czwartek, 6 grudnia 2012

Sen nocy letniej

Coś mnie na wspomnienia wzięło od tego zimna, a że najprzyjemniej myśli się o lecie, postanowiłam stworzyć post o pewnym miasteczku, które leży we Włoszech. Na szczęście kraj ten ma jeszcze miejsca, wolne od tłumów turystów, ukryte w głębi lądu, przyklejone do gór. Do takiego właśnie wybraliśmy się w sierpniu, gdyż męczą nas już oklepane, pełne ludzi destynacje. Było spokojnie i niezwykle romantycznie. Zarówno w dzień jak i w nocy szwendaliśmy się bez pośpiechu po wąskich brukowanych uliczkach i podjadaliśmy pizzę w urokliwych trattoriach. Starą kolejką linową wjechaliśmy na wzgórze, skąd podziwialiśmy dachy oraz całą okolicę, następnie wspięliśmy się wyżej i dotarliśmy do opuszczonych ruin, a tam nie było już naprawdę nikogo prócz nas i wspaniałych widoków... Można się łatwo rozmarzyć... Jak ja bym chciała znów tam wrócić! :)

przy tej uliczce mieszkaliśmy
 widok z okna naszej kamieniczki
a gdzie rzeczka?:)
wjeżdżamy kolejką na górę do sanktuarium
na wzgórzu
idziemy dalej, w nieznane...
...i natrafiamy na ukryte wśród zieleni ruiny jakiejś tajemniczej twierdzy :)
(stamtąd krajobraz jeszcze piękniejszy!)
I znowu na dole...spacerujemy i rozkoszujemy się włoskimi klimatami:)
śródziemnomorski ogródek :)
pustki, jak gdyby miasteczko należało wyłącznie do nas :)
kilkuwiekowe uliczki, wąskie, strome, kamienne... 
główny plac miasta wraz z ratuszem
widok z placu na niżej położone uliczki i dachy:)
podcienia
fontanna szczęścia
 leniwa atmosfera
 włoskie smaki :)
 średniowieczne kamieniczki
 ktoś wie, co to za miasteczko? :)

2 komentarze:

  1. Ja wiem, ale nie wiem czy moge zgadywać:p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty nie możesz akurat Głuptasie :P

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz