środa, 10 października 2012

MALTA

Ostatni tydzień wakacji. Późny wrzesień. Pogoda, która i tak nie dopisała tego lata, zaczyna psuć się jeszcze bardziej i przypominać o nadchodzącej jesieni. Trzeba by zatem wybrać się gdzieś, gdzie będzie wciąż gorąco, najlepiej daleko na południe, czemu by więc nie na Archipelag Maltański? Niedrogie bilety lotnicze po bardzo okazyjnej cenie (wcześniej jak sprawdzałam były o ponad 1000zł droższe!) znaleźliśmy już wcześniej. Informacje dotyczące Malty i jej siostrzanych wysepek przyswojone:) Pozostaje jedynie pakowanie manatków i w drogę! Bez noclegów, bez większego planu, z niewielkim bagażem przed siebie...gdzie nas nogi i serca poniosą:) Malta jest nieduża, obszarowo wielkości (całego) Szczecina. Komunikacja miejska świetnie zorganizowana i tania. Sama wyspa zaś obfita w ciekawe, wartościowe miejsca i piękne krajobrazy. Co nam się rzucało w oczy? Na pewno domy z (tutejszego) wapienia, wszystkie w podobnym stylu z ogromną ilością wykuszy czy balkonów, spotykaliśmy je na każdym kroku :) Ponadto krzaki opuncji, (bardzo wiele ich tam rośnie), stosunkowo niskie ceny, tysiące kościołów, nieduże poletka uprawne o czerwonej ziemi, wieże i obwarowania na każdym kroku oraz brytyjsko-włoskie akcenty. Ludzie sympatyczni i pomocni, bez problemu można dogadać się po angielsku i włosku, maltański z kolei wydaje się niemożliwy do przyswojenia;) Co tu dużo pisać, zapraszam Wszystkich na fotorelację :)
 Flaga Malty
destynacje maltańskie
s
Przybyliśmy późnym wiczorem, było parno i pachniało egzotyką. Kupiliśmy bilety autobusowe na 7 dni jeżdżenia (polecamy, koszt 12 euro) i ruszyliśmy do St. Julian's
Po sycylijsku i na słodko, czyli nasze pierwsze śniadanko:) Na Malcie nietrudno zauważyć wpływy włoskie, brytyjskie i arabskie, które przeplatają się w życiu codziennym i tworzą ciekawą mieszankę kulturową
 Odkrywanie wyspy rozpoczęliśmy od Bugibby i St. Paul's Bay.
 Powyżej na tablicy informacja w języku polskim na temat rozbicia się statku św. Pawła (prawdopodobnie gdzieś w tej okolicy) 
 pod arkadami
 Lazurowa woda... Na Malcie przeważają "plaże" skaliste. Nam to jednak nie przeszkadzało, kąpaliśmy się w różnych częściach wyspy w przerwach między zwiedzaniem:) Na wszelki wypadek zawsze zabieraliśmy ze sobą stroje kąpielowe!
luzzu, czyli tradycyjne łodzie maltańskie
zmierzamy na "ogon wyspy", czyli jej północną część
 opuncje - lepiej nie dotykać jej kuszących owoców!
Czerwona wieża (czyli Wieża św. Agaty)
Odwiedzamy Mdinę
Pan nawigator Hibiskus sprawdza trasę ;)
polną drogą wspinamy się na wzgórze
stare obwarowania Mdiny
W końcu dotarliśmy do bramy głównej, za którą kryje się "Miasto ciszy"- przekonaliśmy się na własnej skórze, że określenie to jest jak najbardziej trafne :)
czas na penetrację spokojnych uliczek dawnej stolicy Malty (poza takimi dorożkami teren miasta wyłączony jest z ruchu kołowego)
zwieńczenie katedry św. Pawła
oryginalny dom w stylu wiktoriańskim
w tle najstarszy budynek w Mdinie, pałac Santa Sofia
panorama wyspy z tarasu w Mdinie
one of the Knights of Malta;)
 oaza spokoju
Lampy na wzór tych średniowiecznych, nadawały klimat:) Nocą miasteczko prezentuje się równie piękne, w sam raz na spacer w świetle księżyca!
 w mieście ciszy podobało się nam najbardziej :)
Marsaskala - widok na zatokę
Tym razem odwiedziliśmy południowo-wschodnią część wsypy, gdzie można podziwiać tradycyjne maltańskie (tęczowe) łodzie oraz, gdzie woda w morzu była cieplejsza:)
jedna z barwnych łodzi rybackich
trzy modelki z Marsaskali :)
w dawnym porcie, teraz podobno już zabytkowym
Wioska rybacka? Teraz to już raczej miejscowość rozrywkowa ale w ciągu dnia po bulwarze przyjemnie się spacerowało, nieco dalej znaleźliśmy też przyjemną zatoczkę do pływania. 
sjesta w Tarxien
Miasto na mapie wydawało się jednym z większych a było spokojne i niemal wyludnione!
zielony wykusz i ornamenty
A tak wyglądała większość maltańskich ulic - kolorowe wykusze, kolorowe drzwi... Ma to swój niepowtarzalny urok :)
cmentarz w Tarxien (te nazwy maltańskie;))
Tarxien ma status stanowiska archeologicznego. Znajduje się tam kompleks budowli megalitycznych z okresu neolitu i  epoki brązu, wpisany na listę UNESCO. Aby go obejrzeć należy zarezerwować (!) sobie wstęp z wyprzedzeniem a cena to jedynie 20 euro, z ewentualną zniżką do 15... Troszkę nas to zniechęciło i postanowiliśmy pieniądze te przeznaczyć na maltańską kolację w Vallettcie :)
 Krzyż Maltański - krzyż kawalerski, znany też jako krzyż cnót rycerskich; symbol joannitów, czyli katolickiego zakonu rycerskiego. Forma krzyża jako znaku Zakonu Maltańskiego została zatwierdzona przez papieża Sykstusa V w XVI w. Na Malcie towarzyszył nam praktycznie wszędzie.
A oto i słynna stolica... :) znajduje się na liście UNESCO od 1980r. Na początku troszkę gubiliśmy się w tych uliczkach (co było przyjemne na swój sposób:)), ale po kilku godzinach eksploracji wiedzieliśmy już jak mamy się poruszać i wracaliśmy tam, gdzie było najfajniej :)
Warto dodać, że 29 września w stolicy odbyła się tzw. La Notte Bianca czyli Maltańska Noc Muzeów, w której wzięliśmy udział :) 
wykusz narożny przy głównej ulicy
sklepik z pamiątkami
chwila odpoczynku...
kupujemy owocki, aby siłę do wędrówek mieć :)
wykusze wykusze wykusze... czyli nasz codzienny widok
brytyjska budka telefoniczna, czyli ślad kolonizatorów;)
w oddali fort św. Elma
Ogrody Botaniczne Argotti
La Valetta - widok z Górnych Ogrodów Barracca (fot. Maciej)
dachy widziane z boku a w tle dolne ogrody La Valletty
W górnych ogrodach Barracca można odpocząć w cieniu, podziwiając panoramę trzech miast: Sengleę, Vittoriosę - dawną stolicę Malty oraz Cospicuę
triq, czyli jedna z ulic Valletty (równoległa do głównej Triq Ir-Repubblika)
Para młoda już po ceremonii, goście składają gratulacje:) przyjemnie się ich obserwowało :)
Drzwi, obramowanie okien oraz wykusz do kompletu?:) ach ta la Valletta....
przystrajanie ulic odbywało się cały dzień, wszyscy przygotowywali się do Białej Nocy :)
tym razem widok na stolicę oraz sąsiednie trzy miasta z Dolnych Ogrodów Barracca
Tablica upamiętniająca nadanie wyspie Krzyża Jerzego (najwyższe cywilne oznaczenie państwowe Zjednoczonego Królestwa) za odwagę w walce oraz poświęcenie Maltańczyków w czasie oblężenia
Płyniemy! Przed nami La Valletta - cudna stolica widziana od strony Zatoki Marsamxett (wyróżnia się kopuła Kościoła Karmelitów z XVI w)
widok na anglikańską katedrę św. Pawła
kolorowe bramy, oryginalne rzeźbione kołatki oraz wszechobecne wykusze;)
ostatnie ujęcie przed zachodem słońca...
Biała Noc, ciepły wietrzyk, egzotyczne przyjemne powietrze. W dodatku pełnia księżyca nad Vallettą, czego chcieć więcej? Niczego, jesteśmy w raju;)
Migoczące światła trzech miast, także widziane z Górnych Ogrodów Barracca (z okazji święta muzeów odbywał się tam koncert kapeli rockowej :))
orkiestra gra! - biała noc na całego :)
Katedra św. Jana (wewnątrz mieliśmy okazję zobaczyć oryginalny obraz
pt. "Ścięcie św. Jana Chrzciciela" autorstwa włoskiego malarza Caravaggia)
makaron po maltańsku - bardzo smaczny!
A także sałatka po maltańsku (ach te nazwy;)) dodatki typowo śródziemnomorskie, podobne jak wszędzie wyróżniały się jedynie suszone pomidory, owczy ser oraz kiełbaska o nazwie mi nieznanej;) (kuchnia maltańska to mieszanka smaków)
i nasz częsty towarzysz - lokalne piwo "CISK"
Bardzo przypadło nam do gustu!
 Kopuła Mosty ma 37 metrów średnicy! IV największa w Europie kopuła, zbudowana bez podparcia. Ustępuje jedynie kopułom Panteonu, Bazyliki św. Piotra w Rzymie i bazyliki Xewkija na Gozo

Wnętrze świątyni w Moście - akurat była niedziela i trafiliśmy na maltańska mszę - to było coś!
Południowa część Malty! Jesteśmy na samym południu Europy i czuć już stąd zapachy Afryki:)
podziwiamy okolice Błękitnej Groty
dachy Malty w Wied iz-Zurrieq ! ! ! :)
w maltańskich klimatach;)
Czekając na autobus, snujemy się po Zurrieq...
maltańskie patio
Poza nami na uliczkach Zurrieq nie było niemal nikogo... Zastanawialiśmy się, czy to ze względu na niedzielę, czy może tutaj zawsze tam tak jest?
mała brytyjska budka telefoniczna przy kościele św. Katarzyny
obdrapany zakątek
pozostawiona sama sobie łódź luzzu w Zurrieq
Klify Dingli - w samą porę zdążyliśmy na zachód słońca:)
zachodnia strona wyspy - skalista i stroma
 na klifach Dingli świętowaliśmy Dzień Chłopaka nalewką z opuncji;)
Zachód słońca na klifach Dingli (fot. Maciej Guliwer;))
 laguna
Wyspa Comino (fot. Maciej)
rejs wokół klifów Comino
 skalne okienko na Comino

Dziękuję za uwagę i zachęcam do komentowania naszej wyprawy:) A może jakieś pytania?

7 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemna relacja. Malta i jej najważniejsze atrakcje są w niej zawarte, ale są również miejsca, których nie znajdziemy w przewodnikach. Pozdrawiam Panoramix;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze relacja i zdjęcia cudne! Zawarłaś w niej wszystko abym mogła poczuć się jakbym tam była :) Piękne łódeczki, wykusze, krajobrazy, kościołki i nawet panna młoda!;) Kolejna wysepka na mojej liście!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Piekne zdjecia i podpisy!
    Natalia Tomczewska-Popowycz =)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podobają Twoje zdjęcia, a relacja sprawiła, że dopisuję Maltę na listę moich przyszłych destynacji;)
    Tęsknię,
    Kalynka:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo Wam dziękuję za miłe słowa! :) Zawsze się cieszę, gdy ludziom podobają się moje fotorelacje :) Malta jest naprawdę urokliwym i niedrogim (gorzej z dojazdem) miejscem, polecam każdemu, kto ma ochotę na coś "nieoklepanego"! Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam Maltę sprzed 30 lat, spędzałam tam wakacje z rodzicami. Myślę, że jest równie piękna jak w moich wspomnieniach. Fajnie byłoby znowu tam wrócić:) Dokąd teraz?! (Oby wysp nie zabrakło;)) A może gdzieś wspólnie..?
    Mama

    OdpowiedzUsuń
  7. Malta - piekne miejsce. Zawsze wszystkim polecam. Zwlaszcza że wśrod Polakow Malta nie jest jeszcze zbyt popularna...

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz