środa, 15 sierpnia 2012

Kierunek ATENY - odwiedzamy Stavrosa!

I znów podróż odmienna! Dostałyśmy z Malwiną wyjątkowe zaproszenie. Decyzja o kupnie biletów podjęta z dnia na dzień, jak to zwykle z nami bywa;) Szybkie przygotowania, pakowanie, prezenty i ruszyłyśmy w świat. Tym razem na południe, do mojego ukochanego kraju, a co lepsze, do jego stolicy, gdzie nigdy wcześniej nie miałam okazji zabawić. Ateny są....wielkie. Olbrzymie. Na każdym kroku przypominają o swej antycznej świetności, o czasach, kiedy wszystko się rozwijało, o początkach naszej kultury. Z drugiej strony ciężko nie dostrzec elementów nowoczesności i obecnej, dość ciężkiej sytuacji, w jakiej Grecja niestety się znalazła.

Dużo łatwiej wczuć się w cały ten klimat, kiedy mieszka się u prawdziwego Greka:) Stavros ugościł nas jak nikt inny wcześniej, pokazał nam swoje miasto i okolice, w ciągu dnia uczył nas greckich słówek, wieczorami zaś gotować greckie potrawy! Wprowadził nas w swój świat :) Miałyśmy okazję zobaczyć jak żyje, co robi w wolnym czasie, gdzie lubi wypoczywać. Wszystko nas ciekawiło, wszystko co ugotował nam smakowało, wszystko starałyśmy się chłonąć, jak gąbki;) Grecy to cudowni, otwarci i weseli ludzie, w dodatku bardzo kochają Polaków (o czym przekonywałyśmy się na każdym kroku). Byłam w tym magicznym kraju już wielokrotnie ale pobyt u Stavrosa był inny, bogatszy, pełniejszy i ukazał mi Grecję w nowym świetle:) Dość już gadania! Zapraszam na fotorelację! :) I najważniejsze: Efcharisto nasz Stavrosiku! Jesteś najlepszy!:)

Na początek postanowiliśmy odwiedzić port w Pireusie
Biblioteka Narodowa w Atenach
Szkoła filozofii
a w tym szklanym budynku odbija się niczym w lustrze Akropol :)
Parlament Grecji w Atenach
odpoczynek w cieniu ateńskiego ogrodu, wszędzie "grały" cykady - cudowna melodia :)
to Ateny czy może NYC ?;)
zmierzamy w stronę historycznej części miasta
Katedra uległa zniszczeniom w czasie trzęsienia ziemi już kilkanaście lat temu, do dziś jest odbudowywana - jak wiadomo, Grecy nie lubią się spieszyć:) Bo po co?!
Dzielnica Plaka usytuowana jest u stóp Akropolu.
greckie pejzaże
pchli targ niczym wyspa skarbów :)
odpoczynek w cieniu drzew (lub w klimatyzowanym kościołku:))
stara agora
wspinamy się na Akropol
strome wąskie "schodkowe" uliczki :)
ale to nie przeszkadza w otworzeniu Taverny!
koty też cenią sobie sjestę
tylko usiąść w takiej knajpce i delektować się grecką kuchnią :)
spotkanko leniwych kocurów....
obserwowane przez leniwego psa:)
właściciel postarał się o przyjemny klimat
a my ciągle pod górkę...
dyskusje pod bougenwillą :)
A ten oto przyjemniaczek znalazł świetną miejscówkę w godzinach najgorszego upału, chłodne kafelki, cień i klima - pełen pakiet. Mądry psiak, wiedział co robi;)
między budynkami na horyzoncie widać wzgórze Likabetus
ze Stavrosem najweselszym Grekiem świata, tuż pod Akropolem:)
kwitnąca agawa 
kościółek bizantyjski w pobliżu akropolu

Następnego dnia udaliśmy się na południe do Tolo, niewielkiej miejscowości położonej nad morzem, ok 2h od Aten. Tam spędziliśmy 4 piękne dni :) To tutaj Grecy lubią przyjeżdżać na odpoczynek. Od zgiełku i hałasu Aten. Na wyspach zbyt wielu turystów. A w Tolo rzeczywiście, głównie Grecy!
cisza, spokój, pusto...czyli siódma rano na plaży :)
z widokiem na greckie wyspy
Słoneczko dopiero wstaje, ale my już idziemy korzystać z uroków Morza Śródziemnego :) Nie ma co się lenić! Zresztą noce dawały popalić - upał taki, że człowiek przyklejał się do poduszki!
dla urozmaicenia czasu wynajmujemy rower wodny i płyniemy na Wyspę Koronisi...
Cyprys
opuncje
Kościół Apostołów! Te małe świątynie spotkać można chyba na każdej greckiej wysepce:) 
 Płyniemy dalej, tym razem na wysepkę Romvi.
Ahoj panie kapitanie! Przejmujemy stery z Malwinką;)
Kolejny dzień, kolejne atrakcje. Wybrałam się na samotny spacer po Tolo 
urokliwa taverna z widokiem na morze
wszędzie piękne, soczyście pachnące kwiaty
hibiskus
błękitne niczym niebo i morze
Postanowiłam wspiąć się na wzgórze, by zobaczyć panoramę okolicy,
jak widać było warto się pomęczyć:) Zawsze warto!
Najpierw odpoczynek (po zadyszce) w cieniu, w progu greckiego kościółka:)
napawanie się widokami...
samowyzwalacz uhonorował moją wspinaczkę:)
śródziemnomorski domeczek
Kozy! (kiedyś jak na starość zamieszkam w Grecji też będę takie hodować;))
I znowu rejs! Tyn razem na wyspę Daskalio.
Cudownie było wskoczyć na główkę do tej lazurowej wody! Wprost z motorówki!
popołudniowy spacer po Tolo
w oddali Wysepka Koronisi, która towarzyszyła nam każdego dnia
nasz ostatni wieczór w Zatoce Argolidzkiej
Małe rybki gavros - tylko skropić cytryną i pałaszować!
Świeże owoce morza - mniam! palce lizać! uwielbiam :)
grillowana ośmiornica - rewelacja
Mina mówi wszystko;) greckie winko...tylko degustować!
A wtedy dużo łatwiej wczuć się grecki klimat i zatańczyć Zorbę ;)
a my lubimy tańczyć! 
Jak co wieczór biesiadujemy, w greckim stylu i z rozmachem:)
muzykanci z Tolo - i jak tu nie tańczyć?!?
Śpiewamy :) A Stavros dorwał się do gitary i zrobił niezłe show:)

Opuszczamy już Tolo i jedziemy do Nafplio...
panorama dawnej stolicy
oldskulowy skuterek :)
Nafplio było pierwszą stolicą nowożytnego państwa greckiego
Zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie!
stare budynki, klimatyczne uliczki, knajpeczki i palmy :)
i znowu szukamy cienia...
Postanowiliśmy odpocząć na nabrzeżu, pięknym jak w Chanii na Krecie
(na wysepce w oddali zameczek!) 
ani żywej duszy... znowu sjesta 
nawet w restauracjach pustki
trudno się dziwić gdy na dworze upał ponad 40st.
Mykeny - starożytne miasto greckie, niegdyś ośrodek kultury mykeńskiej
za nami w oddali ruiny pałacu
Na zdjęciu tzw. cyklopie mury. Po obejrzeniu eksponatów w klimatyzowanym muzeum, już tylko mi chciało się zwiedzać zamek, tak więc sama wybrałam się na eksplorację.
I znów nie żałowałam, panorama okolicy była oszałamiająca! Czasem cieszę się, że jestem uparta ;)
Tym razem nie samowyzwalacz a sympatyczny pan z Rumunii cyknął mi pamiątkowe zdjęcia:)
pod słynną Lwią Bramą
Pędząc nad Kanałem Korynckim! 

Z powrotem do Aten!
Ponownie w Atenach, kolejny dzień wrażeń - wjeżdżamy kolejką na wzgórze Likabetus.
skąd rozpościera się panorama Aten
Pod moją prawą ręką (którą jak zwykle wymachuję)
 jak się dobrze przypatrzeć, widać Akropol :)
Grecka świątynia na greckim wzgórzu musi być! :) Orea!
Najlepsza ekipa, najlepszy przewodnik jakiego można mieć! Dziękujemy Stavrosie!:)
Akropol a za nim Pireus :)
Ostatni dzień. Akropol zostawiłyśmy sobie na deser:)
za nami Erechtejon - poświęcony Posejdonowi i Atenie
a na horyzoncie znowu Likabetus - najwyższe wzgórze Aten
Historia tych budowli budzi respekt. Na Akropolu można poczuć się wyjątkowo!
Za mną kariatydy:)
z widokiem na ateńskie dachy! :)
Za nami wspaniały Partenon, zbudowany w V w p.n.e. na cześć bogini Ateny - patronki miasta :) Zdjęcie to, zrobił nam a później wysłął mailem przemiły Turek Arif, dziękujemy!
Na warcie - chyba najgorsza robota na świecie (upał, grube ciuchy i stagnacja)
pałac prezydencki
jakaś młoda mamusia przyszła ze swym szkrabem zrelaksować się do parku:)
w Ogrodach Narodowych niedaleko placu Syntagma
Droga powrotna pełna już tylko szalonych i bardzo romantycznych przygód:) Tutaj w Igumenicy nasz prom miał postój, to stąd popłyniemy do samej Ancony (do Włoch!) :)

2 komentarze:

  1. Kochana Dario,
    bardzo dobry opis mojego kraju zarówno dla wszystkich którzy już go odwiedzili jak i dla mnie. Czuję dumę przez to co napisałaś, jestem dumny, że jesteś moją przyjaciółką. Mam nadzieję, że wkrótce się spotkamy w tym samym gronie, wraz z Malwiną w Atenach. Dziękuję bardzo
    Stawros Kotsonis

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochany Stavrosiku, pisanie o Grecji, mojej drugiej ojczyźnie to czysta przyjemność :) To ja dziękuję za gościnę w Twym przemiłym mieszkaniu i cieszę się, że po tylu latach jeżdżenia do Hellady, w końcu miałam możliwość poznać prawdziwego Greka :)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się ten post? Bardzo ucieszy mnie Twój komentarz :)

Daria Staśkiewicz