niedziela, 17 listopada 2013

Między latem a zimą

Dawno nie pisałam ale wiele się ostatnio działo. Przede wszystkim odwiedziła nas moja kochana Rodzinka, w związku z czym dużo podróżowaliśmy po różnych zakątkach wyspy;) W ciągu ostatniego tygodnia, odwiedziliśmy tyle magicznych miejsc, iż do teraz w mojej głowie kumulują się i kotłują setki niesamowitych wspomnień, obrazów i emocji. Muszę je sobie jakoś uporządkować, a wtedy powstaną nowe posty z naszych wspólnych wypraw po południowo - wschodniej Sycylii. Eksplorowaliśmy tak intensywnie, że wieczorami na nic w zasadzie nie starczało nam już sił. Co najlepsze, dopiero teraz, pokonując setki kilometrów, tak naprawdę zdałam sobie sprawę, na jak wielkiej wyspie pomieszkujemy. Bogata w roślinność, górzysta północ całkowicie róźni się od łysawego, lekko pagórkowatego południa. Interior z kolei, położony jakby w wielkiej niecce - otoczonej wzniesieniami, wyróżnia się sadami sycylijskich cytryn i pomarańczy, wśród których zaobserwować można sielskie hacjendy w  nieco toskańskim stylu.

 Katania
 Syrakuzy, Ortygia
Agrigento
Ragusa
Modica nocą
 Wąwóz Alcantara
Wulkan Etna
sycylijskie brzmienia :)

W międzyczasie, po cichutku, niemal niezauważalnie, w nasze strony zakradła się kolorowoliściasta Pani Jesień. Kilkakrotnie odczuliśmy jej deszczową obecność. Temperatury obniżyły się. Nadal jednak, gdy z zza chmur wychodzi słońce, można poczuć przyjemne ciepełko:) Chyba, zdarzyło się to właśnie podczas naszych, wypełnionych wrażeniami dni, gdyż zupełnie nagle - przedwczoraj, zauważyliśmy te jesienne symptomy! Minęła połowa listopada, a drzewa i krzewy dopiero teraz, jakby z dnia na dzień, zabarwiły się... A może stało się to wcześniej, tylko tak zaabsorbowani byliśmy zwiedzaniem antycznych ruin Agrigento, barokowych miast Doliny Noto, czy wędrówkami po Etnie, iż nawet nie przyszło nam do głowy, że to może być już...

 Sycylijska jesień - no dobrze, tak naprawdę, to tylko na zboczach Etny - na pewnej wysokości takie barwne liście:) w Mesynie wciąż śródziemnomorskie klimaty: opuncje, cyprysy, pinie i palmy... Jedynie w temperaturze można odczuć jakąś zmianę:)

Co zabawne, Włosi dużo szybciej niż my, zanotowali nieubłagane nadejście złoto - rdzawej Pani. W zasadzie, od początku października, na każdym kroku spotykaliśmy kobiety w kozakach, swetrach i płaszczykach oraz mężczyzn w dżinsach i kurtkach, kiedy my wciąż ubieraliśmy się, powiedziałabym - plażowo... Nie mam pojęcia jak wytrzymywali w takich ciuchach w 25 stopniowym słońcu! Już na sam ich widok zaczynałam się pocić, bynajmniej nie ze strachu... Może faktycznie było im zimno? Wydaje mi się jednak, że tutejsze, sycylijskie modnisie pragnęły po prostu gonić za mediolańskimi trendami. Nie mogły przecież pozwolić sobie na to, by pozostać w tyle, kiedy ich rodaczki z okolic Lombardii czy Piemontu, biegały po ulicach niczym po światowym wybiegu. Nie mogły i już. Taki babski los.

jesienna winnica

I teraz, kiedy wreszcie i my odczuliśmy na swej skórze (póki co) delikatny, pierwszy chłodek, a także, uświadomiliśmy sobie, iż rzeczywiście Święto Zmarłych oraz Dzień Niepodległości już dawno za nami...Teraz, kiedy nagle postanowiliśmy zaakceptować fakt, że złota polska Jesień przywędrowała i tutaj, na południe Europy, by ogarnąć w swe ramiona Basen Morza Śródziemnego. Właśnie teraz, Sycylijczycy postanowili rozpocząć bożonarodzeniowe przygotowania! I tak oto, dwa dni temu w sklepie, natknęliśmy się na mikołajkowe regały, pełne gwiazdkowych słodyczy, a nasz znajomy Włoch, wywiesił (jak się okazało już tydzień temu) świąteczny wieniec na swych drzwiach... I jak tu za nimi nadążyć?! Rozumiem, że w Polsce o tej porze to zjawiska normalne, ale tutaj to absurd-ledwo tydzień temu trwało lato!;)

PS To tylko namiastka zdjęć z ostatnich wypraw. Nowe posty już niedługo! Zapraszam Wszystkich serdecznie;)

3 komentarze:

  1. It is true, beautiful couple of days of autumn, only a few...and now it is the time to prepare ourself for the Christmas ;) Our friends (Rudolf the reindeer and Mariah Carey) can help us :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochani,jest 3 w nocy,a my z Tomkiem czytamy nowego posta jeszcze pełni podróżnych wrażeń(rano Mesyna i krótki rękawek,po południu Mediolan i 12st.a teraz Szczecin i ledwie 2. A w głowie kotłują się wrażenia z cudownego tygodnia na Sycylijskich szlakach..gdzie te pomarańcze z waszego ogródka?kaneloni z pysznym kremem?widok na Kalabrię,gdzie wczoraj popijaliśmy winko..?Czy to był tylko sen? Sycylio wróć! P.s. Lecąc nad Etną znowu widzieliśmy bulgoczącą lawę,a z głównego krateru słup gęstego dymu..ech Sycylio,masz w sobie to coś...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomimo tego, że całym sercem jestem fanką polskiej złotej jesieni to myślę, że ta sycylijska też musi być pełna uroku...Nie pogardziłabym :)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz