piątek, 27 września 2013

Buongiorno SICILIA!

Odkąd byłam mała, uwielbiałam aromat południowej Europy, którym karmił się zmysł węchu, zaraz po opuszczeniu samolotu. Pamiętam jak kilkanaście lat temu, po wylądowaniu w Grecji powiedziałam: Mamo, tutaj pachnie rosołem! Takie miałam wówczas odczucie. Oczywiście nie był to żaden rosół, tylko zapach jakiejś rośliny i kwiatów w bujnej mieszance z parnym powietrzem, który unosił się w koło ;) Tak też bywało i później - w Hiszpanii, Bułgarii, Turcji czy na Malcie. I tak też było dzisiaj - w Trapani. Po prawie 3-godzinnym locie przywitał nas znajomy aromat domniemanego rosołu (Maciek twierdzi, że to nie rosół ale ja tam swoje wiem;)), sycylijskie brzmienie głośnych powitań na lotnisku oraz ciepła - na krótki rękaw, ciemna noc. Tak jak się spodziewałam, zaczęło się od jedzenia. Padło na focaccię z szynką cotto, pomidorem i serkiem typu filadelfia. A potem następną z panchettą (coś a la nasz boczek) i  serem scamorza. Cała ta uczta w oczekiwaniu na busa. Niebo w gębie, jak pewnie wszystkie spotykane tu włosko-sycylijskie pyszności (o tutejszej kuchni będzie jednak później, w odrębnie smakowitym poście:)).
Z Trapani do stolicy jechaliśmy ponad 1,5 godziny. Tym, co najbardziej rzucało się w oczy (a że w nocy niewiele się rzuca) były wyłaniające się z ciemnej otchłani góry. I to nie jakieś tam pagórki, tylko prawdziwe, majestatyczne szczyty!
Tymczasem, włócząc się z bagażami po nieco szemranych zakątkach Palermo, z ulgą dotarliśmy do hostelu na nocleg. Jak nam powiedział sympatyczny pan recepcjonista, cały hostel mamy dla siebie bo jesteśmy całkiem sami - "tu macie kawę,  te ręczniki są dla was, tam jest prysznic," i poszedł w cholerę... Prawdopodobnie na sobotnią fiestę, gdyż takich jak on spotkaliśmy po drodze całe tłumy:) Za oknami miasto szaleje! I tutaj właśnie, w stolicy zabawimy do jutra. W pełni uradowani pozdrawiamy i ściskamy Wszystkich z Sycylii! Czas na zasłużony odpoczynek. Buona Notte!
 Lecimy lecimy!
Witaj Sycylio!
 Zachód słońca podziwiany znad chmur
 szemrany zakątek, w którym znajduje się nasz hostel;)
 na trasie Trapani - Palermo

6 komentarzy:

  1. Uff, ciesze się,że dotarliście bez przeszkód :) Uliczka jest czarowna,aż czuje się zapach rosołu :)) Powodzenia w dalszej podróży do celu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie moge sie doczekac zdjec :) szczegolnie tych pysznych rzeczy, ktorych bedziecie tam kosztowac ;) zazdroszcze Wam tego ciepla, w Polsce 12 stopni i deszcz :P buziaki dla Was! czekam na nowe posty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, jak tak piszesz, opisujesz dokladnie poczatki przyjazdu na Sycylie, od razu wracaja moje wspomnienia z wykazdu w czerwcu...bylo wysmienice! Te wysokie gory sa swietne, najlepiej.zestawic to z obok znajdujacym sie morzem ;)) Juz Wam zazdroszcze wloskiego gelato... yummy! Perfecto !! Najlepsze lody jakiekolwiek jadlam, sprobujcie koniecznie (choc pewnie wszystkiego sprobujecie :) ) Gelato con brioche - ahhhhh!! Pyszne!! Ale wam zazdroszcze jaaaaa, chyba musze tam znowu jechac!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I wish you to enjoy your life in Sicily, with too much love next to you!!!!! eating delicious Italian delicacies too !!!!!
    I am sure that one day we will meet each other again, In Greece? in Italy? in Poland? in Madagascar? Who knows? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki wszystkim za miłe słowa!!! :) Pyszności jest tu faktycznie wiele, dlatego trzeba się pilnować, by nie stracić panowania nad swoją wagą ;P Póki co szukamy mieszkania, to jest teraz priorytetem :) Roksi bilety są niedrogie, więc wiesz :) Marzenia są wyciągnięcie ręki! :) Buziaki dla wszystkich!!! Stavros we will meet one day, I'm sure, and it doesn't matter where, it can be Madagascar, why not!? :D

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz