piątek, 6 września 2013

Repubblica di San Marino

W San Marino byłam już drugi raz. W tamtym roku byliśmy z Maćkiem na 3-go września, czyli w święto niepodległości Republiki. Było nam wprawdzie dane popatrzeć na barwny pochód królewskiego orszaku -  średniowieczną maskaradę przez stolicę. To jednak na tyle, jeśli chodziło o nasze szczęście tamtego dnia. Nagle się rozpadało, ściemniło... Potem nadeszła burza, aż w końcu zapadł taki mrok, że widoczność spadła do zera. Wiało, grzmiało, lało. Miałam dodatkowo stan podgorączkowy, który wzmagał nieprzyjemne odczucia a pomimo bluzy z kapturem, trzęsłam się zimna. W sumie nie widziałam żadnych zamków i baszt.  Zostały one w spektakularny sposób zasłonięte przez ścianę z mgły. Dość pechowo. Dlatego właśnie, tym razem także postanowiliśmy wybrać się do Republiki, a głównym kryterium w doborze dnia stała się pogoda. Śledziłam ją codziennie, niemal po kilka razy, aż w końcu Maciek dostał wolne w pracy i mogliśmy jechać. Trafiliśmy idealnie! Ciepło, słonecznie - w sam raz :) A że wrzesień, to i mniej turystów, spokojniej, ciszej... I teraz śmiało mogę powiedzieć, że jestem tym malutkim uroczym krajem zachwycona (choć oczywiście wtedy ta cała magiczna aura też coś w sobie miała, głęboko wryła się w pamięć)! Po zachodzie słońca udaliśmy się dalej, do naszej kolejnej destynacji - włoskiego San Leo. Tam zostałam zaproszona na przepyszną kolację. Wyjazd, co prawda jednodniowy, udał się wspaniale:) Zapraszam na poniższą fotorelację, a kto nie był nigdy w San Marino - to naprawdę polecam!  
barwy narodowe malutkiej republiki,
w San Marino mieszka niecałe 32 tys. mieszkańców
 lokalizacja
Kolejka linowa na górę - rok temu też jakoś mnie ominęła ;)
Wjeżdżamy i podziwiamy dachy!
Panorama okolicy, na horyzoncie Adriatyk!
Czas zobaczyć Trzy wieże San Marino - ostatnim razem ukryte za mgłą...
  Znajdują się one na trzech szczytach góry Monte Titano
Ich wizerunek można odnaleźć na herbie miasta.
Wieża zamku La Rocca o Guaita.
Powstała w XI wieku. Służyła niegdyś jako więzienie.
Na wieżach twierdzy strasznie mi się podobało,
gdyż rozpościerały się stamtąd wspaniałe widoki!
Druga wieża - La Cesta o Fratta
(w tle widać też trzecią wieżę:))
 z moim kochanym Współpodróżnikiem :)
kranik dla spragnionych lub brudnawych ;)
Wzdłuż murów kierujemy się na kolejną wieżę
Wieża Cesta została zbudowana w XIII wieku
na najwyższym szczycie góry Monte Titano
A to chyba mój ulubiony pejzaż...
wewnątrz drugiej wieży znajduje się muzeum św. Maryna
W 2008 roku historyczne centrum San Marino zostało wraz z Monte Titano
wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
piękne mury miejskie pnące się po zboczu
Spacerujemy po stolicy, 
w której zamieszkuje tylko 4,5 tys. ludzi
tu też znajduje się cała masa wąskich uliczek i urokliwych zakątków
Widok z Piazza della Libertà
i zachód słońca, który był wisienką na torcie tego uroczego dnia :)
Ratusz Palazzo Pubblico, siedziba rządu republiki.
Został zbudowany w stylu gotyckim pod koniec XIV w. w miejscu wcześniejszego domu rajców.
Co ciekawe, na placu wolności trwały akurat przygotowania do wesela :)
Elegancko nakryte stoły, romantyczny zachód słońca no i samo miejsce...
para młoda musiała mieć piękną uroczystość :)
s
idziemy dalej :) pomału w stronę parkingu
To jest dopiero świetny pomysł! Restauracja - wejście z drugiej strony,
stoliczki zapewne wewnątrz też jakieś są, ale te cztery na balkonikach, każdy na swoim
to strzał w dziesiątkę! Intymność z widokiem!
Trzy wieże - herb San Marino
Przenosimy się do San Leo. 
Stara zabytkowa twierdza sprawuje pieczę nad małym włoskim miasteczkiem.
Byliśmy już mocno głodni - po wrażeniach z San Marino,
nadszedł czas utęsknionej kolacji ;)
A jak kolacja to i wino! Czerwone, wytrawne, domowe :)
Kocham!
A na przystawkę wyśmienite, twarde sery pecorino,
podawane z miodem i dżemem! Istna rewelacja!
Maciek zamówił makaron z sosem bolońskim,
chociaż we Włoszech nazywany jest on al ragu :)
Ja zamówiłam makaron z pomidorami, cukinią i salsicią :)
Mmmmm! :)
Twierdza w San Leo

Teraz, po stworzeniu posta, kiedy obejrzałam po raz kolejny te wszystkie zdjęcia, to jeszcze bardziej zatęskniłam za tymi miejscami!:) Wyprawa jak marzenie!

6 komentarzy:

  1. Very good job Dario.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna fotorelacja Kochanie, w końcu zobaczyłem więcej niż kilka zdjęć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze ciekawie,dowcipnie i kolorowo. Nie ma rady-trzeba tam się wybrać i koniec pieśni. Italii jeszcze nie zdobyliśmy..Czas na nas :))

    OdpowiedzUsuń
  4. W San Marino można się zadurzyć - polecam ;) Dzięki Kochani za komentarze!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mia cara!!oOjj można się zadurzyć już w samych zdjęciach:) szkoda, że nie udało się nam tam spotkać, ale miejmy nadzieję, że już niedługo zasmakujemy razem włoskiej pasty i pysznego wina! ^^ Kocham i całuję i wysyłam troszkę włoskiego słońca! Ciao!

    Tua Malvina

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie udało się ale to jeszcze nie powód do zmartwień! Jeśli tylko nas odwiedzisz, na pewno co wieczór będziemy pichciły jakieś włoskie smakowitości;) A popijać będziemy je winkiem :P Dziękuję za włoskie promyczki, zwłaszcza, że tu już jesiennie:* Też kocham i tęsknię mia!!!

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz