuszowej na Hradczany
Dzień II (11.06)
Dotarliśmy na Wyszehrad, dawny gród z początków Pragi.
Most między praskimi wzgórzami
Był ciekawy, gdyż w tej dolnej betonowej części pod drogą dla aut, jeździ metro:)
Rotunda św. Marcina
cmentarz na Wyszehradzie
Wyszehrad, podobnie jak Hradczany, był siedzibą czeskich władców z X w
 Hradczany widziane z Wyszehradu
Lunch Time! :)
Znów z dala od centrum, w niezwykle taniej knajpce (przychodzili tam głównie Czesi) 
kremowa zupka kalafiorowa
kluski po czesku;)
 przypowieść o rozgadanym Czechu;)
Siedzieliśmy sobie spokojnie i jedliśmy obiadek, kiedy nagle zagadał do nas pewien uśmiechnięty Czech. Kiedy po angielsku odparliśmy, że nie rozumiemy (nie szkodzi, on za to nie znał angielskiego), w ogóle się nie przejął i wciąż do nas mówił. Zaczęliśmy się wsłuchiwać i po kilku minutach nawet rozumieć. Wreszcie rozmowa się rozkręciła, a Czech przysiadł się do naszego stolika;) I tak sobie pogawędziliśmy... o życiu, pracy (i jej braku), kryzysie, zarobkach, Pradze, Couchsurfing'u, Świnoujściu (uwielbia tam jeździć nad morze;)) i innych sprawach. Było tak sympatycznie, że pewnie byśmy kontynuowali ale nasz Czech spieszył się do roboty ;) Ot tak, przysiadł się i już. Bardzo miło teraz to wspominam, wymieniliśmy się kontaktami, a co! ;)

Wieczorkiem ostatni raz udaliśmy się na Hradczany
"ukryte" schodki na Małej Stranie
 Ostatnia Wieczerza ;) marynowany ser - pychotka!
 knedliki z gulaszem
w knajpce
 Praga nocą, czyli zmierzamy Mostem Karola w stronę dworca.
ostatnie spojrzenie na Hradczany...

Nasi gospodarze z Pragi byli...inni niż dotychczas. Mili i pomocni, jednak stanowczo nie czuli całej tej idei CouchSurfing'u, nie specjalnie zależało im na integracji, ba, nawet z rozmową było krucho... W mieszkaniu (w łazience też niestety) mieli straszny bajzel, jakby żyli na walizkach, choć mieszkają tam już ponoć kilka lat. Drugiego wieczoru "nasza droga parka" siedziała na fb, każde z nich na swoim komputerze (on w kuchni, ona w salonie), zupełnie się do nas nie odzywając. O herbatce nie wspominając. Kilka godzin przed naszym wyjazdem do Polski, szanowny gospodarz podjął nieudaną próbę zwerbowania nas do Amway'a. Wtedy to dopiero się rozgadał. Aż mu się oczy świeciły. Nie możemy wprawdzie narzekać, nocleg nam zapewnili. Ale był to dla nas mały szok kulturowy, nieco więcej spodziewaliśmy się po sąsiadach z południa. Co za szczęście, że chociaż spotkaliśmy w knajpie tego wesołego Czecha, uratował honor narodu ;)

To chyba tyle, jeśli chodzi o nasz wypad do Pragi - wszystko się udało, pogoda dopisała (może gospodarze z CS odrobinę mniej;)) a wyjazd kosztował nas naprawdę niewiele: przejazdy Szczecin-Poznań-Praga-Poznań-Szczecin (105zł w tym pociągi i Polskibus), 2 noclegi (0zł - Couchsurfing), metro w Pradze (około 24zł na 2 dni na osobę). Dzięki temu mogliśmy pozwolić sobie na wstępy, rejs po rzece (niecałe 60zł) oraz lokalne potrawy i pyszne piwko w knajpkach (przy czym i tak wybieraliśmy te tańsze i nieturystyczne miejsca):) Polecam Wszystkim! Jak się bardzo chce, to można tak pokombinować, by zobaczyć wiele za niewiele:)