poniedziałek, 27 stycznia 2014

Styczniowy Rzym


Wyprawa do Rzymu była dobrym pomysłem! Wyprawa do Rzymu pociągiem (zamówione 2 miesiące wcześniej bilety wyniosły nas ledwie po 20 euro za osobę) była jeszcze lepszym pomysłem! Wyprawa do Rzymu w celu spotkania się z Anną, Gregorym (z Węgier) i resztą ekipy była znakomitym pomysłem! Przecinając z południa na północ niemal połowę włoskiego buta, mijaliśmy po drodze jego pełne różnorodności krainy: Calabrię, Campanię i Lazio. Z lewej strony towarzyszyło nam morze, z prawej zaś wierzchołki Apenin pokryte garstkami śniegu...

 odpływając z Mesyny

Z początku dziwnie i nieswojo czułam się wsiadając na prom i opuszczając Sycylię. Nagle, po 4 miesiącach, mieliśmy zostawić ją na całe 5 dni!!! Jechałam do Rzymu, wiecznego miasta, a było mi w zasadzie smutnawo... Zwłaszcza, że po pierwszej (i ostatniej wizycie) we włoskiej stolicy, miasto to kojarzyło mi się jedynie z kilku godzinnym pędem po jego zakątkach, upałem i irytującym tłumem turystów. Ani chwili wytchnienia. Beznadzieja. Miałam nadzieję, że teraz będzie inaczej...

 peron w Reggio z Sycylią w tle

Dotarliśmy promem do wybrzeża Calabrii i udaliśmy się promenadą Lungomare w stronę stacji kolejowej. Siedząc już w pociągu, patrzyłam w rozterce na ukochaną Mesynę, oddaloną teraz o całą cieśninę i oświetloną ciepłymi promieniami słońca. Pogoda była idealna, a w Rzymie zapowiadali deszcze i chmury... Nieciekawa perspektywa. Pociąg ruszył, a mój skurcz żołądka się pogłębił... Żegnaj Sycylio... Jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, a każdy napotkany krajobraz miło nas zaskakiwał. Ciemne skały, zatoczki, lazurowa woda i fale. Fale, które pod Neapolem przekształciły się w szare, wielkie, sztormowe bałwany. Nie oznacza to wcale, że przestały się nam podobać -  wręcz przeciwnie, były nawet bardziej fascynujące! W końcu naszym oczom ukazał się Wezuwiusz - uśpiony władca Zatoki Neapolitańskiej. Nie wydawał się jednak tak potężny i nonszalancki jak nasza Wszechmogąca Etna ;)

widoki z pociągu - Calabria
śpiący (?) Wezuwiusz

Wreszcie, z godzinnym opóźnieniem, dotarliśmy do Rzymu. Z przyjemnością wyszliśmy na świeże powietrze. Na peronie czekał już na nas Gregory (przyjaciel, z którym w październiku odbyliśmy kilka sycylijskich wypraw) i razem z nim udaliśmy się na Schody Hiszpańskie, by uczcić pierwszy rzymski wieczór winkiem ;) Koniec dnia natomiast, spędziliśmy z naszym pierwszym hostem Jacopem (z Couchsurfingu) i jego towarzyszką Claudią, przy smacznym piwku w jednym z barów, u brzegu jeziora kraterowego w Castel Gandolfo (to tutaj papież ma swoją letnią rezydencję). Może nie pobyliśmy razem zbyt długo, jednak Jacopo i Claudia przyjęli nas bardzo przyjaźnie i otwarcie:) Tematów do włosko-angielskiej rozmowy nie brakowało! Pierwsze chwile w Rzymie uznałam za jak najbardziej zachęcające!

nasza trasa: Mesyna - Reggio - Rzym (702km, ok 7h pociągiem)
 z Jacopem, naszym pierwszym hostem :)

Następnego ranka czekały nas: "przeprowadzka" do Alessio - naszego drugiego rzymskiego gospodarza oraz długo wyczekiwane spotkanie  z Anną i jej przyjaciółmi z Polski. Alessio przyszedł odebrać nas z dworca Rzym Trastevere i właściwie od razu wydał się nam bratnią duszą :) Nie był to po prostu nasz host, był to ukochany naszej Aduśki :) I może w Polsce przyjaźnie zawiera się przede wszystkim przy alkoholu, we Włoszech jednak,  równie dobrze wychodzi to przy kawie! Krótko mówiąc, po pierwszym Cappuccino, humory już bardzo nam dopisywały ;) Zaraz po tym aromatycznym wstępie, zanieśliśmy plecaki do uroczego mieszkanka Alessia i z parasolami w dłoniach wyszliśmy na miasto. Przy Colosseum spotkaliśmy się z Anną i resztą ekipy, nie zabrakło powitań i okrzyków radości ;) Teraz, już wszyscy w komplecie, mogliśmy śmiało ruszać na podbój Rzymu... ;)

spacer nad Tybrem i Ponte Rotto - zepsuty most
centrum wiecznego miasta
na ulicy Foro Romano
 okrążamy historyczne centrum miasta,
które wraz z Watykanem znajduje się na liście UNESCO
kamieniczki
Colosseum, czyli inaczej Amfiteatr Flawiuszów z I w n.e.
Podobno Colosseum mogło pomieścić nawet ponad 50 tysięcy widzów!
Miały tu miejsce walki gladiatorów, naumachie - bitwy morskie i polowania na dzikie zwierzęta. Istnieją spekulacje, iż mordowano tu także chrześcijan.
W 528r.w Colosseum odbyły się ostatnie igrzyska.
Być wewnątrz tego miejsca - bezcenne!!!
z całą ekipą :)
mapa z czasów starożytnego Rzymu
na Palatynie
wszechobecne ruiny przy Via dei Fori Imperiali - inaczej Alei Cesarstwa
Czas na lunch!!! a na deser Tiramisu - same pyszności!
wzgórze Kwirynał i pałac prezydencki
Barokowa Fontanna di Trevi
 Zasila ją woda doprowadzona akweduktem, zbudowanym jeszcze w 19 r. p.n.e!
Centralnymi postaciami fontanny są Okeanos i dwa trytony.
włóczymy się uliczkami Pola Marsowego w Rzymie
z naszym prywatnym przewodnikiem Alessio :)
Panteon -  "miejsce poświęcone wszystkim bogom" zrobił na mnie ogromne wrażenie! :)
Tę rotundę w klasycystycznym stylu ufundował sam cesarz Hadrian w II w n.e.
 Wnętrze świątyni - otwór w kopule ma za zadanie wpuszczać powietrze i światło.
Podobno, gdyby go nie było, konstrukcja stałaby się zbyt ciężka i kopuła mogłaby się zawalić.
Spoczywają tu królowie m.in.Viktor Emanuel II, Humbert I oraz wybitne osobistości jak np. Rafael Santi, którego dzieła podziwialiśmy 2 dni później w Watykanie
Na najlepszych lodach świata! :) Do wyboru m.in. lody o smaku szampana, słodkiej ricotty z figami, sezamu z miodem, czekolady z malinami, czekolady z pomarańczą, Tortu Sachera itd!
na Piazza Navona - w starożytności znajdował się tu lekkoatletyczny stadion Domicjana
(stąd też charakterystyczny kształt placu)
 knajpka "Rzymskie wakacje" :) na Piazza Navona

Wieczór zwieńczyliśmy polskim żurkiem i pożegnalnym spacerem nad brzegiem Tybru. Nazajutrz Anna i jej kompani ruszali na wyprawę: Marsylia-Porto-Paryż :)

W czwartek, (wreszcie wyspani) bez pośpiechu zjedliśmy wschodnioeuropejskie śniadanie - jajecznicę. Nasz Gospodarz Alessio upierał się, że wszystko mu smakuje, widać było jednak, iż bardziej zadowoliłoby go coś na słodko. Cóż, Włosi widać już tak mają ;)
Pierwszym punktem tego dnia było Forum Romanum (znów z Maćkiem weszliśmy za darmo, tradycyjnie udając studentów architektury ;)), które obeszliśmy bardzo dokładnie. Byłam szczęśliwa, że w końcu udało mi się wejść do samego serca wiecznego miasta i na spokojnie się po nim przespacerować (podobnie zresztą czułam się dzień wcześniej, wkraczając do Colosseum!). Co ważne, już pierwszego dnia przekonaliśmy się, że "styczniowy Rzym" nie został zdominowany przez turystów :) Jacyś tam byli, ale nie zakłócali przestrzeni, w dodatku miłą niespodzianką okazały się braki kolejek!:) Miasto niemal tylko dla nas!

Późny lunch zjedliśmy na Campo di Fiori. Na deser ponownie udaliśmy się na najlepsze lody, jakie w życiu jadłam! Tylko 150 smaków do wyboru. Nie żartuję ;)  Nie był to jednak jeszcze finał tego pozytywnego dnia! Wieczorną wisienką na torcie okazało się Aperitivo - wyjście do knajpki na drinka i przekąski :) Alessio, wraz ze swymi przyjaciółmi, w przyjemny sposób wprowadzili nas w klimaty włoskiego stylu życia ;) Naprawdę, nie przypuszczałam nawet, że będę zajadać sushi w Rzymie, w dodatku za porażająco nieduże pieniądze! Wieczór jak marzenie, ponadto w doborowym towarzystwie!

Ołtarz Ojczyzny czyli tzw. Il Vittoriano oraz Grób Nieznanego Żołnierza przy Placu Weneckim (we wnętrzu budowli zwiedziliśmy muzeum, upamiętniające historię walk o zjednoczenie Włoch)
 widok z Il Vittoriano na Colosseum i Forum Romanum
poniżej trasa Via dei Fori Imperiali 
 panorama (fot. Maciej)
mewa na rzymskich wakacjach :)
współczesne centrum wiecznego miasta
 ...i centrum starożytne :) Wreszcie weszliśmy na Forum Romanum! :)
To najstarszy plac miejski w Rzymie, otoczony sześcioma z siedmiu wzgórz: Kapitolem, Palatynem, Celiusem, Eskwillinem, Wiminałem i Kwirynałem. Był to także najważniejszy ośrodek polityczny, religijny i towarzyski w całym mieście. Odbywały się tu znaczące święta.
po prawej Łuk Triumfalny Septymiusza Sewera z III w. n.e.
elementy dekoracyjne fragmentów dawnego Rzymu - ten wyjątkowo przypadł mi do gustu :)
panorama Forum Romanum (fot. Maciej)
od lewej: Alessio, Gregory i my :)
wspinamy się na Palatyn
Palatyn uważa się za miejsce najstarszej osady rzymskiej. Według legendy to tutaj, w jednej z grot wilczyca wykarmiła Romulusa i Remusa. Znajdowały się tu  pałace - Septymiusza Sewera, Domicjana, Dom Liwii, natomiast w czasach republiki bogate wille, należące m.in. do Marka Antoniusza, Cycerona czy Krassusa.
 Starożytny stadion na Palatynie
zajadając pizzę na Campo di Fiori
Usta Prawdy -  La Bocca della Verità
Uwaga! Łatwo można stracić dłoń ;)
Na Aperitivo - czyli daję lekcję ze sztuki spożywania sushi ;)
 A te mosty (św. Anioła i sąsiedni) wręcz uwiodły mnie po zmroku!
 Nie mogłam oderwać wzroku od tych świateł na wodzie!
W ogóle muszę przyznać, że w całym Rzymie najbardziej podobało mi się nad Tybrem :)
W tle Watykan :)

To chyba idealne zdjęcie na zakończenie relacji z Rzymu i jednocześnie dobra zapowiedź kolejnego posta o Watykanie:) - zapraszam serdecznie już wkrótce! Teraz mogę śmiało stwierdzić, że Rzym jest zachwycającym miastem pełnym niespodzianek, które napotyka się w zasadzie na każdym kroku. Po trzech dniach wałęsania się po jego zakątkach, mam świadomość jak wiele widzieliśmy, a jednocześnie, że wciąż to nie wszystko. Tym razem jednak czuję, że bardzo chcę tam wrócić! Jak najszybciej się da! :) Pozdrawiam!

6 komentarzy:

  1. Kolorystyka styczniowego Rzymu jest taka romantyczna..Nie dziwie się,że nawet mewa wybrała sobie ten termin na włoskie wakacje :)
    zdjęcia piękne,towarzystwo fajne,atrakcji moc-prawdziwe "la dolce vita!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, cały erasmus to la dolce vita ;) musicie kiedyś skoczyć do Rzymu z T.! :) Buziaki!

      Usuń
  2. Kochana piękne zdjęcia i piękny Rzym! Ile bym dała, żeby tam się teraz znaleźć;)

    Wajs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana dziękuję :) wystarczy kupić bilety, teraz jest tyle kuszących zniżek ;) Buziaki!

      Usuń
  3. Z Rzymu każde zdjęcie jest piękne!! :) Tyber ! p.s To na pewno ta sama mewa którą spotkałyśmy w sierpniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah tak to pewnie ta sama mewa! ;) dzięki za komentarz kochana :*

      Usuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz