sobota, 25 maja 2013

Spływ kajakowy Drawą

Ach jak to szybko minęło! Wróciliśmy wczoraj z kolejnych studenckich ćw. terenowych. Tym razem był to spływ kajakowy rzeką Drawą. Każdego dnia płynęliśmy inną trasą:

Dzień I: Drawsko Pomorskie - Jezioro Lubie
Dzień II: Rzepowo - Złocieniec (początek rzeki)
Dzień III Z jeziora Lubie do „betonowego mostu” – poligon Drawski
Dzień IV: rajd pieszy po okolicy

Pierwszy raz byłam w tamtych rejonach i teraz wiem, że na pewno jeszcze kiedyś tam zawitam. Rzeka Drawa jest... długa, pełna meandrów i bajeczna. Niekiedy zaskakuje szybkim, rwącym nurtem, kiedy indziej snuje się sennie i daje mięśniom nieco wytchnienia. Każdy odcinek ma swoje walory. Często na drodze napotykaliśmy różne przeszkody, ale nadawały one spływowi jedynie dreszczyku emocji, a także całych salw śmiechu i pisków:) Mimo, że na naszej - pierwszej turze - były prawie same dziewczyny, pięknie wszyscy daliśmy radę ;) Zdarzały się oczywiście pewne niespodzianki oraz bardziej wymagające fragmenty rzeki, ale jak widać, silne kobitki mamy na roku;) 
Co więcej, mieszkaliśmy w naprawdę klimatycznym gospodarstwie agroturystycznym ("Ostoja" w Lubieszewie - polecam!). To, jak nas tam gościli i karmili jest niemal nie do opisania! Własnej roboty ogórki, ciasta, mięsa - jedne z najlepszych obiadów (pozadomowych) jakie jadłam! Pewnego wieczora, po całym dniu wiosłowania, czekała na nas dodatkowa atrakcja, jaką była degustacja domowej twórczości win o przeróżnych smakach - rewelacja! I kto by pomyślał, że takie dobre mamy polskie wina! ;) Do tego talerz serów, wędliny, winogrona...Nasi gospodarze przeszli samych siebie, za co zresztą ładnie im podziękowaliśmy ostatniego dnia :) No a samo gospodarstwo... jest faktycznie ostoją, można tam oderwać się od zgiełku miasta, zakosztować odrobiny wiejskich uroków, ciszy i harmonii:) Tymczasem...proponuję obejrzeć zdjęcia z naszego wypadu:)
Dzień pierwszy - humory i pogoda dopisują :)
 To właśnie dzięki pełnej oddania pracy bobrów,
mieliśmy tyle niespodzianek na rzece:)
 prawa - lewa - prawa -  lewa
bo wiosłować kurka trzeba!
 niczym namorzyny, tyle że nasze krajowe :)
 Dzień drugi - pan organizator tłumaczy co? jak? i gdzie? ;)
 Znowu musimy przenosić kajaki - na naszej drodze Stary Młyn :)
 przerwa na kanapki i złapanie oddechu
 krajobrazy niemal jak w dalekiej Azji
 ważka modelka na pierwszym planie:)
 chmury cudnie odbijały się w Drawie
 stary drewniany most, pod którym przepływaliśmy
A popołudniami sielanka w Lubieszewie...
Jak widać powyżej - kota nie ma to myszy harcują,
czyli dziewczyny dorwały się do wiatrówki i łuku ;)
I trzeba przyznać, że szło im naprawdę nieźle ;)
Bójcie się chłopaki!
 Mój kochany też postanowił pobawić się bronią :)
 Odpoczynek na hamaczku :)
 Wieczór. Piwniczka pełna skarbów!
Degustację czas rozpocząć...
 ucztujemy i degustujemy
 Mmm nie ma to jak lubieszewskie winko! to ja lubię;)
 a do tego coś na zakąskę
 Toskania czy Drawski Park Krajobrazowy?;)
W tej piwniczce czuliśmy się jak we włoskiej winnicy!
Pyszne winko się lało, nastroje doborowe, śmiechy
 oraz zadowolone kubki smakowe... naprawdę wspaniały wieczór! :)
 No to czas na dzień trzeci - wiosła w dłoń!
 Cała nasza dzielna ekipa :)
Ze znaczną przewagą kobiet!
 Płyniemy i podziwiamy
 trzeci odcinek był chyba najbardziej urokliwy
 a oto jedna z przeszkód;)
 W wiośle siła! W wiośle moc!
 Drawa
 przerwa na postój i lunch
 drzewa bajecznie odbijały się w rzece
 rozmowy na moście
 I dalej w drogę!
Odcinek jeziorny,
to już niestety koniec spływu...
 Lecz nie koniec wyjazdu! Grillujemy ;)
 Po takim wysiłku apetyt zawsze dopisywał, 
poza tym, jak tu się nie skusić na takie przysmaki???
 Dzień czwarty - tym razem na pieszo...
niewielki wodospad, w miejscu, gdzie kiedyś stał młyn
samotna na wiejskiej szosie ;)
 Dotarliśmy do naszego celu - czyli tzw. źródełek
można było samemu napełnić sobie butelkę czystą wodą:)

Do Szczecina wróciliśmy na wieczór...Myślę, że wszyscy zadowoleni, bo spływ udał się w pełni!!! :) Dziękujemy Iza!:)

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny wyjazd:) Tylko Nie pijcie śliwowicy, to jest istne paliwo rakietowe :P
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  2. Było przemega ;)
    Moja świętej pamięci bluza została uwieczniona na "szczęśliwym" kajaku ;]
    mega pomysł z taką relacją ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre jedzenie, picie (sliwowica tez;) i duzo atrakcji:) Zdjecia rowniez idealnie wybrane:) dzieki ludzie za wyjazd, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za komentarze! Ja się bawiłam super! :) Poza tym miło jest czasem zwiedzić jakiś nowy, urokliwy fragment swojego kraju:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz