czwartek, 20 lutego 2014

W Marsali na solnym szlaku

Niedzielę spędziliśmy włócząc się po Marsali :) Po kolejnym włoskim śniadanku, zaopatrzyliśmy się w słodkawe winko Marsala (niestety, te najtańsze, używane głównie do gotowania, kosztuje 5euro, kiedy te droższe ok 20-30 euro za butelkę. To sporo jak na Włochy, ale cóż zrobić!), które zamierzaliśmy wypić o zachodzie słońca na salinach:) I ruszyliśmy przed siebie, bez planu... To najprzyjemniejszy sposób poznawania nowych miejsc! Turystów brak! Tylko Włosi gawędzili wesoło i spacerowali w okolicach Porta Garibaldi. Słońce grzało na całego, wręcz raziło w oczy... ptaszki śpiewały, a na drzewach owocowych rozwijały się pąki kwiatków... Kurczę, to zima czy wiosna?! :) Niczego więcej do szczęścia nam nie brakowało...


"Po przebudzeniu poczułem zapach morza - mieszankę ostrego jodu, glonów, soli, morskiego życia, słońca i wiatru. Morze definiuje Marsalę, otoczoną nim wszak z trzech stron. Morzem przybyli Grecy, Rzymianie, Arabowie, Hiszpanie, Brytyjczycy, Amerykanie - wszystkie nacje, które Marsalę stworzyły i naznaczyły; z morza pochodziły ryby, którymi Marsala się żywiła, drogą morską odbywał się handel, zapewniający codzienny byt. Morzem też wysyłano wino, dzięki któremu sto pięćdziesiąt lat temu Marsala przeżywała swój ostatni - jak na razie - wspaniały i bogaty okres"
Matthew Fort, "Słodki jak miód, kwaśny jak cytryny"

nasza autostopowa trasa z wcześniejszego dnia: Trapani - Marsala (30km)
To w Marsali mieliśmy następne 3 noclegi na Couchsurfingu :)
Sycylijskie dźwięki - polecam :)
 Porta Nuova
 kamieniczka
 Katedra św. Tomasza Becketa przy placu Piazza Repubblica - kameralnym centrum Marsali
 dziewczynka karmiąca gołębie :)
"Na placu grupki rozmawiających mężczyzn poruszały się dostojnie, w sposób przypominający figury kadryla. Wydawało się dziwne, że w mieście tak obfitującym w orologerie - sklepy z zegarami i zegarkami, traktowano czas jak nieograniczone bogactwo. Nikt się nie spieszył. Zdawało się, że wszyscy zawsze mają czas na kawę , ciastko, pogawędkę, wymianę uprzejmości, rozmowę o polityce, targowanie się o cenę jedzenia"
Matthew Fort, "Słodki jak miód, kwaśny jak cytryny"
 Porta Garibaldi
Oto brama, którą w 1860 roku Garibaldi wkroczył do miasta, by zapoczątkować podbój wyspy, co wkrótce zainicjowało proces zjednoczenia całych Włoch.
nadchodzi sjesta...a w centrum pustki...
 muzykanci ;)
 na podwórku
zakątki Marsali
 w parku miejskim
 W końcu, po południu postanowiliśmy złapać stopa, by dostać się na okoliczne saliny...
 Zabrała nas sympatyczna dziewczyna, która jechała z trzema psami. Jeden z nich, Zbirulla odznaczał się cechami prawdziwego podróżnika ;) Wiatr w sierści i do przodu!;)
Jesteśmy! Saliny, wiatraki, kopce soli i słońce nad horyzontem...
Ten wiatrak podobno w każdą niedzielę jest zamknięty. Mimo to, bardzo nam zależał, by jakoś dostać się na Lagunę Stagione (suszarnię), pospacerować ścieżkami, biegnącymi pomiędzy solnymi zbiornikami oraz wreszcie uczcić naszą wyprawę - kupionym wcześniej winem Marsala ;) Nikt nie mógł pokrzyżować naszych cudnych planów, a jak nie można a bardzo się chce to można...! 
 Nieopodal znaleźliśmy zatem inne wejście;) Polak potrafi! 
 Udało się! - wnętrze starego, zniszczonego młyna
 Główny plan zrealizowany! Winko Marsala w Marsali na salinach ;)
 Delektujemy się chwilą i czekamy na zachód słońca :)
"Woda morska wpływa kanałami do basine - prostokątnych, płytkich sadzawek, ograniczonych murami ze złocistych kamiennych bloków i stoi tam, podczas gdy wiatr i słońce odparowują swoje parujące czary. Płyn o wzrastającym zasoleniu i gęstości przepływa z panwi do panwi, aż zostaną same szarobiałe kryształki, które wydobywa się i usypuje w brudnobiałe kopce, pokrywane następnie płytkami terakoty"
Matthew Fort, "Słodki jak miód, kwaśny jak cytryny"
 spacerując wśród salin
 Wyjątkowy, nizinny krajobraz Sycylii Zachodniej
 kopiec soli przykryty "dachówkami" z terakoty
 Kryształki soli
Nie mam więcej słów dla tych nieziemskich widoków!
  Zbliża się chwila, na którą tak czekaliśmy:) Zachody słońca nad salinami w Marsali uważane są za jedne z najpiękniejszych na świecie. Nie mogę się nie zgodzić!
 Jeszcze tylko chwila...
 I zniknie za morzem! Na samym horyzoncie szczyty Wysp Egadzkich...
Wszechobecne kopce soli

Kolejny dzień w Erice. Ciąg dalszy nastąpi ;) Zapraszam niebawem, bo warto!

6 komentarzy:

  1. Mnie też brakuje słów zachwytu gdy patrzę na zachód słońca nad saliną! I nie chce się wierzyć,że to także Sycylia..Twoje zdjęcia świetnie ilustrują książkę Matthewa Forta. Wręcz kroczysz śladem jego poetyckich opisów. Niezła z Was parka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia zachodu słońca! To chyba najlepszy post na całym blogu;)
    Wajs

    OdpowiedzUsuń
  3. Miejsca na zdjęciach są tak piękne, że aż ciężko uwierzyć w to, że są prawdziwe :) Bardzo podobają mi się również cytaty, które idealnie oddają klimat całości. Chyba mam kolejną pozycję na mojej liście książek do przeczytania ;) Buziaki, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka książką, ale życzę Ci, żebyś miała okazje zobaczyć takie zachody na własne oczy!:)

      Usuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz