czwartek, 20 marca 2014

Wiosno, czekamy!

Jutro pierwszy dzień wiosny i jest to jakieś pocieszenie w tym ponurym, wietrznym świecie. Nie znoszę zimna. Podobno Wielkanoc i majówka też mają być chłodne.. Będąc na Sycylii, mieliśmy niby "ominąć" jesień i powiedzmy, że się udało. Teraz jednak wiosna próbuje dać nam w kość. Może to jakaś zemsta? 
Zaraz miną trzy tygodnie od naszego powrotu, a ja już rozglądam się za biletami w jakieś ciekawe miejsca. Żeby chociaż mieć na co czekać. Tak naprawdę to dopiero w ostatnich dniach uświadomiłam sobie, że już ostatecznie wróciliśmy z naszego sycylijskiego raju. Tęsknię za naszymi znajomymi, językiem włoskim, podróżami, widokiem na Calabrię, Mesyną i słońcem...Czy mam doła? Lekkiego mam. Tymczasem na okrągło słyszę tylko o magisterce oraz sugestię, że "przecież mogłaby pani obronić się już pod koniec maja". A kiedy słyszę... to piszę. Albo chociaż się staram. Przynajmniej moje myśli zajęte są norweskimi Lofotami, których to temat tejże pracy dotyczy. I to ma swoje plusy, bo wówczas duszą przenoszę się z tej nieprzyjemnej szarzyzny, do krainy zorzy polarnej. Naprawdę kupię zaraz jakieś bilety lotnicze!
Z miłych spraw, zbliża się nasz wydziałowy Tydzień Ziemi (już chyba VI edycja), na którym podczas Wieczorów z Podróżnikami, mamy razem z Maćkiem wystąpienie, oczywiście na temat Sycylii :) Szczególnie szczecinian zapraszam - start 9 kwietnia o 17:00! Jak co roku, będzie można posłuchać o wielu fascynujących wyprawach, którym towarzyszą świetne fotografie. Polecam! Przygotowujemy więc pomału prezentację, co również jest jakiś światełkiem w mroku, oderwaniem od rzeczywistości... Co więcej, jeszcze będąc na południu, zostałam poproszona o napisanie artykułu do "Gazzetta Italia" na temat naszego autostopowo-podróżniczego Erasmusa. Będzie dostępny już w kwietniu w salonach Empik :) Nie mogę się doczekać, znów czuję się doceniona i zmotywowana do dalszego pisania - i oczywiście nie mam tu na myśli wyłącznie magisterki... ;)
Polecam link do programu Tygodnia Ziemi 2014  http://www.tydzienziemi.usz.edu.pl/program-tygodnia-ziemi-2014/ 
Tak to powinno wyglądać!

sobota, 8 marca 2014

Na Erasmusa wybierz Sycylię!

Obowiązkowy (???) raport z Erasmusa, który przesłałam do kadr po powrocie z Sycylii... Pomimo kilku minusów, mam nadzieję, że przekonam wszystkich, że czasem warto wyjechać na dłużej:)



Raport z pobytu w Mesynie na Sycylii w ramach programu Erasmus 2013/2014
Wyjazd na Erasmusa do Mesyny na semestr zimowy przyniósł nam obojgu wiele radości i satysfakcji. Co mile nas zaskoczyło, nie zostaliśmy zostawieni sami sobie. Członkowie lokalnej organizacji Erasmus Student Network odebrali nas z dworca kolejowego i pomogli znaleźć nam mieszkanie. Przekazali nam także wiele przydatnych informacji i zorganizowali dni integracyjne. Także wszyscy profesorowie na uczelni byli sympatyczni i służyli radą. Nie mieliśmy żadnych problemów ze zmianą Learning Agreement i wyborem nowych przedmiotów. W większości przypadków, udało nam się nawiązać kontakt z wykładowcami, mówiącymi w języku angielskim. Dostaliśmy od nich materiały potrzebne do egzaminów. Ponadto dla wszystkich studentów z zagranicy zorganizowano darmowy kurs włoskiego z podziałem na grupy. Było to aż 40 godzin zajęć, dzięki którym rzeczywiście zrobiliśmy duże postępy w mówieniu.
Podczas wyjazdu byliśmy bardzo nastawieni na poznanie Sycylii, jej kultury i ludzi, dlatego staraliśmy się podróżować możliwie jak najwięcej. Na początku były to wycieczki pociągiem i rejs na Wyspy Liparyjskie. Później jednak, ze względów miedzy innymi finansowych, zaczęliśmy podróżować autostopem i korzystać z Couchsurfingu (portal społecznościowy, na którym ludzie oferują darmowe miejsce do spania, wymiana kulturowa). Dzięki temu zwiedziliśmy stanowczą większość tego, co zaplanowaliśmy, m.in. wschód wyspy (Savoca, Taormina, Catania, Piazza Armerina, Caltagirone), stolicę wyspy na północnym-zachodzie (Palermo), zachód wyspy (Trapani, Erice, Marsala),  południe wyspy (Scicli, Ispica, Marzamemi, Pachino). Ponadto, dwa razy odwiedziła nas rodzina i wówczas zwiedzaliśmy Sycylię wypożyczonym samochodem (byliśmy w kilku miastach barokowych Doliny Noto, widzieliśmy ruiny świątyń w Agrigento, starożytne Syrakuzy, urokliwe Cefalu, okolice Gór Nebrodi oraz wybraliśmy się na Wulkan Etna). Udaliśmy się także na 4 dni do Rzymu. Szczególnie podczas naszych autostopowych wypraw, mieliśmy duży i częsty kontakt z Sycylijczykami, co sprawiało nam wiele frajdy i dawało szansę na ćwiczenie języka oraz poznawanie ciekawostek o wyspie z pierwszej ręki. Ludzie, którzy nas podwozili jak i ci, którzy gościli nas w swoich domach, okazywali nam dużo życzliwości. Nigdy nie czuliśmy się zagrożeni z ich strony, zawsze chcieli się nami zaopiekować czy pomóc, częstowali nas pysznymi potrawami lub zabierali na kawę do baru.
Z mniej przyjemnych spraw, niestety doświadczyliśmy pewnych strat. W listopadzie włamano się do naszego pierwszego mieszkania - straciliśmy dwa laptopy, telefony komórkowe, paszporty i inne dokumenty, m.in. karty ubezpieczeniowe EKUZ. Był to bardzo nieprzyjemny incydent, po którym zdecydowaliśmy się zmienić mieszkanie. Bardzo wspierali nas wtedy ludzie z lokalnej organizacji ESN. Pomogli nam w trudnej sytuacji, znaleźli dla nas nowe, bezpieczniejsze lokum. Ostatnie dwa miesiące mieszkaliśmy już z innymi studentami programu Erasmus, co zresztą miało wiele plusów jak np. jeszcze częstszy kontakt z językami. Staraliśmy się nie załamywać stratami i dalej korzystać z uroków wymiany studenckiej. Mieliśmy wsparcie także od naszych rodzin.
Dwa razy odczuliśmy moc sił natury. Jednego dnia Wulkan Etna wybuchł na tyle mocno, iż popiół spadł aż na Mesynę. Odległość między Etną a naszym miastem to ok. 80km. Innym razem, około piątej nad ranem, odczuliśmy trzęsienie ziemi o sile 4,0, co okazało się dosyć stresujące. Ciekawym doświadczeniem było też obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia na wyspie.
Podczas pobytu poznaliśmy wielu ciekawych ludzi z całego świata (m.in. z Węgier, Egiptu, Maroka, Słowacji, Hiszpanii) z którymi z pewnością kontakty będziemy utrzymywać już zawsze. Dzięki nim, nasze życie w Mesynie było jeszcze przyjemniejsze. To z nimi spędzaliśmy czas, z nimi chodziliśmy na lekcje włoskiego i na uczelnię, z nimi bawiliśmy się i zwiedzaliśmy.
Nie mieliśmy żadnych problemów z pozytywnym zakończeniem egzaminów. Trzy z nich zdawaliśmy po angielsku, jeden zaś po włosku. Wszystkie były ustne i dotyczyły naszej dziedziny studiów, czyli turystyki. Uzyskaliśmy wszystkie niezbędne punkty ECTS. 

Podsumowując, aktywnie i dobrze żyło nam się w Mesynie na Sycylii. Jesteśmy bogatsi w całą gamę nowych podróżniczych przeżyć, nowe przyjaźnie, doznania, smaki i lekcje. Do końca życia będziemy wspominać ten słodki, niczym Dolce Vita okres. Z całego serca polecamy wszystkim studentom;)

Trapani, Sycylia

środa, 5 marca 2014

Symptomy po-Sycylijskie

Symptomy po-Sycylijskie, czyli powrót na Planetę Szczecin. Zderzenie z rzeczywistością. Człowiek wraca po 5 miesiącach ze śródziemnomorskiej wyspy i nie wie w co ręce włożyć, tyle ma spraw, obowiązków i papierków do załatwienia. Dochodzi zmiana klimatu i ciepłe ciuchy. Wszyscy chcą się z tobą spotkać, pogadać i popisać, co jest szalenie miłe, lecz niełatwe, gdy nie ma  się ani chwili wolnej. Ani własnego numeru, ani nawet telefonu. Aklimatyzacja. Trzeba od nowa przyzwyczaić się do realiów, w których żyło się przez 23,5 roku życia, a okazuje się, że to nie takie oczywiste. Świat wywraca się do góry nogami. Od czego zacząć, kiedy wciąż duszą jest się na Sycylii, myśli się po włosku, tęskni się za ludźmi i Mesyną, za słońcem? W ogóle odczuwa się rozmaite symptomy zakończonej, sycylijskiej przygody...

1. W nocy panuje cisza. Wszędzie. Żadnych hałasów, klaksonów, muzyki, krzyków, skuterów. Tylko cisza. Szyby już nie trzęsą się w oknach. A co najdziwniejsze, dziwi cię to.
2. Śmieciarki przyjeżdżają w dzień, a nie w nocy (między pierwszą a drugą nad ranem) i nie budzą cię
3. Wciąż, podświadomie stresują cię trzęsienia ziemi. Myślisz o tym, po czym przypominasz sobie, że jesteś w Polsce, poza strefą sejsmiczną. A jednak łapiesz się na tym, że czujesz dziwny lęk... Zastanawiasz się, czy ten odgłos przed chwilą, to na pewno tylko tramwaj.
4. Automatycznie przechodzisz na czerwonym świetle, zapominając, że policja może cię ukarać. Wydaje ci się to naturalne i musisz się pilnować, by kilka kroków dalej nie zrobić tego samego.
5. Masz ochotę na lody lub cannolo około północy, lecz nie nie idziesz ich kupić, bo nie nawet nie masz dokąd.
6. Dziwią cię złotówki, w kieszeniach szukasz euro. Wszystko przeliczasz i porównujesz.
7. Szaro-zgniło-zielony pejzaż okryty mgłą za oknem wywołuje niepokój. Brakuje opuncji, palm i cyprysów. Nurtuje cię wiele pytań m.in. Co to za planeta i gdzie podziało się słońce? Jesteś nieprzytomny. Całymi dniami chce ci się spać.
8. Na śniadanie zjadłbyś coś słodkiego, np. pączka a nie jajecznicę. Napiłbyś się kawy, ale szkoda ci 12 złotych za cappuccino w kawiarni. Szkoda ci nawet na wino.
9. Nie wiesz już, czy ostatnie 5 miesięcy miało miejsce, czy tylko się ci przyśniło. Czujesz się wyrwany z czasoprzestrzeni, nie pasujesz już do swojego naturalnego otoczenia.
10. Nie masz jeszcze depresji bo nawet nie dociera do ciebie, że opuściłeś wyspę.
11. Kiedy otwierasz swoją szafę, dziwi cię, że można mieć tyle ciuchów. Ostatnie miesiące chodziłeś w kilku wybranych "zestawach", które spokojnie mieściły się do jednej walizki. Na co tyle ubrań?
12. Snujesz się po domu i nie masz z kim pogadać po włosku. Wolisz nie patrzeć na zdjęcia z Sycylii, które twoi znajomi wrzucają do sieci.
13. Na przywitanie całujesz się w dwa policzki - po włosku, a nie trzy razy - po polsku.
14. Na ulicach miasta również jest cicho i spokojnie, nawet za spokojnie... Ludzie już nie uśmiechają się do ciebie bez powodu, ani nie zagadują cię. 
15. Nie masz gdzie kupić świeżej ricotty z pieca i aromatycznych oliwek. Brakuje ci mortadeli, cotto, salami czy sera pecorino. Cieszą cię ogórki kiszone, zjadasz 5 na raz.
16. Twój pies patrzy na ciebie bez przekonania. Czy w ogóle cię poznaje?
17. Oglądając telewizję, przerażają cię kretyńskie reklamy. Kto to wymyśla?
18. Chciałbyś przejść się na spacer wzdłuż portu i popatrzeć na Cieśninę Mesyńską, jednak jedyne co ci pozostaje, to popatrzeć na prawy brzeg Odry. 
19. Kiedy chcesz coś sprawdzić na mapie, odruchowo patrzysz na kontury Sycylii.
20. Nie spieszysz się z rozpakowaniem walizki, tak jakby miało to powstrzymać nadejście nieuniknionego. 
21. Zajęcia na uczelni, nowy plan i wizja pisania magisterki niemal cię cieszą. Przynajmniej masz jakiś cel. Substytut za autostopowe wyprawy.
22. Pijesz więcej herbaty niż kawy. Głównie dlatego, żeby się ogrzać.Wiecznie ci zimno, masz zgrabiałe ręce.
23. Brakuje ci widoku Etny, jej ośnieżonego szczytu, oparów, popiołu, lawy...
24. Praktycznie zapomniałeś o istnieniu takich urządzeń jak czajnik, zmywarka czy telefon domowy.
25. Przestajesz pić wodę z kranu. Nie chcesz mieć przecież kamieni nerkowych.
26. Codziennie sprawdzasz oferty tanich linii lotniczych. Szczególnie do Włoch. Szczególnie na Sycylię.
27. Nie ma dnia, byś myślami nie przenosił się do Mesyny. Do "tamtego" życia...
28. Ze smutku jesz za trzech. Zaczynasz nawet obawiać się przytycia. Przez złą pogodę nie ruszasz się już i nie spacerujesz tyle, co na Sycylii. A mówią że włoska kuchnia tuczy...
29. Strasznie brakuje ci międzynarodowych przyjaciół z Sycylii...
30. Doceniasz spacery w polskim lesie. Śpiew ptaków i pierwsze pąki na drzewach dają ci nadzieję. I jako takie ukojenie.

szara rzeczywistość

Tymczasem zapraszam na Wieczory z Podróżnikami (Wydział Nauk o Ziemi), podczas których opowiemy o naszych sycylijskich przygodach :) Nasza prezentacja odbędzie się już 9 kwietnia o 19:00!

sobota, 1 marca 2014

Żegnaj Sycylio . . .

Przed nami ostatni "pełny" dzień na Sycylii. Jutro zaś, po 5 miesiącach naszego życia na Wyspie, wracamy do domu, do Polski. Czas Erasmusa dobiega końca. Prawdę mówiąc nie wiadomo, kiedy to wszystko śmignęło. Jak się czuję? Smutno, dziwnie, pusto. Ciężko się rozstać, w pewnym sensie wchłonęliśmy w atmosferę Wyspy, staliśmy się jej częścią. Nie mogę jeszcze uwierzyć, że teraz nagle mamy ją opuścić, choć pewnie powinnam, bo walizki już prawie spakowane, a nasz pokój wydaje się pusty, jakby nie nasz. Pewnie dlatego nie mogę spać...Oczywiście mam powody, by cieszyć się z powrotu, zobaczę Rodzinę!, Dom! i Przyjaciół! Stęskniłam się za Wszystkimi!
Trudno jednak pożegnać mi się z tym cudownym miejscem, które przez ostatnie, niemal pół roku, było naszą oazą. Wygląda na to, że łatwiej przyzwyczaić się do nowego "umiejscowienia", niż myślałam. Szczególnie, że nasz czas spędzony tu, poza drobnymi incydentami, okazał się nieziemski! Wspominać z radością i tęsknotą będę każdą naszą chwilę i nowe doświadczenia...

...pierwszy dzień w Mesynie, pierwszą noc w Mesynie, pierwsze spotkanie z ludźmi, którzy obecnie są nam dużo bliżsi, pierwsze wino na Duomo, pierwszą wycieczkę z Anną i Gergely'm do Taorminy, pierwsze spotkanie z Etną, pierwsze spróbowane Arancino, kąpiele w morzu, pierwszego sycylijskiego stopa, Wyspy Liparyjskie, pierwszą wizytę mojej Rodzinki i nasze intensywne wyprawy, eksplorację Etny, moje wybuchowe urodziny z popiołem wulkanicznym na naszym balkonie, pobyt na Couchsurfingu u Fabio, pierwszy zdany egzamin, pierwszą (olśniewającą umysł) lekcję włoskiego ze Stefano, kolejne spotkanie z moją Rodzinką - tym razem z w Palermo, pierwsze w życiu trzęsienie ziemi, sycylijskie święta, przeprowadzkę, pierwszą noc w nowym mieszkaniu, pierwszy dzień, w którym zaczęłam mówić po włosku, wszystkie (co do najmniejszej) wycieczki na stopa i nasze kontakty z Sycylijczykami (także z Couchsurfingu), zdaną sesję, 5-dniowy wypad do Rzymu, festy w międzynarodowym towarzystwie, ostatni (włoski) egzamin, ostatnią wycieczkę, która okazała się słodkim jak cannolo deserem, ostatnią imprezę, na której mówiłam więcej po włosku niż po angielsku, ostatnie spacery po Mesynie... i całą masę innych rzeczy, które sumiennie opisywałam w postach :) i które zapamiętamy do końca życia...

widok na Mesynę z opuszczonej fortyfikacji

O tych gorszych momentach, których zresztą tak wiele nie odczuliśmy, już dawno zapomniałam! Cieszę się, że mogłam dzielić się tutaj na bieżąco naszymi przeżyciami, odkryciami, wyprawami... Całym naszym sycylijskim Dolce Vita :) Zawsze wierzyłam, że spontaniczne decyzje są najlepsze! Pomysł o wspólnym wyjeździe na Erasmusa narodził się rok i tydzień temu, podczas urodzin mojej przyjaciółki A.W. w klubie Rocker w Szczecinie ;) Został entuzjastycznie/automatycznie przyjęty, zaakceptowany i wprowadzony w życie w ekspresowym tempie, dzięki czemu teraz znajduję się właśnie tutaj, w Mesynie i piszę tego podsumowującego posta, na pożegnanie z Sycylią...  Nie potrafię tylko odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: Kiedy do cholery minęło te 5 miesięcy ?!?!?

Jarosław Iwaszkiewicz „Pożegnanie Sycylii”
Wiem, czemu Etna śnieg swój w ciemnych skryła chmurach
I białych powojów rój roztrzepał zimny deszcz,
Czemu po zamku Mola zimny się deszcz przelewa
I pomarańczy kwiat nie wie, czy kwitnąć, czy spaść;
I winnic tarasy, tęskniąc ku słońcu nieistniejącemu,
Kurczą zielony liść i stoją szare jak grób;
I dzwon Taorminy wesołej żałobnym dzisiaj brzmi głosem,
Jak gdyby pogrzeb to był, a nie wiosenny dzień.
Czyż Persefona porwana wrócić do matki nie pragnie?
Znowu Pergusy gładź widziała Demeter łzy?
Wiosna odwraca ode mnie swe lica niechętne i blade,
Och, bo nie wiosennym ja syn, lecz zimy smutnej i złej.
Nie dla mnie róże i kwiaty fiołkowej woni niesplików,
Nie dla mnie pomarańcz gąszcz i cytryn cierpkich czad,
Patrz, jak się gwiazda północna schyliła nad horyzontem,
W tamtą więc stronę dąż, twoja ojczyzna tam.
Tam cię czekają mgły własne i kwiatów własnych mdły zapach,
Gorycz piołunów i traw, i susza wymarzłych pól,
Tam jest twoje powietrze, którym z przyrody oddychasz.
Próżnym jest świątyń głos. Czyliż zapomnieć chcesz?
Nie wolno Ci nie pamiętać! Od cierpień się nie wykręcisz.
I musisz zimy ssać wiew, na który skazał cię Bóg.
Na północ więc kieruj się teraz, na północ, na północ,
Do kraju mogił i chmur, do kraju krzyżów i chmur.
 Miejsca, które odwiedziliśmy podczas naszego pobytu na Sycylii :)
W sumie 1900 km autostopem po wyspie!

Pozdrawiam, jeszcze z Mesyny...

Cytat na marzec

"Kocham cię, stara przyjaciółko. Wyjeżdżając, wcale cię nie zdradzam. Czasami ucieczka bywa aktem miłości. Żeby kochać, muszę być wolna. Wyjeżdżam, by zachować całe piękno uczuć, jakimi cię darzę. Nie zmieniaj się"
Amélie Nothomb,  Ani z widzenia, ani ze słyszenia
nie zmieniaj się Sycylio...