poniedziałek, 23 grudnia 2013

Trzęsienie ziemi

Obudziły nas dziś o 5:20 wstrząsy sejsmiczne! Pierwszy raz w życiu doświadczyłam trzęsienia ziemi i szczerze powiem, mam nadzieję, że ostatni! Trzęsła się podłoga, szyby drżały i dźwięczały w oknach. Do tego jakiś huk w powietrzu. Za oknami ciemno. Pierwsze uczucie - panika! Zerwaliśmy się z Maćkiem na nogi i z krzykiem obudziliśmy resztę. Złapaliśmy w biegu jakieś ważne rzeczy i wybiegliśmy poza teren domu i ogrodu po naszych wielu, naprawdę zbyt wielu schodach. Nogi mi drżały, ledwo szłam. Trzęsłam się cała jak galareta. W brzuchu czułam ścisk i zrobiło mi się niedobrze. I słabo. Ze strachu. Na ulicy zauważyliśmy kilku sąsiadów, którzy też opuścili swoje domostwa. Maciek pogadał z panem, który wyprowadził na zewnątrz swojego syna. Powiedzieliśmy mu, że pochodzimy z Polski i że pierwszy raz coś takiego nam się przytrafiło. Pan odparł, że trzęsienie to faktycznie było dość mocne i że w razie potrzeby możemy się do niego zwrócić o pomoc. Poszliśmy do auta i siedzieliśmy z Rodzinką w środku przez prawie pół godziny. W samochodzie po drugiej stronie też siedzieli jacyś ludzie w pidżamach. Podobno, w razie wstrząsów najlepiej jak najszybciej opuścić mieszkania i domy, gdyż mogą one po prostu zawalić się nam na głowy. Ponad 80 tysięcy mieszkańców Mesyny, którzy zginęli w trzęsieniu ziemi w grudniu 1908r, ponieśli śmierć właśnie dlatego, iż wstrząsy zastały ich w łóżkach. No ale tamto było dużo silniejsze i trwało prawie całą minutę. Te dzisiejsze z kolei miało magnitudę około 4.0 i trwały kilka sekund.  Nawet nie mogę o tym myśleć, bo od razu boli mnie brzuch. Kiedy wróciliśmy do domu, znowu się zaczęło. Te kolejne były już słabsze ale jednak odczuwalne... Około 2.8 magnitudy. Przeczytaliśmy już potem, że epicentrum pierwszego znajdowało się przy porcie w cieśninie mesyńskiej, drugie zaś miało miejsce niedaleko domu Anny. W sumie, po tym pierwszym - największym było jeszcze 6 mniejszych...Czułam chyba każde z nich i za każdym razem ściskało mnie w brzuchu mocniej i mocniej. Kiedy już w końcu trochę się uspokoiło, i tak nie mogłam już spać. Przy każdym, nawet najmniejszym odgłosie budziłam się natychmiast. To chyba tyle. Nie polecam!!! Tu link z Gazzetta del Sud, ale po włosku...http://www.gazzettadelsud.it/news/73757/Terremoto-nello-Stretto--forte-scossa.html
 fot. z Internetu
fot. z Internetu

5 komentarzy:

  1. My Dear!! It souns horrible. Such a nice Christmas present for you. I hope it was the first and the last one in the year! Be careful, I think about you a lot!!

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, ale straszne przeżycie! Mam nadzieję, że nie będzie kolejnych wstrząsów :/ A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak,wtedy poczułam jakim małym i bezradnym okruszkiem jesteśmy wobec sił natury. Dużym zaskoczeniem był ten straszny huk spod ziemi,który towarzyszył każdemu wstrząsowi. Do tego noc..Nie jest to miłe przeżycie,nawet dla tych co lubią adrenalinkę..

    OdpowiedzUsuń
  4. Masakra...przerażające, zwłaszcza w nocy.... uff, oby więcej się nie powtórzyło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za słowa wsparcia. Też mam nadzieję, że to ostatnie...

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz